Strona 5 z 5

Re: O przyszłości Teutonii

PostNapisane: 15 cze 2018, o 05:30
przez Vladimir
To prawda, że nie kocham WKM, ale zawsze staram się okazywać należyty szacunek urzędowi, który (niestety) WKM objął. Na słodkiego Strzała! Czołobitności się po mnie nie spodziewajcie!

Re: O przyszłości Teutonii

PostNapisane: 5 lip 2018, o 17:51
przez anglov
Kolejny raz muszę przepraszać za tak późną odpowiedź. Niech nie będzie to traktowane jako wyraz złej woli.

Wydaje mi się, jestem o tym nawet przekonany, że nikt dziś nie neguje zarówno istnienia Narodu Teutońskiego, jak i tego, że stanowicie samodzielną i samorządną grupę ludzi, zjednoczonych w ramach Rzeczpospolitej. Zapytam zatem wprost — jakich swobód Wam dziś brakuje?


Nie mogę się zgodzić. Na wszelkich mapach, we wszelkiej komunikacji międzynarodowej, czy też na podłożu oficjalnym tereny Królestwa Teutonii są oznaczane jako ziemie Księstwa Sarmacji. Naród Teutoński jest uznawany wyłącznie dlatego, że aktywnie walczymy z nurtami sarmatyzującymi od przeszło 12 lat.

Tak, posiadamy autonomię, własne prawa i inne przywileje. Kwestia symbolicznej podrzędności zostaje jednak nierozwiązana.

Zatem proszę określić czym ta autonomia ma być. Jakie kompetencje Teutonia chce zyskać, jakie uprawnienia winny w ramach rozpoznawanej przez autonomii posiadać teutońskie władze. Niech to będzie choćby w punktach, co byśmy mieli konkretną wish listę. Z dalszej części wypowiedzi WKM wynika, iż "jedyną przeszkodą jest konieczność posiadania obywatelstwa Księstwa Sarmacji w celu możliwości pełnienia funkcji publicznej w samorządach". W tym kontekście zatem muszę powiedzieć, co może zabrzmi brutalnie — weźcie się w garść, zbudujcie ugrupowanie, które wygra wybory do Sejmu, zdobądźcie większość w Sejmie i uchwalcie stosowne poprawki. To jest tak proste, ale tak, zarazem tak trudne. Kwestia bowiem, o której WKM mówi, jest kwestią uregulowaną w przepisach prawa. Zmiana rzeczonego art. 3 ust. 3 Konstytucji nie powinna być trudna. Jeśli jednak nie droga Sejmowa to... obywatelski projekt ustawy konstytucyjnej? Przecież wystarczy zebranie 15-16 podpisów, ustawa pójdzie do Sejmu, i w najgorszym wypadku wejdzie w życie po referendum. Jeśli autentycznie to jedyna kwestia Was nurtująca to w czym problem? Chcę Was gorąco zachęcić do tej drogi. Tak, wymaga ona przekonania innych i lobbowania za zmianą. Tak, wymaga ona wysiłku. Ale przecież to nie są przeszkody, których nie można przeskoczyć.


Proszę wybaczyć, ale skoro Waszą odpowiedzią jest „weźcie sami zmieńcie, w końcu możecie startować do Sejmu” – jaki jest sens tej rozmowy?

Sarmacja przede wszystkim jest społeczeństwem rozsądnym. Jestem pewien, że odpowiednio przygotowana i umotywowana zmiana, znajdzie poklask i pomoc w drodze jej wdrożenia. Jeśli nie — to przecież mamy demokrację, trzeba się będzie z tym pogodzić i spróbować za jakiś czas, będąc lepiej przygotowanym. Wydaje mi się też, że dziś nie trzeba jakoś specjalnie przekonywać mnie, co do idei, a raczej konkretów — ale te będą, jak sądzę, wyrażone w stosownym projekcie zmian prawnych. Odnoszę też wrażenie, że WKM walczy o to sam.


Prowokuje Wasza Książeca Mość, do analizy socjologicznej mechanizmów oddziaływających w Księstwie Sarmacji. Jak z pewnością WKM zdaje sobie sprawę, rozległa analiza nie jest możliwa na gruncie tej rozmowy. Zatem tak, jak Wasza Książęca Mość twierdzi, iż Sarmacja jest społeczeństwem rozsądnym, ja stawiam tezę, iż Sarmacja jest społeczeństwem dążącym do samorozkładu i destrukcji. I jest to moje faktyczne przekonanie, nie zaś rodzaj retorycznej figury. Iście akademicka dysputa byłaby potrzebna, aby dowieść racji którejkolwiek z postawionych tez. Proszę więc wybaczyć, ale nie podzielam optymizmu Waszej Książęcej Mości.

Tak, prawo karne wymaga w Sarmacji zmian. I tak, również uważam, że jest ono nader przegadane. Chętnie bym porozmawiał z Waszą Królewską Mością o tych zmianach i moglibyśmy wspólnie stosowną zmianę przygotować, zgłosić w Sejmie i pokazać, że nawet jeśli mamy za sobą historię niesnasek o dość poważnej magnitudzie, to umiemy dziś współpracować dla dobra całego społeczeństwa. Kto wie co taka współpraca mogłaby nam wszystkim przynieść?


Dziękuję za tę deklarację. Myślę jednak, że takie rzeczy omówione być winny na innej przestrzeni niż w publicznej dyspucie. Jak zostało to już stwierdzone – takowe wiele konkretów nie przynoszą.