Forum Centralne

Wspólne forum Księstwa Sarmacji i jego prowincji

Przejdź do zawartości

W przypadku problemów z zalogowaniem usuń ciasteczka.

[Konkurs] Drugie Igrzyska Bogów

[Konkurs] Drugie Igrzyska Bogów

Postprzez Vladimir 2 lip 2016, o 08:51

Obrazek


DRUGIE IGRZYSKA BOGÓW

Niech Fulgencjusz Waleczny ma Was w swej opiece!


Witajcie Śmiałkowie!

Miło jest mi Was powitać na teutońskiej ziemi! Z okazji trzynastej rocznicy powstania Królestwa Teutonii zapraszam Was do udziału w II Igrzyskach Bogów. Nim jednak staniecie do walki, przypomnę kilka zasad, terminów i nagrody:

REGUŁY


  1. W tym wątku uczestnicy mogą przedstawiać swoje prace.
  2. W tym wątku zaprezentowane zostały trzy pakiety grafik (patrz: niżej). Uczestnik wybiera dowolny pakiet, na którym opiera fabułę swojego opowiadania (swobodna interpretacja i inspiracja).
  3. Nie ma limitów długości opowiadań, ogranicza Was tylko fantazja.
  4. Opowiadanie musi mieć charakter legendy, bądź mitu i musi występować w nim heros (dla którego opowieść nie musi kończyć się szczęśliwie).
  5. Jeden uczestnik może zgłosić do konkursu maksymalnie trzy opowiadania (każde inspirowane jednym z pakietów grafik).
  6. Wygrywają te opowiadania, które zdobędą największą ilość serc od czytelników. W przypadku, gdy ilość serc jest równa, o przyznaniu nagrody zdecyduje król Andrzej Fryderyk.


TERMINY


  • Zgłaszanie prac: 02 - 17 lipca
  • Ocenianie prac przez czytelników: 02 - oficjalnego dnia obchodów rocznicy
  • Oficjalne ogłoszenie wyników: na IRCu podczas obchodów #13KaTe


NAGRODY


  • I miejsce: 30 000 libertów
  • II miejsce: 20 000 libertów
  • III miejsce: 10 000 libertów
    oraz Wieczna Chwała!


FORMULARZ OPOWIADANIA


Imię i nazwisko autora:
ID autora:
Pakiet nr:
Tytuł opowiadania:


Treść odpowiadania





Pakiet nr 1

Obrazek

Pakiet nr 2

Obrazek

Pakiet nr 3

Obrazek

NIECH DUCHY PRZODKÓW WAS PROWADZĄ!
Avatar użytkownika
Królestwo Teutonii
Kościół Diuczej Wiary
 

Re: [Konkurs] Drugie Igrzyska Bogów

Postprzez Ivan 2 lip 2016, o 22:13

Imię i nazwisko autora: Ivan von Lichtenstein
ID autora: AF299
Pakiet nr: 3
Tytuł opowiadania: Dzieje Konstancjusza z Nawii

"Opowiadana historia dzieje się w średniowiecznej Nawii. Za czasów księcia Alma, pierwszego władcy Baridasu, region ten wchodził w skład części kontynentalnej ogromnego kraju, którego stolica znajdowała się w "mieście Alma", czyli Almerze. Był to obszar najbardziej oddalony od stolicy, wobec czego często rozkazy od księcia dochodziły miesiącami, a czasem wcale nie dochodziły, wskutek licznych napadów rozbójników na gońców z listem książęcym. Tamtejszy możnowładca Grodosław, syn Orma, który w imieniu księcia Alma sprawował władzę w Nawii ze swojej siedziby Kimbrus, często lekceważył rozkazy książęce, wiedząc że władca w większości przypadków nawet się o tym nie dowie. Między innymi, wbrew rozkazom władcy Baridasu respektował w Nawii prawo pierwszej nocy, co od dawna odradzali mu kapłani bogów, tłumacząc mu że nie bez powodu Alm zakazał tego zwyczaju. Pewnego dnia, wypoczywając na drewnianej, obitej wołową skórą ławie, usłyszał głos zza ścian, który nakazał mu opuszczenie pomieszczenia. Gdy ten, nie bez uczucia zdziwienia i strachu opuścił budynek i stanął przed drewnianą grodową wieżą, ujrzał lecącego niewysoko nad bramą białego orła. W dziobie trzymał on złoty naszyjnik, na którym znajdowało się pięć białych gwiazd. Zaszybował on nad grodem i poleciał w kierunku Gór Nawskich. W tym samym czasie rozpętała się burza, a pojedynczy piorun uderzył w szczyt gór, w których kierunku udał się orzeł. Gdy tylko burza minęła, Grodosław rozpytał swych doradców o znaczenie tego wydarzenia. Przekazali mu oni, że bogowie pragną by założył on gród na samym szczycie Gór Nawskich. Wódz podjął więc decyzję o wyprawie. Uradził z doradcami, że szczyt oraz gród który wybuduje, nazwie Ormal, na cześć swego ojca Orma. Zostawił on w Kimbrus swego dziewiętnastoletniego syna Grędzimira, o którym wiedział że będzie godnym jego następcą. Na wyprawę Grodosław zebrał dwie setnie zbrojnych, kilkanaście wozów z żywnością, ubraniami i narzędziami. Z drewnianej wieży grodowej odprowadzał go wzrokiem jego syn. Gdy orszak zniknął w borze znajdującym się pod Górami Nawskimi, syn udał się do swojej komnaty. Nie zdawał sobie sprawy że ostatni raz widział swego ojca. Kilka lat później, zaciekawiony postępem w budowie grodu, udał się z małym pocztem zbrojnym w kierunku Gór Nawskich, jednakże na gościńcu natrafił na podrapane pazurami bestii skóry wołowe, porzucone narzędzia, rozbite wozy. Na skórach zwierzęcych znajdowały się także zaschnięte dawno ślady krwi. Natychmiast wydał rozkaz poszukiwania zwłok, bowiem od razu domyślił się że te rzeczy należą do zbrojnych którzy udali się z jego ojcem Grodosławem, jednakże nic nie odnaleziono. Grędzimir nigdy nie dowiedział się co stało się na gościńcu."

Konstancjusz z Nawii żył w XV wieku. Było to już po rządach króla Markusa, który doprowadził do rozbicia części kontynentalnej Baridasu na liczne samodzielne księstewka i hrabstwa, oraz usamodzielnienia się Księstwa Arped. Region którym zarządzał znany z powyższej legendy Grodosław, a potem jego syn - Grędzimir - całkiem odłączył się od Baridasu. Doprowadził do tego Tęgomir, zwany przez potomków Niepodległym. Ogłosił on powstanie Margrabstwa Nawskiego jako samodzielnego państwa, a siebie mianował margrabią nawskim. Podobnie czyniło wielu jego kontynentalnych sąsiadów, którzy ze względu na swoją bliskość z Księstwem Arped toczyli z nim wojny. Los ten ominął państwo Tęgomira, które rozwijało się w dostatku i dobrobycie. Po jego krótkich rządach, władzę po bezpotomnym margrabii objął jego brat, Warcisław. Jego rządy kontynuowały politykę brata. Po Warcisławie zaczął swoje rządy jego syn, Wielebor. I tutaj dopiero zaczyna się prawdziwa część tej historii, bowiem Konstancjusz z Nawii urodził się u schyłku panowania Warcisława, w średnio zamożnej rodzinie rycerskiej. Wywodziła się ona w prostej linii z brata Grodosława, a syna Orma, który zwał się Jaromirem. Był on młodszym synem, dlatego nie przejął władzy po ojcu, ale zadowolił się wysokim stanowiskiem doradcy. Z czasem jego potomkowie byli pomijani przez władców, a sami, jako że nie chcieli dla siebie władzy, skupili się na uprawie roli. Konstancjusz od dziecka uwielbiał legendy. Najbardziej lubił mity związane ze swoim regionem, czyli właśnie z Nawią. Jako daleki krewny Grodosława, najbardziej lubił właśnie opowiadania mówiące o nim. Były one znane w całym Baridasie, ale każda wersja była inna. Ta którą przytoczyłem powyżej była opowiadana w Kimbrus, siedzibie margrabiów nawskich, najczęściej. Konstancjusz nie był taki jak jego ojciec i bracia. Od dzieciństwa czuł zamiłowanie do wojów, a jako że okres w którym przyszło mu żyć to okres rozwinięcia płatnerzy i kowali, z ciekawością wysłuchiwał różnego rodzaju informacji o innych krajach, które dawno wykształciły lepszy sposób wykuwania metali. Nie zamierzał parać się uprawą roli już w dzieciństwie, za co od swojego ojca dostał batem po plecach. Od tego czasu wiernie pomagał ojcu przy ziemi, jednak gdy tylko nadarzyła się sposobność, uciekł w wieku piętnastu lat. Odkrył to jego przyrodni brat, ze związku ojca z pewną Sclavinką. Udał się za nim w drogę, jednak gdy tylko Konstancjusz rozpoznał po odgłosach że jest śledzony, zaczaił się w pobliskich krzakach. Gdy znienawidzony krewny przeszedł prosto, ten zaatakował go od tyłu, złapał go w okropny uścisk lewą ręką, a prawą skręcił kark. Całe zdarzenie widziało pięciu chłopów, którzy zaprzyjaźnieni z ojcem Konstancjusza od razu uciekli by mu donieść. Gdy Konstancjusz dowiedział się o tym, ukradł najlepszego we wsi konia i udał się na wschód, w kierunku Scholandii. Gdy przekroczył wysoki kamienny słup, znaczący granicę odetchnął z ulgą. Spoczął w pierwszej napotkanej wsi i poprosił o wskazanie mu drogi do najbliższego zamku. Gdy wieśniacy wskazali mu drogę do Grenburga, gdzie siedzibę miał stary i poczciwy Grelart, możny i pan pobliskich ziem, Konstancjusz od razu tam wyruszył. Grelart bowiem słynął z tego że wyszkolił kilkudziesięciu rycerzy w swoim długim życiu. Był wśród nich i Grelurt Odważny, Frein Męski i Ordung Biały. Pan zamku słynął także z respektowania, mimo usilnych błagań kapłanów, prawa pierwszej nocy. Zatrzymany u bram zamku, podał swoje imię, pochodzenia i ród. Przekazał że chce otrzymać nauki rycerskie. Zapytany przez strażników czy ma jakieś pieniądze, stropił się nieco, lecz prośba została przekazana Grelartowi. Pan zamku obojętnie przyjął wiadomość o braku pieniędzy, a usłyszawszy że chłopak wywodzi się z możnego rodu, przyjął go. Grelart obiecał Konstancjuszowi że nauczy go rycerskiego rzemiosła, gdy ten przysięgnie że po otrzymaniu pasu rycerskiego i ostróg, ożeni się z jego córką, Brunhildą. Była to dziewczyna w wieku Konstancjusza, lecz - jak większość kobiet w Scholandii - wątpliwej urody. Konstancjusz przysiągł jednak na swoją cześć że ożeni się z Brunhildą. Wobec takiej przysięgi rozpoczęto szkolenie Konstancjusza. Trwało ono 10 lat. Gdy Konstancjusz przejrzał się po szkoleniu w lustrze, zrozumiał że nie jest już taki jaki był kiedyś. Nabrał postawy, poznał dworskie obyczaje, stał się krzepki i silny. Zapuścił także bujną brodę oraz zgolił długie włosy. Otrzymał on, za wstawiennictwem Grelarta pas rycerski oraz złote ostrogi u samego władcy Scholandii, co było ogromnym zaszczytem. Nie przysięgał mu jednak wierności, planując powrót do Nawii. Po powrocie do Grelarta, okazało się że ten, oraz jego córka Brunhilda, nie żyją. Doradcy opowiadali że to gniew bogów, bowiem pan zamku wbrew im radom respektował prawo pierwszej nocy. Konstancjuszowi od razu skojarzyło się to z mitem o Grodosławie. Pożegnał się ze wszystkimi przyjaciółmi na zamku, oraz wrócił do Nawii, inny niż wtedy gdy opuszczał te rejony. Brodaty, pełen gracji i dworskości, krzepki, silny. Grelart zapisał mu w spadku także wspaniała zbroję, która chociaż ciężka dla większości ludzi, dla Konstancjusza była lekka jak piórko. Po powrocie do Nawii, zaszedł do komnat Wielebora, który rad z tego że jego daleki krewny otrzymał pas rycerski, przyjął go. Konstancjusz opowiedział mu o swoich przeczuciach co do prawa pierwszej nocy, na co Wielebor wytłumaczył mu że już po śmierci Grodosława, Grędzimir porzucił to zakazane przez bogów prawo. Konstancjusz spędził cały wieczór na rozmowie z margrabią nawskim. Dowiedział się od niego że ojciec Konstancjusza nie żyje, a gospodarstwo rolne odziedziczył najstarszy z jego synów. Konstancjusz poczuł wtedy ogromną żałość, bowiem przypomniał sobie historię swojego przyrodniego brata. Dopytał więc Wielebora o matkę zamordowanego, Sclavinkę. Margrabia odpowiedział że popełniła samobójstwo, krótko po śmierci syna. Konstancjusz poczuł w sercu ogromny ból i smutek. Nie mógł spojrzeć już w twarz margrabii, a on to zrozumiał. Zastanawiał się długo, jak ukoić ból zacnego rycerza i w końcu, po zasięgnięciu rady kapłanów, rzekł mu:
- Musisz udać się na szczyt Gór Nawskich i dokonać czego nie udało się dokonać twemu przodkowi. Oprócz tego musisz pokonać w zmaganiach bez broni niedźwiedzia, oraz udać się na łowy samemu, bez świty, jeno z kilkoma psami, oraz upolować rogacza i kilka odyńców. Wówczas twoje rany się zagoją. A tymczasem musisz przysiąc mi wierność.
Zadowolony z takiego obrotu spraw, Konstancjusz przykląkł na jedno kolano i przysiągł wierność Wieleborowi, który przydzielił mu dwustu zbrojnych, oraz kilkanaście wozów z narzędziami, by zbudować gród na szczycie Gór Nawskich i nazwał go Ormal, na cześć ojca wspólnego ich przodka. Przygotowania trwały kilka dni, w końcu rycerz Konstancjusz z Nawii wyruszył w kierunku szczytu. Siła spotykało ich złego - burze, przepaście, pioruny, grzmoty, lawiny, opadające skały. Z dwustu zbrojnych, zaledwie stu dotarło na szczyt. Udało się to także Konstancjuszowi, który najpierw wspólnie z pięcioma najbliższymi towarzyszami wyrzeźbił na pniach drzew posągi bogów baridajskich, po czym oddał im cześć. Następnie cała drużyna zaczęła ścinać drzewa by wybudować gród, jednakże Konstancjusz zakazał ścinania drzew z wizerunkiem bóstw. Gdy po pięciu latach na szczycie znalazła się drewniana palisada z ostrokołem, oraz kilkanaście drewnianych domostw, osiadł tam wraz z setką zbrojnych, którzy z Kimbrus sprowadzili swoje żony i dzieci. Rozbudowywali się oni także już sami, dobudowując domostwa dla dzieci, by miały gdzie mieszkać po osiągnięciu dojrzałego wieku. Konstancjusz miał już trzydzieści wiosen. Wypytywał miejscowych pustelników, którzy zamieszkiwali szczyt już przed wybudowaniem grodów, o niedźwiedzie. Gdy powiedziano mu że żyją w borze pod Górami, zostawił broń, a na siebie wdział jeno pancerz i hełm, oraz udał się pieszo na spotkanie z przeznaczeniem. Długo wyszukiwał niedźwiedzia, w końcu odnalazł go, wyłapującego łososie z rzeki. Podbiegł do niego natychmiast i dał czas by się odwrócił. Gdy zwierzę odwróciło się zdziwione, rzucił się na niedźwiedzia z pięściami, po czym kopnął go w zgięcie między nogami i wrzucił do rzeki. Wpadł razem z nim impetem i zaczął okładać go po twarzy, jednak niedźwiedź jednym ruchem łapy rzucił go na skałę w pobliżu. Od śmierci i połamania kręgosłupa rycerza uratowała jeno zbroja. Wściekły rzucił się znowu na niedźwiedzia i złapawszy za kark, grzmotnął nim o skałę, po czym zaczął podtrzymywać pod wodą. Jego ogromna siła trzymała łeb zwierzęcy przez ponad trzy minuty, po czym niedźwiedź oddał ducha. Zmarł z braku tchu. Wówczas Konstancjusz wyjął z pochwy mizerykordię oraz rozciął skórę na niedźwiedziu i oddzielił od mięsa, a następnie nałożył na swoją zbroję i tak, zwycięski powrócił do grodu Ormal. Przywitały go ludzkie wiwaty, jednakże czekało go jeszcze polowanie. Wybrał on więc najlepszego wierzchowca z grodu, łuk, kołczan pełen strzał, oszczep i topór. Wszystko to przytroczył do siodła i udał się samotnie z kilkoma oswojonymi psami na polowanie. Myślał tylko o rogaczach i odyńcach. Psy od razu złapały trop, pierwszego odyńca ustrzelił trzema strzałami w kark. Rozciął mu skórę i narzucił na siodło. Drugiego było mu ciężej upolować, bowiem ów dosłyszał go i uciekał. Został jednakże trafiony oszczepem. Konstancjusz także rozciął mu skórę i narzucił na siodło. Trzeci odyniec zaatakował go podczas wchodzenia na konia i ugryzł okropnie koleń najlepszego towarzysza człowieka. Nadszedł od strony przeciwnej kierunkowi wiatru, więc psy go nie wywęszyły i poczęły szczekać dopiero po ataku na konia. Konstancjusz, który po ataku na konia spadł, natychmiast powstał i złapał za topór z siodła, po czym wbił go odyńcowi między oczy, a następnie wyciągnął i odciął łeb. Rozciął mu skórę, oraz złapał za dwie pozostałe skóry i narzucił na swoje plecy, tak jak zrobił wcześniej ze skórą niedźwiedzią. Te odgłosy przywabiły jednak agresywnego rogacza. Psy zaczęły skomleć, wywęszyły bowiem ogromnego zwierza. Sam Konstancjusz nie bał się ani chwili i czekał z toporem w obu dłoniach. Zwierzę zaszarżowało pochylając swoje rogi i prawie wbiło je w żebra mężczyzny, jednak ten w ostatniej chwili odrzucił topór i złapał za nie, po czym wskoczył na łeb rogacza i objął mu szyję. Próżno dziki zwierz próbował go zrzucić, ten tak się przycisnął że nie było sposobu by go wywalić na ziemię. Wówczas rycerz wyjął z paska mizerykordię i podciął gardło zwierzakowi, a następnie odciął mu rogi i udał się w kierunku Kimbrus, siedziby Wielebora. Uklęknął przed nim na jedno kolano, po czym położył na podłodze rogi jelenie, trzy skóry odyńców, oraz ogromny płaszcz ze skóry niedźwiedziej. Ten skinął głową i zawołał swoich kapłanów, którzy nałożyli na niego po kolei swe dłonie mówiąc:
- Odpuszczam ci twój grzech.
Po tych wydarzeniach Konstancjusz padł i odpoczywał dwa dni, nie przestając spać. Gdy obudził się, Wielebor mianował go swoim najbliższym doradcą, a po jego bezpotomnej śmierci możni z Kimbrus mianowali Konstancjusza margrabią nawskim. Sporządzili oni również specjalną dla niego koronę, składającą się ze złotej opaski, do której przymocowano rogi jelenie, który dostarczył on poprzedniemu władcy. Z trzech skór odyńców zrobiono długi pas, który spoczywał na ramieniu nowego margrabiego, oraz do którego doczepiono pochwę na miecz, a płaszcz z niedźwiedziej skóry odtąd zdobił jego plecy.

Ciąg dalszy może nastąpi.
Źródło paru faktów historycznych:
http://baridas.sarmacja.org/almera/?s=historia_almery
Ivan von Lichtenstein
Prześwietny Hrabia Księstwa Sarmacji
Obrazek
Avatar użytkownika
 

Re: [Konkurs] Drugie Igrzyska Bogów

Postprzez Vladimir 3 lip 2016, o 06:46

Brawa dla pierwszego uczestnika! Przypominam, że o przyznaniu nagród decydują czytelnicy, głosując na opowiadania poprzez oddania na nie "serca".
Obrazek
(—) Vladimir ik Lihtenštán
rex sepulcrorum,
palatyn Lichtensteinu,
baronet Królestwa Nowej Teutonii,
arcysenator Złotego Grodu i Teutonii,
diuk Abvienolheimu i hrabia Tselebormu,
Avatar użytkownika
Królestwo Teutonii
Kościół Diuczej Wiary
 

Re: [Konkurs] Drugie Igrzyska Bogów

Postprzez Hetman_Gotfryd 4 lip 2016, o 12:30

Kolejna odsłona; w poprzedniej edycji wyszło bardzo fajnie. Mam nadzieję że ta będzie równie dobra, ba nawet lepsza od poprzedniej :)
Gotfryd Slavik diuk de Ruth
HETMAN WIELKI KSZ
h.Czarna Lilia
Palatyn Ruhnhoff
Diuk Kamiennego Brzegu
Rektor Teutońskiego Instytutu Historii
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi
Avatar użytkownika
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
Królestwo Teutonii
Kościół Diuczej Wiary
Dobry Obywatel
 

Re: [Konkurs] Drugie Igrzyska Bogów

Postprzez Rihanna 4 lip 2016, o 14:46

Postaram się, a nawet wezmę udział w tegorocznej edycji!
Rihanna dssa Aureliuš-Sedrovski

Rektor Akademii Sclavińskiej
Dziekan Wydziału Nauk Nowych - Scientes Liberales w Akademii Sclavińskiej im. Stanisława Gertalda
Niezależna i niepoprawna dziennikarka
Właściciel Pulsu Sarmatów
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi
Avatar użytkownika
Kościół Diuczej Wiary
Konsulat Sclavinii
 

Re: [Konkurs] Drugie Igrzyska Bogów

Postprzez Vladimir 8 lip 2016, o 18:27

Przypominam, że zgłoszenia trwają tylko do siedemnastego lipca.
Obrazek
(—) Vladimir ik Lihtenštán
rex sepulcrorum,
palatyn Lichtensteinu,
baronet Królestwa Nowej Teutonii,
arcysenator Złotego Grodu i Teutonii,
diuk Abvienolheimu i hrabia Tselebormu,
Avatar użytkownika
Królestwo Teutonii
Kościół Diuczej Wiary
 

Re: [Konkurs] Drugie Igrzyska Bogów

Postprzez Hetman_Gotfryd 9 lip 2016, o 17:42

Kurczę fajnie by było jednak się załapać. Bo w sumie jest jeszcze trochę czasu na zgłoszenie...
Gotfryd Slavik diuk de Ruth
HETMAN WIELKI KSZ
h.Czarna Lilia
Palatyn Ruhnhoff
Diuk Kamiennego Brzegu
Rektor Teutońskiego Instytutu Historii
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi
Avatar użytkownika
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
Królestwo Teutonii
Kościół Diuczej Wiary
Dobry Obywatel
 

Re: [Konkurs] Drugie Igrzyska Bogów

Postprzez Hohenzollern 17 lip 2016, o 11:31

Imię i nazwisko autora: Fryderyk von Hohenzollern.
ID autora: AE372
Pakiet nr: 1
Tytuł opowiadania: Legenda o Karlu Szalonym





Drodzy Sarmaci i Sarmatki. Dosłownie chwilę temu dowiedziałem się o organizowany dość ciekawym konkursie. Teutońskiej Inicjatywie - Drugich Igrzysk Bogów, niech i tam znajdzie się baridajski akcent. I tak pomyślałem że należy wykorzystać sposobność do przedstawienia historii rodu von Hohenzollern. Dlatego wprost z biblioteki w Zollern przedstawiam wam historię Karla von Hohenzollerna zwanego Szalonym.


Karl von Hohenzollern urodził się około 1025 roku w XI wieku, był synem Albrechta Niedźwiedzia i Kunegundy Ernn. Ojciec młodego Karla był zasłużonym rycerzem Króla Markusa, brał udział między innym w pierwszej wojnie baridajskiej. Młodemu Karlowi przyszło dorastać w dość ciężkich czasach, które nie należały do kolorowych. Gdzie każdy musiał bronić swego, i uważać aby nie nadepnąć sąsiadowi na odcisk Co prawda był synem woja, lecz wtedy to wiele nie znaczyło gdyż system feudalny dopiero zaczynał się kształtować. Każdy kto posiadał oręż brał to co do niego należało. Ollernów ratowało że mieli kawałek ziemi. Nie były to jakieś latyfundia lecz jedna skromna wioska - ale ich własna, dochód przynosząca. Karl od małego był uczony ciężkiej pracy, musiał na równo z poddanymi pałać się uprawą ziemi. Wychowywany był przez obojga rodziców. Ojciec wolnych chwilach uczył go fechtunku posługiwania się ciężkim oburęcznym mieczem oraz zabierał na polowania zdradzając tajniki kunsztu myślistwa. Potomek Albrechta dochodził do takiej w prawy że sam potrafił wciągi jednego popołudnia upolować trzy jelenie, a trza wiedzieć że w tamtych czasach lasy były bogate w zwierzynę. Natomiast matka uczyła małego młokosa podstaw czytania, co było ewenementem w tamtym okresie że ktoś był piśmienny a zwłaszcza kobieta. Jednak Kunegunda wywodziła się z sytuowanego domu - wodzów plemiennych, gdzie znanie podstaw baridajskiego alfabetów należało do obowiązków starszyzny.


Mając 17 wiosen Karl został wysłany na służbę do dworu Wielkiego Księcia Arped, którego byli lennikami. Podróż ta miała również charakter edukacyjny, w sensie nabrania ogłady i znajomości etykiety dworskiej przez Karla. Stare wierzenia, przestarzałe związki plemienne przyczyniały się że lud Baridasu postrzegany jako ”barbarzyńcy” Książęcy diadem nosił ł wtedy Otto Arped uzurpujący sobie prawo do tronu królewskiego swego brata Oddona Baridajskiego. Almera była niebezpiecznym miejscem. Knowania, dworskie intrygi, skrytobójstwo było na porządku dziennym. Karl spędził lata na książęcym dworze, gdzie stał się zaufanym rycerzem, powiernikiem można powiedzieć wręcz że przyjacielem Księcia Otto Arpeda. Zaliczył setki turniejów rycerskich gdzie wysiadł z siodła wielu znakomitych wojowników. Trzeba wiedzieć że moda odnośnie organizowania potyczek przyszła do Baridasu z Księstwa Sarmacji. Pewnego niedzielnego popołudnia w czasie jednego z turniejów przyszła fantazja Ottonowi żeby wziąć udział w potyczkach. Zmierzył się na miecze , gdyż był marnym jeźdźcem z scholandzkim margrabią Buchardem von Tertpoll, gdzie ten bez większych problemów pokonał Księcia, raniąc go tak dotkliwie że ten prawie na śmierć się nie wykrwawił. Jednak śpiesznie przybył na ratunek Karl, który wpierw pokonawszy na topory giermka scholandczyka, rzucił się na Tertpolla raniąc go w udo. Tym samym zapadł remis w tej potyczce. Późniejsze kroniki podają że Karl von Hohenzollern został nagrodzony kryształową kulą specjalnie sprowadzoną z dalekich zakątków Teutonii.


Tertpoll nie mógł odpuścić takiej zniewagi jak i przegranego pojedynku. Dlatego zaczął knuć na almerskim dworze przeciw młodemu rycerzowi. Dobrze wiedział że wybranką jego serca była panna z rodu at Atera, panna Małgorzata, oddana na wychowanie Księżnej Wysp Arped. Uknuł spisek, wysławszy list podszywając się pod pana familli at Atera, w którym to wzywa ją do domu w związku z śmiertelną chorobą matki. Po czym ją uprowadził w lasach Amberii , oddając ją na gwałt swym żołdakom, a następnie brutalnie ją mordując, zaś ciało podrzucając pod włości rodziny Ollern, z tabliczką ”za nieuczciwe zwycięstwo”. Zdarzenie te miało miejsce około roku pańskiego 1050. Gniew i oburzenie postępkiem zimnokrwistego scholandczyka, było wielkie. Nie chciano jednak wywoływać wojny skuli jednej dziewki. Wielki Książę Arped zakazał jakichkolwiek działań zbrojnych przeciw Królestwu Scholandii. Karl jednak nie posłuchał swego Księcia i dzięki wsparciu finansowemu domu at Atera, zaczął rekrutować wojów z rozległych ziem Baridasu. Począwszy od wysp Dahrim po wybrzeża Wedli i Andurii. Zebrał 1000 zbrojnych, co w tamtych czasach stanowiło dość pokaźną siłę. Wyruszył w ślad za Buchardem, paląc, grabiąc i zabijając ludność scholandzkiego pogranicza. Nie miał litości dla nikogo, obojętnie czy dziecko czy niewiasta miecz gniewu Karla ich nie ominął. Wśród scholandzkich komturów i wojów, zasiał ziarno strachu a wśród wiejskiej ludności paniki. Do tego stopnia że nadano mu na pograniczu przydomek Hohenz co w staroscholandzkim oznaczało ”szalony. Karl przez 10 lat grabił i mordował na granicy baridajsko - scholandzkiej, zostawiając za sobą zgliszcza, głód i cierpienie, samą śmierć. W 1061 roku napotkał poczet rycerzy scholandzkich na których czele stał von Tertpoll. Dokonał rzezie na napotkanych zołnierzach, tym samy dopełniając zemstę za swą ukochaną. Dalsze losy Karla są mało znane, wiadomo jedynie że wrócił do swych włości i przybrał nazwisko Hohenzollern w związku że nadano mu taki przedrostkowy przydomek. Ożenił się z szlachcianką z ubogiego rodu wywodzącego z terenów niegdyś należących do plemienia Newijczyków. Spłodził dwie córki i jednego syna. Zmarł śmiercią naturalną, choć scholandczycy twierdzili iż sama śmierć z kosą w reku przyszła po niego za grzech jakich dopuścił się na scholandczykach.
Obrazek

ObrazekObrazekObrazek

(—) Jaśnie Oświecony Friedrich Wilhelm Nikolaus Karl von Hohenzollern herbu LaurZwycięski, Diuk Zollern.
Avatar użytkownika
Królestwo Baridasu
Kościół Diuczej Wiary
 

Re: [Konkurs] Drugie Igrzyska Bogów

Postprzez Vladimir 17 lip 2016, o 13:10

Cieszy mnie, że napłynęło kolejne zgłoszenie na konkurs. Jako że do tej pory mamy tylko dwie prace, dlatego postanowiłem przedłużyć zgłoszenia o kolejny tydzień, czyli do 24 lipca włącznie.

Przypominam, że prace uczestników oceniają czytelnicy, którzy sercują posty z konkursowymi zgłoszeniami. Zauważyłem, że obaj uczestnicy swoje prozy opublikowali również w formie artykułów w DSG, dlatego sądzę, że można nieco zmienić regulamin, umożliwiając ewentualnym przyszłym uczestnikom publikację tekstu legendy w DSG. W takim wypadku na forum należałoby jedynie wypełnić formularz, gdzie w miejsce treści opowiadania trzeba byłoby wstawić link do artykułu. Jest to oczywiście jedynie opcja, żaden wymóg.

Dla jasności napiszę jeszcze, że liczą się tylko te serca, które uczestnik otrzyma na forum. Serca otrzymane pod artykułem nie będą zliczane.
Obrazek
(—) Vladimir ik Lihtenštán
rex sepulcrorum,
palatyn Lichtensteinu,
baronet Królestwa Nowej Teutonii,
arcysenator Złotego Grodu i Teutonii,
diuk Abvienolheimu i hrabia Tselebormu,
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi
Avatar użytkownika
Królestwo Teutonii
Kościół Diuczej Wiary
 

Re: [Konkurs] Drugie Igrzyska Bogów

Postprzez kaxiu 17 lip 2016, o 15:04

Chyba coś napiszę, zwłaszcza że pakiet nr 2 stworzony jest myślą o wpleceniu wątków cipro.
Wojciech Hergemon
Miejsce pobytu: Bieszczady.

Dobrym gospodarzem jest nie ten, kto w rok garścią zboża zapełni spichlerz, lecz ten, kto w rok garścią monet zapełni skarbiec ~John Keynes

Dajcie biednemu worek złota, a nabawi się przepukliny, dajcie bogatemu, a gospodarka rozkwitnie ~John Keynes
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi
Avatar użytkownika
Królestwo Teutonii
 

Następna strona

Powrót do Archiwum

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron