Forum Centralne

Wspólne forum Księstwa Sarmacji i jego prowincji

Przejdź do zawartości

W przypadku problemów z zalogowaniem usuń ciasteczka.

[Bazylea] Służbówka Prefekta Generalnego

Najstarsza prowincja Księstwa Sarmacji oraz nasza stolica, Książęce Miasto Grodzisk

Re: [Bazylea] Służbówka Prefekta Generalnego

Postprzez August dlS 11 sty 2021, o 19:51

- Służbówka jest niedaleko stąd, wystarczy iść cały czas prosto, a potem skręcić w lewo. Tam będzie właśnie ten budynek, wyróżnia się na tle reszty. Na pewno pan go znajdzie - powiedział August, zachowując nadal spokój. Po momencie zastanowienia stwierdził: - Zresztą, pokażę panu. Też tam akurat zamierzałem iść, dostarczyć raport - To mówiąc skierował się do drzwi.
August von Hagsen de La Sparasan
Skoro pewna część szlachty podpisuje się jako nikt ważny... to jak ja mam się podpisać?
Avatar użytkownika
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
 

Re: [Bazylea] Służbówka Prefekta Generalnego

Postprzez Andrzej Kulson 11 sty 2021, o 22:37

To nie tak miało wyglądać, wszystko idzie źle - pomyślał rozdrażniony Kulson i momentalnie poczuł, że to jest właśnie ten moment, gdy musi dać upust swojej złości. Potem zadziałał instynktownie, jak dzikie zwierzę, które wie, że albo zdoła zaskoczyć przeciwnika albo samo stanie się ofiarą. Doskoczył do @AugustvHipogriff, który zdążył już prawie dojść do drzwi i mocnym, precyzyjnym ciosem w potylicę powalił go na ziemię. Odruchowo chciał jeszcze zwalić się na leżącego i zastosować duszenie, ale w ostatniej chwili zastygł i zrezygnował. Nie było już takiej potrzeby. Mężczyzna leżał ogłuszony i gdziekolwiek była teraz jego świadomość, z całą pewnością nie znajdowała się na pierwszym piętrze budynku prefektury przy ul. JKW Aleksandra w Bazylei. Sam się o to prosiłeś dupku - syknął Kulson, któremu wcale nie zrobiło się lepiej po tej udanej szarży. Sprawy się skomplikowały i musiał działać szybko.

Rozejrzał się po pokoju. Na jednym z biurek dostrzegł to, czego szukał - taśmę klejącą, mocną, pakową. Wziął rolkę taśmy, a następnie wrócił do nieznajomego i przeszukał go. Znalazł telefon komórkowy i dwie spięte zszywaczem kartki a4 - "Raport z czynności dochodzeniowych Prefektury w sprawie Balzyliszka". Na ostatniej stronie widniał podpis (-) August van Hagsen de la Sparasan. Witaj August, miło Cię poznać - Kulson uśmiechnął się. Doskonale pamiętał, jak Zleceniodawca mówił, że Prefektura pod żadnym pozorem nie może zajmować tą sprawą. Pomiął więc raport i włożył go do kieszeni. Następnie, skrępował ręce i nogi leżącego taśmą klejącą i zakleił mu usta. Lepiej dla ciebie, żebyś akurat nie miał kataru - pomyślał ironicznie patrząc na swoje dzieło. Wreszcie, złapał mężczyznę za nogi i przeciągnął go do gabinetu Prefekta Generalnego. Spokojnych snów piękny królewiczu - rzucił na pożegnanie Kulson i ruszył w stronę wyjścia.

Wyszedł na zewnątrz i poszukał jakiejś małej ciemnej uliczki, w której mógłby się ukryć. Znalazł taką bez trudu, a będąc już tam, kucnął w najodpowiedniejszym jego zdaniem miejscu - pomiędzy kontenerami na śmieci. Wyjął telefon komórkowy zabrany Augustowi. Typowy policyjny BiedaFon. Sam taki miał. Wszyscy w budżetówce takie mieli. Wybudził ekran. "Podaj kod" - przywitał go znajomy ekran. 2 5 8 0, *klik* *klik* *klik* *klik*, telefon odblokował się. Oj, August, nie jesteś zbyt oryginalny - skonstatował rozbawiony Kulson. Przeszukał książkę telefoniczną i znalazł interesujący go numer. '

Wiadomości' *klik*.

"Cześć, mam dla Ciebie raport, gdzie jesteś? August"

*Klik* wysłane.

Kulson był z siebie zadowolony. Było późno, grubo po 22, ale nie czuł zmęczenia. Jak on to mówił "cały czas prosto, a potem skręcić w lewo, bardzo charakterystyczny budynek".

Nie zamierzał czekać, ruszył w dalszą drogę.
st. asp. Andrzej Kulson
Wydział Wywiadu Wewnętrznego KMPB
Avatar użytkownika
 

Re: [Bazylea] Służbówka Prefekta Generalnego

Postprzez VHS 12 sty 2021, o 00:57

@NvLH Znowu była tylko w czarnym, zwiewnym peniuarze. Miała lekko zmierzwione włosy, błyszczące oczy, zwilżone dopiero co upitym łykiem wina błyszczące wargi, a skórę jej twarzy i dekoltu oblewał rumieniec - nie wiadomo, czy bardziej od alkoholu, czy może od zimna. Ciemny jedwab opinał jej piersi i biodra. Wystarczająco mocno, by rozpalić zmysły, a jednocześnie nie na tyle szczelnie, by nie pozostawić już nic wyobraźni.

Wiedział, że kapituluje. Nawet jeśli z jej strony to była tylko zmyślna gra, ułuda, miraż, to on właśnie w tej chwili tego chciał, chciał być oszukiwany. Był zmęczony po ciężkim dniu, styrany życiem i tym, co go dzisiaj spotkało. Jeśli wchodził do tego mieszkania ubrany w pancerz, to właśnie rozsypał się on w drobny mak, zniszczony niczym gipsowa skorupa uderzona potężnym młotem.

Podeszła do niego. On odwzajemnił się tym samym. Stał z nią teraz twarzą w twarz, doskonale czując zapach jej perfum, zmieszany z wonią gorącej skóry i parującego wina.

- Może gdybym nie zostawił cię z Augustem, nie byłoby nas tutaj, a bardzo chciałem, byśmy byli. Pragniesz szczerości i otwartości? Dostaniesz ją.

Zrobił kolejny kwok w stronę Natalii i tym razem ich ciała zetknęły się. Poczuł jej oddech, głęboki i miarowy, przywodzący na myśl przyjemne falowanie. Objął ją zaplatając ręce na lędźwiach. Nachylił się i przykładając swój policzek do policzka Natalii wyszeptał kobiecie do ucha:

- W Złotym Grodzie powiedziałem, że musimy ze sobą skończyć lub uzależnić się od siebie, aż do utraty zmysłów. Obawiam się, że ja nie mam już tego wyboru, że to już się stało. Zazwyczaj strzelam żeby zabić, ale tym razem nie chcę dłużej gonić ani uciekać. Pragnę być twoją zwierzyną, zostać przez ciebie upolowanym - cofnął lekko głowę i patrzył jej teraz głęboko w oczy.

- Od kilku godzin czuję, że nadchodzi huragan, że niedługo zdarzy się coś złego, musisz mieć tego świadomość. Jeśli mam rację, nikt nie będzie bezpieczny, ty również. Jeżeli jednak to przetrwam, jeśli przetrwamy oboje, chciałbym żeby nasze istnienia splotły się ze sobą. Jesteś niewiadomą, znakiem zapytania. Jeśli mnie zdradzisz, będę zgubiony i nikt nie zdoła powstrzymać mojego upadku. Nie przeraża mnie jednak. Nie chcę unikać przeznaczenia, którym być może jesteś właśnie ty. Jeżeli zaryzykuję dla ciebie wszystko co mam, przyjmiesz moją ofiarę?

Za oknem noc okrywała miasto atramentową kurtyną. Na zachmurzonym niebie przytłumionym światłem migotały nieliczne gwiazdy. Gdzieś z oddali dało się słyszeć szum morza, a lekki ale odczuwalny wiatr, niósł jego świeży i zimny zapach daleko w głąb miasta. W oświetlonym mieszkaniu, dwoje ludzi przywarło do siebie. Dwa światy, sarmacki i teutoński, wbrew historii, jakby chcąc zaprzeczyć rzeczywistości, jakby secesji nigdy nie było...
Vanderlei à la Triste von Hagsen de la Sparasan
Avatar użytkownika
Prefektura Sarmacji
Rada Ministrów
Dobry Obywatel
Starosarmacja
 

Re: [Bazylea] Służbówka Prefekta Generalnego

Postprzez Aleksander 12 sty 2021, o 10:31

W zaparkowanej równolegle z regulaminowymi dwoma kołami na chodniku Przedbiedzie 1 w kolorze niebieskim miejsce na tylnej kanapie zajmował król Dreamlandu i Scholandii. Rozejrzawszy się po ulicy swojego imienia dostrzegł w oddali postać wychodzącą z budynku prefektury.
- Jeszcze ze mnie zrobili Jego Królewską Wysokość, zamiast Jego Królewskiej Mości - mruknął z niesmakiem do siebie gdy jego wzrok spoczął na tabliczce z nazwą ulicy. Uchyliwszy tylną szybę w aucie pstryknął niedopałkiem do przykopy.
- Niezbyt zachęcające miasto - burknął po czym uderzył laską w deskę rozdzielczą auta - Jedźmy już - zwrócił się głośniej do szofera.
Szofer przekręcił kluczyk w stacyjce. Po kilku obrotach rozrusznika silnik zapalił na trzy cylindry. Po chwili uruchomił się także i czwarty i szofer wrzuciwszy pierwszy bieg powoli ruszył.
- Vanderleiu, światła - powiedział król tonem delikatnej reprymendy
Szofer włączył światła mijania, po czym z głośnym warkotem silnika samochód potoczył się w kierunku, który gdyby nie panujący w miasteczku smog, można by określić kierunkiem zachodzącego księżyca.
Aleksander
 

Re: [Bazylea] Służbówka Prefekta Generalnego

Postprzez August dlS 12 sty 2021, o 11:38

W głowie Augusta panowała ciemność, tak jak zresztą wszędzie dookoła. Ciemność. Ból głowy, wyjątkowo przejmujący. Wszystko się miesza. Wszędzie ta niejasność. Tamten człowiek chyba coś zrobił. Uczuł niemoc w rękach i nogach, półprzytomny lekko odchylił się do tyłu i uderzył głową w któreś z biurek. Spadła z niego szklanka z wodą. Rozlała się, skutecznie go budząc z otępienia. Tamten człowiek go związał, tak. I to chyba nie tak dawno. Przebudzenie po tak krótkim czasie to cud, ale może. Obrócił się w stronę przeszklonej ściany. Nad był na pierwszym piętrze. Nie wymacał w kieszeni telefonu ani niczego innego. Dostrzegł ledwo widoczne światła samochodu gdzieś w oddali. To może być on. Niedobrze. Ani krzyknąć nie może ani się podnieść. Tylko sunąć niezbyt szybko po podłodze. W biurku może być nóż do papieru, ale tam nie dosięgnie z tej pozycji. Skrępowane ręce, nogi, usta. Chociaż taśma na tych ostatnich jakby się trochę odkleja. Szkoda, że nie na innych częściach ciała, tych ważniejszych. Trzeba działać szybko. Szyba. Pierwsze piętro. Może ta szyba nie jest dostatecznie wytrzymała - pomyślał błyskawicznie, po czym postanowił zrobić coś wyjątkowo głupiego, ale nie miał zanadto wyboru. Na biurku nie było raportu. Czyli mamy powód, kradzież. Ale po co od razu nokautować? Odwrócił się stopniowo związanymi nogami do biurka i mocno odepchnął od niego w kąt pokoju. Znów się odwrócił, mierząc tyłem w szybę, po czym nogami odepchnął się silnie. Uderzenie okazało się skuteczne, rozległ się brzęk, a po chwili zaczął spadać. Upadł na chodnik przed siedzibą. Leżąc w bólu na zimnym chodniku wśród wielu, wielu kawałków rozbitej szyby, stwierdził, że usta ma wolne już od taśmy. Krzyknął zatem najgłośniej jak mógł: - Halo! Pomocy! Robiło mu się ciemno przed oczami, dostrzegł jeszcze światła samochodu oddalające się a może przybliżające. Nigdzie tego człowieka.
August von Hagsen de La Sparasan
Skoro pewna część szlachty podpisuje się jako nikt ważny... to jak ja mam się podpisać?
Avatar użytkownika
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
 

Re: [Bazylea] Służbówka Prefekta Generalnego

Postprzez Aleksander 12 sty 2021, o 11:50

Król Dreamlandu usłyszał brzęk tłuczonego szkła. Obejrzawszy się do tytuł dostrzegł, że szyba w budynku prefektury poszła w drobny mak.
- Podła okolica - burknął pod nosem - Doprawdy podła - dodał cedząc przez usta, w których trzymał kolejnego już papierosa gotowego do odpalenia. Dostrzegłszy na znaku drogowym odległość dzielącą go od Feru opadł nieco na kanapie samochodu i pozwolił miękkości pluszowej tapicerki zaprosić się do drzemki.
Aleksander
 

Re: [Bazylea] Służbówka Prefekta Generalnego

Postprzez Natalia Wittelsbach 12 sty 2021, o 15:14

Gdy objął ją i pochylił się do jej ucha, była tak samo zaskoczona, jak i rozpalona. Poczuła, jak gorący płomień przelewa się przez jej ciało dreszczem, gdy stykali się ze sobą. Zakręciło jej się w głowie z emocji, od wina i potoku słów, z którego niewiele zrozumiała. Nie wiedziała, o czym on mówi, ale brzmiało to niepokojąco.

Gdy proponowała mu współpracę, miała na myśli kontakty biznesowe. Spodziewała się raczej, że przyjmie ten układ w sposób zdystansowany lub go odrzuci. W Złotym Grodzie była wprawdzie niepocieszona tym, że odszedł w takiej chwili, ale rozumiała to i przyjęła odrzucenie z podniesioną głową. Nie zamierzała więcej narzucać mu się swoją osobą w taki sposób. Dlatego też pozwalała sobie niewinnie zaspokajać na nim swoją próżność, kusząc go z premedytacją swoją niedosięgnioną urodą, bo też wiedziała, że nie jest on nią zainteresowany i będzie ją tylko podziwiał oczami jak typowy mężczyzna. Tymczasem teraz nagle zmienił zdanie i strącił ją z cienkiej liny, na której balansowała.

Jakiej odpowiedzi teraz od niej oczekiwał? Że przyjechała do Bazylei tylko pod pretekstem Bazyliszka, lecz tak naprawdę chciała się z nim zobaczyć? Że wstydziła się tej słabości do niego? I że bała się tak samo bardzo jak on?

Poczuła, jak czerwone rumieńce wychodzą jej na policzki, a potok myśli goni jak szalony.

- Cicho… - powiedziała do niego w końcu, choć wprawdzie uciszała samą siebie i swoje myśli.

Z łomoczącym sercem zarzuciła mu ręce na ramiona, wspięła się na palce i płochliwie przytknęła swoje usta do jego...
Z wyrazami szacunku,
Wicehrabina
Redaktor Naczelna Gazety Teutońskiej
Natalia Helena von Lichtenstein
Avatar użytkownika
 

Re: [Bazylea] Służbówka Prefekta Generalnego

Postprzez Andrzej Kulson 12 sty 2021, o 23:51

Szedł zgodnie ze wskazówkami - najpierw prosto, a następnie, na najbliższym skrzyżowaniu, skręcił w lewo. Jego dobry humor pod udanej akcji w prefekturze powoli go opuszczał. Przede wszystkim, telefon wciąż milczał. Prefekt najwyraźniej nie odebrał jego wiadomości, albo co gorsza odebrał, ale z jakichś powodów nie odpisywał. Może coś podejrzewał? Może ktoś go ostrzegł?

Dopadły go wątpliwości. Czyżby jego plan nie był tak dobry, jak początkowo sądził? Czy powinien wziąć z sobą tego gościa, zamiast go ogłuszać? Ten cały August nie wyglądał na groźnego, a w najgorszym wypadku, gdyby za bardzo przeszkadzał, mógł mu przecież przetrącić kark już na miejscu, choćby na klatce schodowej. Umiał to robić zupełnie bezszelestnie, więc dałby sobie radę. Pierdolić to, nie wziąłem go i chuj - odgonił złe myśli Kulson.

Z drugiej strony, co to w ogóle za wskazówka, "szukać budynku wyróżniającego się na tle reszty". To może być wszystko, tym bardziej, że do dookoła niego wznosiły się bardzo podobne kamienice. Pomalowane na biało lub beżowo, z większą lub mniejszą liczbą zdobień, jedne trochę lepiej zadbane, inne wyraźnie wymagające pilnego odrestaurowania. Nic wyjątkowego.

Sytuacja była coraz bardziej patowa, a w nim wzbierała irytacja. Nagle, stanął jak wryty. Dokładnie po przeciwnej stronie ulicy, na rogu ul. Klonowej z ul. Chybioną zobaczył dom, który w żaden sposób nie pasował do otoczenia.

Obrazek

Kamienica z czerwonego kamienia, ciężka, przytłaczająca, posępna i wiejąca grozą, niczym żywcem wyjęta z kryminału w klimacie noir. Wygląda jak z mieszkanie demona, wzdrygnął się Kulson, nie miał jednak wątpliwości, że właśnie ten budynek miał na myśli August.

Postanowił poczekać. Kamienica była duża, a on nie miał pojęcia, pod którym numerem mieszka Prefekt Generalny. Wciąż miał nadzieję, że zabrany Augustowi telefon wreszcie zawibruje i dostarczy mu jakąkolwiek wskazówkę ułatwiającą zadanie.

Skrył się w mroku pobliskiej wiaty przystankowej i obserwował. Po około czterdziestu minutach czekania zobaczył coś, co sprawiło, że krew z większym ciśnieniem wypełniła jego żyły. Oto na drugim piętrze budynku, na jednym z tarasów, pojawiła się para. Kobieta i mężczyzna. Jasne światło bijące ze środka mieszkania dokładnie oświetlało ich sylwetki. Stali i palili papierosy, zapijając winem. Trochę rozmawiali, trochę patrzyli gdzieś w dal oparci o kamienną balustradę. Kulson nie miał wątpliwości, mężczyzną był Vanderlei a la Triste. Kobiety nie znał, ale nie zamierzał zaprzątać sobie nią głowy. Mam cię myszko i już mi się nie wymkniesz - pomyślał zadowolony Kulson. Po około dwudziestu minutach, Prefekt zdjął marynarkę i oddał ją swojej towarzyszce, po czym objął ją i oboje wrócili do mieszkania.

Nie było sensu dalej czekać. Gdy tylko para zniknęła w głębi pokoju, Kulson ruszył ze swojej kryjówki. Drugie piętro, ile tam może być mieszkań, 3 może 4 nie więcej - próbował oszacować. Stanął przed drzwiami wejściowymi do budynku. Spojrzał na domofon, numery od 1-16. Był środek nocy więc wiedział, że nie będzie miał zbyt wielu szans. Nacisnął 5. Cisza. Drugi raz. Znowu cisza. Psia krew - zaklął - Trzeba próbować dalej... Wybrał 7. Cisza. Drugi raz. Nic. Wściekły, już miał uderzyć pięścią w ścianę budynku, gdy nagle w domofonie usłyszał kobiecy, lekko skrzeczący głos, należący niechybnie do jakiejś starszej, statecznej pani:

- Kto tam?

- Dobry wieczór, przepraszam najmocniej, że przeszkadzam o tak później porze, ale jestem z policji. Inspektor Jan Dmowski, miło mi. Proszę pani, mam niezwykle ważne dokumenty dla Prefekta Generalnego, związane z tą głośną sprawą bazyliszka, na pewno Pani o niej słyszała. Mój szef wysłał mnie tutaj i kazał przekazać te papiery osobiście do rąk prefekta, ale zapomniał mi powiedzieć, pod którym numerem jest jego mieszkanie. Już późno, nie mam śmiałości dzwonić do niego i dopytać, może mogłaby mi Pani pomóc? - Kulson starał się być jak najmilszy i tak przekonujący, jak tylko potrafił. Modulował przy tym głosem, by brzmiał on na speszony i zbolały, wręcz na graniczy desperacji i płaczu.

W domofonie zaległa cisza. Potem kobieta odezwała się, ale nie mówiła do Kulsona:

- Henryk, jakiś pan z policji pyta, gdzie jest to mieszkanie prefekta - pytała kogoś pomocna lokatorka i Kulson szybko uznał, że zwraca się do swojego męża.

- Cooo mówisz? Pod którym? Aha. Na pewno? Jesteś pewny? Policja pyta. Aha. Dobrze. Dobrze mówię, słyszę już. No mówię, że słyszę, nie drzyj się Henryk, to że Ty jesteś głuchy, nie znaczy, że ja też. - w mieszkaniu doszło najwidoczniej do drobnej małżeńskiej sprzeczki.

- Panie władzo, już wszystko wiem, pod 11 - odezwała się zadowolona z siebie kobiecina.

- Ślicznie Pani dziękuję, ratuje mi Pani skórę. Mam jeszcze taką prośbę, czy mogłaby mi Pani otworzyć drzwi weściowe?

Po chwili Kulson usłyszał charakterystyczny brzęk zamka i drzwi na klatkę schodową stanęły dla niego otworem. No Andrzeju, drugie piętro mieszkanie 11. Do dzieła. - nie zapalając światła ruszył w stronę schodów.
st. asp. Andrzej Kulson
Wydział Wywiadu Wewnętrznego KMPB
Avatar użytkownika
 

Re: [Bazylea] Służbówka Prefekta Generalnego

Postprzez Carmen 13 sty 2021, o 01:06

Na imię miała Carmen Frederique, albo raczej on miał, gdyż mimo swojej nieostrej tożsamości płciowej, wciąż oficjalnie figurował jako mężczyzna. Właściwie wcale nie miał tak na imię, a jedynie zabiegał o to, by go w ten sposób nazywać na mieście. Carmen Frederique, Carmen Frederique, lubił brzmienie tych słów. Były takie tajemnicze, takie egzotyczne, takie piękne. Nie to, co jakaś tam pospolita Kasia, Marcysia czy Joasia. Carmen Frederique - właśnie tak chciał zapisać się w historii.

Carmen uważał się za artystę. Był nim. Od małego ciągnęło go do sztuki i wielkiego świata. Urodził się w rodzinie chłopskiej, w małej wsi nieopodal Nadzieji, ale zawsze wiedział, że nie zagrzeje tam długo miejsca. Uciekł z domu w wieku 14 lat i tułał się po Sarmacji, Teutonii i Baridasie. Odwiedził też Dreamland i Wandystan. Parał się różnymi zajęciami. Jeździł trochę z obwoźnym cyrkiem, gdzie wcielał się w rolę klauna i połykacza płomieni, potem pracował w modelingu, następnie jako barman i wreszcie marynarz na luksusowych jachtach. Właśnie w tej ostatniej pracy zobaczył, że niektórzy panowie jak i panie kleją się do niego i że jest to prosty i niewymagający wielkich kwalifikacji sposób by przy okazji nieźle dorobić. Tak zaczęła się jego kariera 'mężczyzny niosącego rozkosz' albo jak kto woli 'męskiej dziwki'.

Po jakimś czasie zszedł z jachtów na suchy ląd i jeżdżąc od miasta do miasta budował swoją renomę na trudnym rynku wyrafinowanych uciech cielesnych dla zamożnych. Przed kilkoma tygodniami trafił do Bazylei, nowego miasta, będącego białą plamą na mapie przemysłu miłości, istnym Eldorado dla osób takich jak on.

Na początku był monopolistą, później pojawiła mu się jakaś konkurencja, ale i tak na tyle skromna, że bez trudu nie tylko wiązał koniec z końcem, ale i mógł sporo odłożyć. Jego grafik był zapełniony na wiele dni naprzód i czuł się w Bazylei jak pączek w maśle. Wynajął przestronny apartament w ekskluzywnej dzielnicy, wziął w leasing prestiżowe auto. Był królem życia.

Wracał właśnie samochodem z doków do centrum, po wielu godzinach ciężkiej pracy na tzw. drugą zmianę, czyli od 16 do 24 i rozmyślał o tym, że jak tak dalej pójdzie, to niedługo skończy raz na zawsze z dawaniem d*py i będzie robił karierę w show-biznesie. Założy zespół muzyczny, albo wytwórnię fonograficzną... albo, kto wie, może jedno i drugie! Bawił się swoimi marzeniami, przemierzając kolejne ulice, gdy nagle na chodniku, kilkanaście metrów przed sobą zobaczył...no właśnie...nie był właściwie pewny, co zobaczył. Z daleka wyglądało to jak worek, a gdy zaczęło się poruszać, uznał że to jednak pies, ale gdy był już całkiem blisko, z przerażeniem rozpoznał skrępowanego człowieka leżącego na chodniku @AugustvHipogriff.

Carmen zatrzymał pojazd i podbiegł do nieznajomego.

- Słodki Wando! Wzierniku i wszyscy świeccy! Co się stało? Proszę Pana, żyje Pan?
Carmen Frederique
Avatar użytkownika
 

Re: [Bazylea] Służbówka Prefekta Generalnego

Postprzez August dlS 13 sty 2021, o 10:58

August powoli poniósł głowę. Wszystko dookoła się kręciło. Chyba mu kręciło się w głowie. Chyba jednak ten desperacki wyskok nie był aż takim dobrym pomysłem, ponieważ teraz widział nad sobą dziwną postać. Ciemność jednak utrudniała mu rozpoznanie, kto to może być, pomijając fakt kręcenia się wszystkiego dookoła. - Tak jakby... Żyję - Po czym spróbował gwałtownie wstać, jednak tylko się przewrócił. - Prefektowi Generalnemu grozi niebezpieczeństwo! Idzie to niego ten człowiek, który mnie związał... I ukradł raport - wydyszał. - Pomoże mi pan? Ja muszę tam dotrzeć... Przed nim.
August von Hagsen de La Sparasan
Skoro pewna część szlachty podpisuje się jako nikt ważny... to jak ja mam się podpisać?
Avatar użytkownika
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Starosarmacja

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość