Forum Centralne

Wspólne forum Księstwa Sarmacji i jego prowincji

Przejdź do zawartości

W przypadku problemów z zalogowaniem usuń ciasteczka.

TK KN 18/05/06 | Kontrola działań Marszałka Sejmu

Na tej sali Trybunał Koronny rozpoznaje większość spraw

Moderatorzy: Trybunał Koronny, Trybunał Koronny: przewodniczący

Re: TK KN 18/05/06 | Kontrola działań Marszałka Sejmu

Postprzez Konrad Friedman 9 maja 2018, o 16:28

Wysoki Trybunale,

trzeba na wstępie zauważyć, że wbrew powyższym twierdzeniom, tryb przekładania poprawek Sejmowi jest jak najbardziej uregulowany. A ponadto, nie można porównywać przekładania ustaw do podpisu na PK z kontaktem z częścią Sejmu przez pocztę — różnice są istotne i również wynikają z litery prawa.

Regulamin Sejmu w artykule 2 pkt 4 stanowi jasno — W kwestiach nieuregulowanych ustawą rozstrzyga Marszałek Sejmu. A nie da się w żaden sposób udowadniać, że wydzielenie w Sejmie specjalnego działu, który jak byk zaznacza iż służy to składania dokumentów legislacyjnych Sejmowi, nie jest taką regulacją. Nie można pominąć aspektu celowości pewnych działań. Jeżeli dział został wydzielony przez Marszałka Sejmu do przyjmowania projektów legislacyjnych, to zapewne służy do przyjmowania projektów legislacyjnych przez Sejm.

Jeżeli uznamy taką interpretację za niesłuszną, stanowiłoby to wywrócenie dotychczasowego porządku nie tylko w Sejmie, ale we wszystkich organach państwowych — jeżeli dana forma komunikacji, specjalnie do tego wydzielona i opisana, utarta ściśle w praktyce i zwyczaju, nagle okazuje się być jedynie niezobowiązującą wskazówką, to tym samym otwiera to drogę do paraliżu w działaniach tychże organów. Skoro laska marszałkowska nie służy do przyjmowania projektów i jakakolwiek forma zwrócenia się do Sejmu jest tutaj równoważna — wbrew woli Marszałka — to dlaczego by nie składać projektów ustaw w archiwum głosowań sejmowych? Przecież to nadal część Sejmu.

Może pójdźmy dalej — skoro stwierdzenie wręcz expressis verbis w tytule czy opisie działu "Laska marszałkowska" o tym, że jest to właściwe miejsce do przekładania projektów ma moc równą zero i nadal, jak się to próbuje udowadniać, jest to "nieuregulowane", to dlaczego takie same stwierdzenie przez Księcia w wątku KKW ma być wyjątkiem i być ważne, skoro podlega temu samemu procesowi logicznemu? Wobec tego dlaczego zgłoszeń kandydatur należy dokonywać w tych wątkach? Czy jakaś ustawa tak stanowi? Nie. A mimo tego, były w historii przypadki odrzucania kandydatur z uwagi na zgłoszenie ich w niewłaściwych wątkach.

I takie odrzucenia były uznawane za ważne, mimo tego, że w zasadzie prawo milczy na temat trybu składania pism do Komisji. A w przypadku Sejmu, już nie do końca i jak najbardziej sankcjonuje takie praktyki przez Marszałka — dając mu możliwość uregulowania spraw nieujętych w Regulaminie. Jak pisałem, nie sposób udowadniać, że wydzielenie działu przez Marszałka, nie było szczegółową regulacją która obejmowała zakresem techniczne i porządkowe kwestie procesu legislacyjnego.

Do tego dochodzi kolejna podstawa prawna — zgodnie z Konstytucją, normy prawa zwyczajowego jak najbardziej mają u nas zastosowanie. Przekładanie ustaw do podpisu księciu drogą prywatną (PK), jest jak najbardziej zgodne z twardym zwyczajem — wbrew przekładaniu pism kierowanych do Sejmu. Między innymi dlatego nie można porównywać jednego i drugiego. W przypadku przekładnia projektów legislacyjnych Sejmowi, nie dość, że jak udowadniałem wcześniej — racja leży po stronie wyłączności laski marszałkowskiej — dochodzi twardy jak kamień zwyczaj obiegu dokumentów w Sejmie.

Nie można zapominać też o tym, dlaczego tak akurat jest — głównie z uwagi na jawność prac legislacyjnych i możliwość zapoznania się z drukami sejmowymi przez posłów i obywateli, jeszcze przed formalnym rozpoczęciem ich procedowania. I żeby wszędzie tam, gdzie wymagana jest terminowość i są określone harmonogramy, publicznie można było to kontrolować — właśnie żeby unikać tego typu przypadków, gdzie podważane jest zmieszczenie się w terminie. Nie jest to niczyje widzimisię, ale ważny aspekt państwa prawa. I tutaj znowu kolejny argument na rzecz tego, dlaczego nie można porównywać przekładania ustaw do podpisu z przekładaniem poprawek Sejmowi — nawet jeżeli Marszałek przekładał ustawy na PK, to… jednocześnie informował o tym w Sejmie. Nie dość więc, że spełniony został aspekt jawności prac i kontroli publicznej harmonogramów (bo daty przedłożeń są widoczne), to dodatkowo można uznać, że Książę o przedłożeniu mu ustawy do podpisu wiedział nie tylko z Poczty Konnej, ale i forum — w przeciwieństwie do Sejmu, gdzie wiedziano tylko z Poczty.

Ciekawą kwestią jest też właśnie to, komu tak właściwie przedłożono poprawkę — bo na pewno nie Sejmowi.

Konstytucja stwierdza, że Książę przekłada poprawki do zmiany Konstytucji właśnie Sejmowi. Laska Marszałkowska, jako dział do którego mają wszyscy posłowie, jak najbardziej spełnia ten warunek. Natomiast z zrzutu ekranu we wniosku inicjalnym można wnioskować, że o ile można jeszcze się wykłócać o to gdzie tak właściwie Sejm otrzymał poprawki, to tutaj i tak nie ma to większego znaczenia, gdyż Sejm ich w zasadzie i tak nie otrzymał. Wiadomość otrzymało dwóch posłów — co dalej brnie w złamanie zasady jawności procesu legislacyjnego. Jak się okazuje, z projektem nie mogli się zapoznać ani obywatele, ani nawet posłowie, a co najgorsze — projekt otrzymali na ręce wybrani posłowie — ale nie Sejm. Konstytucja stwierdza, że to jednak Sejm a nie wybrani posłowi winni być adresatami pisma.

Można uzasadniać, że przecież nie byli to szeregowi posłowie a Prezydium Sejmu. Ale jak się okazuje, taka argumentacja też nie może mieć tutaj miejsca — w skład Prezydium Sejmu wchodziła jeszcze posłanka Aureliuš-Sedrovski. Dlaczego nie została więc ujęta w korespondencji, skoro należy do Prezydium? Czy wobec tego można mówić o wiadomości kierowanej do Prezydium? Wątpliwości ciągle rosną — o poprawkach nie wiedzieli więc już ani obywatele, ani posłowie, ani nawet wszyscy członkowie Prezydium.

Na sam koniec można jeszcze przyjąć tłumaczenie, że mimo tych wszystkich biurokratycznych procedur i naruszenia i prawa pisanego, i zwyczaju, jak i niezwykle pokraczne praktyki przekładania projektów, Marszałek mógł po ludzku przymknąć oko i jako tako rozpocząć czytanie nad projektem. Ale i tutaj okazuje się, że nie jest to taka oczywista kwestia — na zrzucie ekranu tego nie widać, ale Marszałek wiadomość przeczytał już po tym, jak podpisał ustawę. Nawet jeżeli odrzucimy mocną argumentację z poprzednich akapitów dlaczego taki tryb składania wniosków jest nieprawidłowy i skupimy się na tym, że czasami można się wykazać dobrą wolą i przymknąć oko, to pozostaje fakt taki, że żeby wykazać taką wolę, trzeba dać taką możliwość. Składanie poprawki nie dość, że odbyło się z naruszeniem przepisów (co udowadniałem wyżej), nie mogło być wzięte pod uwagę w ramach dobrej woli i tak, bo wiadomość nie była kierowana ani do Sejmu jako grupy, ani imiennie do wszystkich posłów ani nawet nie do prezydium (brak wicemarszałek Aureliuš-Sedrovski w odbiorcach), więc wiadomość ta nosiła znamiona kierowanej do klubu poselskiego Głos Pusty. Nawet gdyby Marszałek nagiął wszystko i to dopuścił do procedowania, to i tak nie miał szans gdyż przyjęte przez Dwór działania tego nie umożliwiały.

Innymi słowy — Marszałek działał w zupełności zgodnie z prawem i mógł odrzucić źle złożone pismo, ale nie zrobił tego celowo i w imię bezdusznej biurokracji — przyjęty tryb nie sprzyjał możliwości innego załatwienia sprawy. Marszałek więc odrzucił pismo nie dość dlatego, że mógł, to nawet nie miał większej szansy zrobić inaczej. Gdyby przykładowo w wiadomości zostało ujęte całe Prezydium, to po pierwsze — istniałaby większa szansa na to, że Marszałek najpierw ją przeczyta, uznając za zapewne kierowaną właśnie do prezydium, a dopiero potem zajmując się debatą w Sejmie, albo w ogóle Pani Wicemarszałek miałaby szansę na uwzględnienie pisma samodzielnie. Niestety tak się nie stało.

Tutaj też przy okazji można raz jeszcze poruszać argument o którym wspomniałem wcześniej — jeżeli przyjmiemy, że mimo wszystko Marszałek Sejmu naruszył przepisy i miał w obowiązku rozpocząć debatę nad poprawkami, to siłą rzeczy Prezydium nie dopełniło tego obowiązku. A skoro tak, to obowiązku tego nie popełniła też… Wicemarszałek Aureliuš-Sedrovski. Innymi słowy, może być ona pociągnięta do odpowiedzialności za brak wykonania obligatoryjnej czynności, razem ze mną i Marszałkiem Kristianem Arpedem. Byłaby to niesłychana głupota, bo Pani Wicemarszałek nie miała nawet szansy dowiedzieć się, że miała cokolwiek zrobić. Jest to kolejny jaskrawy przykład tego, dlaczego tryb przedłożenia wniosku był wadliwy — organy państwowe nawet nie miały szansy go prawidłowo rozpatrzyć. Jeżeli "prawidłowym" trybem jest działanie wbrew wiedzy i świadomości organu, który ma daną czynność wykonać, to nie najlepiej świadczy to o kondycji Księstwa. Bo okazuje się, że prawo naruszyła też Pani Marszałek, a wobec tego jest winna nierozpatrzenia projektu. Przyjęcie argumentacji inicjatora postępowania jest więc niczym innym, niż wskazywaniem iż nawet niewinni nie są u nas należycie chronieni. Czy w przypadku złożenia projektu w Lasce, były takie kłopoty? Chyba każdy jest w stanie na to odpowiedzieć samodzielnie.

Co do zaś porównania przekładania pism do podpisu na PK do przekładania poprawek Sejmowi — wyżej wspomniałem o dwóch argumentach na rzecz tego, że są to sytuacje nie do porównania (1. w przeciwieństwie do przekładania ustaw do podpisu, o składaniu poprawek w lasce świadczą przepis Regulaminu i zwyczaju 2. Marszałek oprócz wiadomości na PK, dodatkowo informuje publicznie w Sejmie o tym fakcie). Do tego dochodzi trzeci aspekt — Konstytucja wymaga przedłożenia projektu do podpisu Księciu — wiadomość na PK jest kierowana do Księcia, tak jak było zawsze. Natomiast ta sama Konstytucja wspomina o przekładaniu poprawek Sejmowi — tutaj zawsze była od tego Laska Marszałkowska, a ponadto wiadomość nawet do Sejmu nie była kierowana. Ba, nawet nie do Prezydium.

Wysoki Trybunale,

jak się okazuje, tryb postępowania z dokumentami sejmowymi, zwłaszcza z tymi legislacyjnymi, jest jak najbardziej uregulowany i podparty przepisami prawa. Jest do tego silnie umocowany w zwyczaju a ponadto, w przeciwieństwie do działań Dworu, jest w istocie zorganizowany w dobrej wierze i z uwzględnieniem interesu społecznego — zapewniając jawność i przejrzystość prac organów państwowych, zwłaszcza w kwestii obowiązującego nas wszystkich prawa. A jest to przecież jedna z głównych zasad legislacyjnych. Interpretacja Marszałka Sejmu jest więc w istocie pro obywatelska, zgodna z literą prawa, mocnym zwyczajem i korzystna dla ogółu.

Dodatkowo, nie można twierdzić iż dane pismo zostało przedłożone Sejmowi, jeżeli w zasadzie zostało ono wysłane do dwóch posłów — nie był to nawet pełny skład Prezydium.

Decyzja Marszałka była więc zgodna z prawem, ale nawet jeżeli założymy że była tutaj możliwość na nieco luźniejsze podejście — Marszałek został nieopatrznie wprowadzony w błąd tego typu mylną korespondencję. Nie może więc być podstawą wyroku fakt, że skoro ktoś niecelowo nie nagiął prawa w dobrej wierze, to jest to równoważne z faktem złamania tego prawa. Tym bardziej, że jak udowadniałem wyżej — w zasadzie w dobrej wierze, jeżeli uwzględniamy interes społeczeństwa, byłoby twarde trzymanie interpretacji wyłączności laski marszałkowskiej, albo przynajmniej innego publicznego działu Sejmowego, w tego typu przypadkach.
/—/ Konrad J. v-hr. Arped-Friedman

Kanclerz Sarmacji, Wicemarszałek Sejmu, Przewodniczący Rady Królestwa Baridasu
Avatar użytkownika
Rada Ministrów
Sejm Księstwa Sarmacji
Instytut Edukacji Sarmackiej
Królestwo Baridasu
Naczelna Izba Architektury
Dobry Obywatel
 

Poprzednia strona

Powrót do Sala rozpraw i posiedzeń jawnych

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość