Forum Centralne

Wspólne forum Księstwa Sarmacji i jego prowincji

Przejdź do zawartości

W przypadku problemów z zalogowaniem usuń ciasteczka.

Smocza wyprawa

Smocza wyprawa

Postprzez AFvTD 2 lis 2020, o 21:30

Obrazek

Ciąg dalszy narracji rozpoczętej w Kawiarni pod Czarnym Elpingiem

* * *

Juz na statku Alfred poczuł zew przygody. Kołysząc się na falach i odczuwając podmuchy wiatru na twarzy czul się, jakby był panem świata. Uczucie to przerwał jednak hałas wytwarzany przez Santiego, próbującego grać na gitarze.
- Eradlem to ty nigdy nie będziesz! - krzyknął po przyjacielsku po czym poszedł dalej spacerować po pokładzie
magister net Alfred Fabian hrabia von Tehen-Dżek
Baridajczyk z pochodzenia,
Zoolog z powołania.
Avatar użytkownika
Królestwo Hasselandu
Dobry Obywatel
 

Re: Smocza wyprawa

Postprzez Piotr Paweł I 3 lis 2020, o 10:22

Na pokład wyszedł też de Zaym, w mundurze wiceadmirała, z długą lunetą pod pachą. Torpedowiec nie był dużą jednostką; pokład, po którym można było spacerować, miał ledwie czterdzieści kilka metrów długości i sześć szerokości, na dokładkę trzeba było przeciskać się między wyrzutniami torped, nadbudówkami i działami oraz rozmaitymi sprzętami. Santiago ostrożnie siedział na czubku torpedy, usiłując się z niego nie ześlizgnąć.
- Nie przejmuj się, torpeda nie jest uzbrojona, nie ma wkręconego zapalnika - powiedział de Zaym, słuchając dźwięków gitary, zagłuszanych przez miarowe dudnienie silnika parowego.
- A mogę wystrzelić z armaty?... - spytał Alfred, wskazując na działo 47 milimetrów, stojące przy burcie.
- Koszt naboju dziesięć libertów - zażartował de Zaym. - Jasne! Poproszę kapitana, żeby odkomenderował artylerzystów do pomocy...
Piotr de Zaym
Arcyksiążę KH, Król-Senior Hasselandu
prof. dr net. Rektor HAN, Kustosz Muzeum Hasselandzkiego
Diuk Sarmacki
Avatar użytkownika
Królestwo Hasselandu
Dobry Obywatel
 

Re: Smocza wyprawa

Postprzez Prokrustes 16 lis 2020, o 22:56

Gdzieś zupełnie indziej, hen hen daleko w Grodzisku wśród przyjaciół członków wyprawy zaczęły narastać obawy los wyprawy.

To już niemal dwa tygodnie bez wieści! - pokrzykiwał Prokrustes, nerwowo chodząc po krypcie.
Jeszcze kilka dni ciszy i sam wynajmę kapitana ze statkiem, tak, tak właśnie zrobię.
Prokrustes
Diuk Athos
Markiz Awary Sarmackiej
Posłaniec Starych Bogów
... bo śmierć to nie koniec ...
Avatar użytkownika
Rada Ministrów
Naczelna Izba Architektury
Prefektura Sarmacji
Starosarmacja
Dobry Obywatel
 

Re: Smocza wyprawa

Postprzez Santi Vilarte 17 lis 2020, o 00:05

Podróż okrętem trwała długo. Wszak Angemont nie jest portem morskim, ale rzecznym, położonym prawie na samym środku wyspy. Okręt z wyprawą na pokładzie przedzierał się więc w górę Manasthy, mijając jej dopływy, spływające najczęściej od zachodu, od gór. Przepłynięcie rzeki pod prąd od Angemontu do ujścia - na wysokości półwyspu Razuriatt - zajmowało zwykle 3-4 dni.

Po wypłynięciu na pełne morze musieli z kolei opłynąć przylądek i ruszyć wzdłuż wschodniego brzegu Razuri. Po monotonnej podróży, umilanej w w/w sposób, po kilku dniach ujrzeli okrągłą, przypominającą nieco lotniskowiec wyspę Morada. Lotniskowiec, ponieważ podobnie jak na tych okrętach, najwyższy jej punkt znajdował się jakby "z boku", a cała wschodnia jej część była pokryta gęstym, podmokłym lasem z nielicznymi wioskami. Mijały ich zresztą kutry rybackie, z których kupowali ryby, porozumiewając się bardziej gestami i łamanym hasselandzkim, bo rybacy mówili tylko po razuryjsku.


Następnego dnia po minięciu Morady ujrzeli wyspę Ulassa-Kana, na której leżało lenno @PiotrdeZaym .
Obrazek


Wyspa rozpościerała się przed nimi półkolem, z piaszczystą zatoczką we wschodniej części, dającą nadzieję na podpłynięcie możliwie blisko i spuszczenie łodzi.
https://www.facebook.com/Hasseland/

Santiago Vilarte
Mer Angemontu
TBC
Avatar użytkownika
Królestwo Hasselandu
Kościół Diuczej Wiary
Dobry Obywatel
 

Re: Smocza wyprawa

Postprzez AFvTD 19 lis 2020, o 15:00

Alfred był kontent z przebiegu rejsu. Strzał z armaty na pewno będzie długo pamiętał. Szkoda tylko, że nic nie trafił, ale z drugiej strony to bardzo dobrze. Kątem oka zahaczył o towarzysza, który siedział w kącie i powstrzymywał się od tego, żeby nie zwymiotować. Śmiesznie to wyglądało, niemniej jednak ostatecznie wypuścił pawia za burtę. A pamiętam, jak się żegnał z nim kolega, to ostrzegał, żeby nic w trakcie rejsu nie jadł. Tak to jest, jak się nie słucha.

W końcu dopłynęli do wyspy, Alfred szybko opuścił statek, chciał dotknąć stopami ziemi, kłujące skały na wybrzeżu powstrzymały go jednak od zrzucenia z siebie butów. Rozejrzał się za towarzyszami, Piotr razem z Santim powoli opuszczali statek, chyba nie za bardzo uśmiechało im się opuszczanie okrętu.


-Tak to już jest z tymi wilkami morskimi - pomyślał Alfred i spokojnie czekając na dalszą część wyprawy powolnym krokiem ruszył w stronę kompanów.

Nagle uświadomił sobie jednak, że nie ma z nimi Michała. Miał wrażenie, że był z nimi na okręcie, widział go jak rysował Santiego grającego na gitarze.


-Czyżby to nie był on? - zaczął się zastanawiać, jednak Santi i Piotr stwierdzili, że nie widzieli Michała od wejścia na okręt.
magister net Alfred Fabian hrabia von Tehen-Dżek
Baridajczyk z pochodzenia,
Zoolog z powołania.
Avatar użytkownika
Królestwo Hasselandu
Dobry Obywatel
 

Re: Smocza wyprawa

Postprzez Santi Vilarte 21 lis 2020, o 00:24

Gdy statek zakotwiczył niedaleko od brzegu wyspy, Santiago ruszył przez płytką wodę. Na wyprawę zabrał swojego nieodłącznego sekretarza, Martina Oqlista, który porządkował jego papierologię jeszcze w czasach kanclerzowania, a teraz miał zapisywać relację z wyprawy i inne istotne rzeczy. Na wyprawę w ostatniej chwili wprosił się także podinspektor policji angemonckiej, Fedrik Merquart. Podinspektor był znany z celnego oka i zapewniał, że jego karabin skłoni do odwrotu każdego smoka, który przejawiałby agresywne zamiary wobec uczestników wyprawy.

Tymczasem rozglądając się za Michałem, Santi pomyślał jeszcze raz o spotkaniu z rybakami koło Morady, od których kupowali ryby. A jeśli @Rokusz został gdzieś wśród nich? Ewentualnie mógł przebywać teraz gdzieś na dolnym pokładzie statku...Opcji było kilka, tymczasem trzeba było ruszyć do lenna, żeby gdzieś się rozłożyć ze sprzętem, i tu czekała pierwsza niespodzianka - najdokładniejsza mapa Ulassy-Kany, jaką mieli, znikła. Po pewnym czasie w koszu w kambuzie znaleźli nadpalony jej kawałek. Czyjaś pomyłka - albo sabotaż...
https://www.facebook.com/Hasseland/

Santiago Vilarte
Mer Angemontu
TBC
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi
Avatar użytkownika
Królestwo Hasselandu
Kościół Diuczej Wiary
Dobry Obywatel
 


Powrót do Angemont i okolice

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość