Forum Centralne

Wspólne forum Księstwa Sarmacji i jego prowincji

Przejdź do zawartości

W przypadku problemów z zalogowaniem usuń ciasteczka.

Budowa Auterrskiego Toru Wyścigów Konnych.

Miejsce rozmów na wszelkie tematy z Teutonią związane — powitania, pytania, projekty obywatelskie.

Budowa Auterrskiego Toru Wyścigów Konnych.

Postprzez Eugeniusz Maat 16 lut 2020, o 19:33

Tu będzie powstawał Auterrski Tor Wyścigów Konnych (ATWK). Po teutońsku zwany „Auterriš Bán for úrenn Rúmakišwikken”.
Úr Burgmáster ik úrs Auterra

Obrazek
Avatar użytkownika
Królestwo Teutonii
Dobry Obywatel
Dwór Jego Książęcej Mości
 

Re: Budowa Auterrskiego Toru Wyścigów Konnych.

Postprzez Hetman_Gotfryd 16 lut 2020, o 20:31

W takim, razie czekam na pierwsze. Uroczyste, wbicie łopaty na terenie budowy.
Gotfryd Slavik de Ruth
HETMAN WIELKI KSZ
h.Czarna Lilia
Palatyn Ruhnhoff
Diuk Kamiennego Brzegu
Rektor Teutońskiego Instytutu Historii

Obrazek
Avatar użytkownika
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
Królestwo Teutonii
Dwór Jego Książęcej Mości
Kościół Diuczej Wiary
Dobry Obywatel
 

Re: Budowa Auterrskiego Toru Wyścigów Konnych.

Postprzez von Thorn-Janiczek 16 lut 2020, o 22:29

Kwiatki nie kwitły, ptaszki nie ćwierkały, a pszczółki wesoło nie bzykały w gęstej trawie. W końca była zima, a właściwie jej lutowy schyłek. Lekka mgiełka nad oszronionymi łąkami nabierała różowych barw świtu. W tej ciszy dało się słyszeć tylko miarowe trzaskanie zmrożonych łodyg, łamiących się pod buciorami kilku mężczyzn, którzy racząc się gorącą kawą z termosu szli przez łąki. Jeden z nich niósł całe naręcze papierów, tuby kryjące plany i laptopa. - Taa… Dobra, trzeba zacząć kopać tu i tam. Wyrównać wszystko. - mruknął ten popijający kawę, ziewając przeciągle. - Zrobi się, ekipa jest już w drodze, plany dostali, wiedzą co i jak - odpowiedział ten niosący plany. Reszta, używając odpowiedniego oprzyrządowania, mierzyła i badała teren. Kilkaset metrów od nich grupa innych mężczyzn ubranych w jaskrawe drelichy wbijała tabliczki w lekko zmrożoną ziemię, raz po raz chuchając w zmarznięte dłonie. Gdyby jakiś cierpiący na bezsenność mieszkaniec Auterry zapuścił się w te rejony, jego oczom ukazałyby się napisy „Zakaz wstępu! Teren budowy”.

Obrazek


Ciszę poranka przerwało odległe porykiwanie silników. W czyste powietrze wzbijały się chmury spalin. Koparki, spychy i ciężarówki powoli wtaczały się na teren budowy, bezlitośnie łamiąc opór pokrytych szronem traw, krzaków i mikrych drzewek, którym nigdy nie dane było zostać drzewami. Kilka wozów transportowych rozładowywało właśnie mobilne domki, które miały posłużyć jako kwatery pracowników i inżynierów. W pierwszym z nich, do którego podciągnięto już prąd z pyrkających wesoło agregatów trwała narada. - Na początek wszystko macie wyrównać, potem zacząć wykopy pod fundamenty. - powiedział von Thorn-Janiczek, szef Grupy Budowlanej Feniks. - I sprawdzić mi sytuację hydrologiczną drugi raz, czy nie trzeba osuszać terenu. - mruknął, wpatrując się w plany budowy. Jeden z inżynierów wyszedł, by od razu sprawdzić palącą kwestię. - Melduję, że gatunków chronionych na terenie nie ma. - szczeknął służbiście jeden z pracowników firmy. - No to dobrze. Ale nie pręż mi się tutaj tak, to nie koszary - mruknął von Thorn-Janiczek, który był żołnierzem Książęcych Sił Powietrznych. Wrócił do przeglądania planów. Taaaak… tu główny tor, tutaj park, a tu parkingi… Byleby tylko nie okazało się, że jakieś żyły wodne nagle znajdą - pomyślał. Otaczający go spece budowlani dyskutowali na temat wykorzystania materiałów oraz potrzebnego sprzętu. Zza małego okienka, które powstrzymywało zimne powietrze ale nie dźwięki, coraz mocniej rozchodził się rumor ciężkiego sprzętu, który zjawiał się na placu inwestycji. Dobrze, że okoliczna droga gruntowa okazała się odpowiednio wytrzymała. - Chłopaki niech zajmą się gruntem pod budowę, a z drugiej strony niech zaczną pracę nad podłączeniem do sieci wodociągowej i kanalizacyjnej - mruknął szef, pokazując mapę. - I światłowód i sieć energetyczna, koniecznie z dwóch, niezależnych źródeł! - dodał. - No, do roboty! - zakończył spotkanie i wyszedł z baraku.

Obrazek
kpt. KSP bar. Bartosz von Thorn-Janiczek herbu Groty
Avatar użytkownika
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
Dwór Jego Książęcej Mości
Starosarmacja
Dobry Obywatel
 

Re: Budowa Auterrskiego Toru Wyścigów Konnych.

Postprzez von Thorn-Janiczek 19 lut 2020, o 23:34

Ziemia, wciąż oddająca mniejsze kamienie i resztki przemielonych korzeni była rozjeżdżana przez gąsienice ciężkich maszyn budowlanych. Wszechobecny zapach spalin mieszał się z zapachem cementu. Szum koparek i spychów grał wspólnie z pomrukiem betoniarek i pokrzykiwaniem budowlańców. Pierwsze fale szarej brei trafiały na swoje miejsce, spływając oklejonymi rurami i zalewając przygotowane wcześniej formy. Nadzorujący to mężczyźni w drelichach kiwali głową, sprawdzając coś w swoich notatkach. Nad placem budowy unosiły się raz po raz głośne warknięcia przyspieszających maszyn. - Wszystko idzie zgodnie z planem? - zagadnął von Thorn-Janiczek, rozcierając zziębnięte ręce i podchodząc do jednego z głównych inżynierów. Ten, zapatrzony w papiery nie zauważył zbliżającego się szefa firmy. - Tak, na razie wszystko dobrze. - potwierdził. - Osuszyliśmy teren pod parking, bo był trochę zbyt rozmokły, ale reszta jest w normie. - dodał. Obok mężczyzn przejechała sporej wielkości gruszka pełna cementu, prawie ochlapując ich breją błota i wody, która powstała po nocnym deszczu. - Lejemy powoli fundamenty pod trybuny. - powiedział, wskazując na pobliskie szalowania. - Doskonale. Gdyby były jakieś problemy, to dawaj znać. - uśmiechnął się von Thorn-Janiczek i poszedł w kierunku baraku architektów.

Obrazek


- To może niech restauracja będzie piętrowa! - powiedział zirytowany architekt, przygryzając sumiastego wąsa. - W dupie byłeś, gówno widziałeś! - wykrzyczał drugi, omal nie opluwając adwersarza. - Podziemny poziom i naziemna, z tarasem! Modnie będzie i ciekawie! - dodał, ocierając brodę z kilku kropel. - O, patrzcie, kret się znalazł - westchnął trzeci, mieszając kawę w kubku. - A może by tak klasycznie, w formie dworku…? - rozmarzył się, popijając napar. Kłótnia trwała od dobrej godziny, żaden nie chciał pójść na ugodę. Już mieli wrócić do słownych przepychanek, a kto wie czy i nie rękoczynów, gdy do baraku wszedł główny wykonawca. - Panowie, co jest? O co się żrecie? - zagadnął. - No o projekt restauracji, bo powoli planujemy wydzielenie miejsca i budowę i tak no… myślimy, który plan będzie najlepszy. - wyjaśnił ten z sumiastym wąsem. - Nie dostaliście planów, które przesłałem kurierem? - zagadnął von Thorn-Janiczek zerkając z ukosa na nieotwarte koperty, piętrzące się na biurku. Mężczyźni, nieco skonfundowani, pomruczeli coś pod nosem. - Dobra, wrócimy do tego potem. - mruknął szef. - Teraz pomyślmy o padokach i stajniach. Wszystko gotowe? - zapytał. - Tak! - z entuzjazmem potwierdził kawosz. -Podpiwniczenia i fundamenty schną, teren wokół jest przygotowany jest do wytyczania toru, wedle planu. - rozwinął. - Gdy tylko fundamenty wyschną, zaraz bierzemy się do dalszej budowy. - dodał, wskazując za okno, gdzie na wytyczonym placu piętrzyły się, skryte pod warstwami ochronnego brezentu, półprodukty. Cegły, pustaki, worki zaprawy, gotowe prefabrykaty - wszystko czekało na spracowane dłonie budowlańców, które ze zwykłych surowców miały wyczarować prawdziwy raj dla fanów koni.

Obrazek
kpt. KSP bar. Bartosz von Thorn-Janiczek herbu Groty
Avatar użytkownika
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
Dwór Jego Książęcej Mości
Starosarmacja
Dobry Obywatel
 

Re: Budowa Auterrskiego Toru Wyścigów Konnych.

Postprzez von Thorn-Janiczek 24 lut 2020, o 22:15

Pogoda tego dnia wyjątkowo dopisywała, mimo że ostatni tydzień obfitował w mocne wiatry, dmące z szaleńczą prędkością. Zerwane płachty, porwane przez powietrze kaski czy kamizelki były codziennością. Ważne, że woda nie chlupotała w koleinach a mróz nie dokuczał pracownikom. Lekkie słońce i bezwietrzna pogoda były naprawdę miłą odmianą. Zgasiwszy wysłużony samochód terenowy von Thorn-Janiczek wyszedł z pojazdu, upijając łyk mocnej kawy z tekturowego kubka. Jak okiem sięgnąć rozciągało się ogromne pole, poprzetykane maszynami budowlanymi, rzeszą ludzi pracujących na swoich odcinkach. Po obu stronach placu, na którym w niedługiej przyszłości miał powstać tor, stały kontenery. Dla pracowników, dla inżynierów, z ciepłymi posiłkami, medyczne. Obok nich piętrzyły się stosy materiałów, z których będą powstawać budynki. Uśmiechając się lekko wszedł na stos betonowych bloczków, które miały niedługo wylądować na budowie. Obserwując z podwyższenia pracujących upił łyk kawy. W torbie naramiennej ciążyły mu dokumenty - podpisane umowy, opinie środowiskowe, wykazy materiałów, podpisane faktury i moc innych, które musiał odkładać w imię bogów papierologii - prawników i księgowych. - Gryzipiórki nie uciekną… - mruknął do siebie, znów upijając czarnego wywaru.

Obrazek


Linie oznaczające odległości, dziesiątki metrów sznurków, wszelkiego rodzaju słupki, miary, miarki i miareczki pokryły siatką ogromny plac w centrum budowy. Na wielkiej tablicy przy kontenerze inżynierów zapisano ogromnymi, czerwonymi literami zdanie „Wytyczanie toru”, które znalazło się przy aktualnej dacie. Kto żyw wyszedł na plac, wspomagać pracę rękami, narzędziami, wiedzą, doświadczeniem czy choćby pośpiechem w noszeniu planów, notatników, komputerów przenośnych czy hektolitrów kawy. - Dobra… wszystko zaznaczone? Sprawdzone? - mruknął pierwszy inżynier, przeglądając spływające raporty. - Przeliczone, sprawdzone kilka razy, potem jeszcze raz przeliczone i sprawdzone przez drugą, niezależną ekipę. - mruknął drugi, klepiąc w klawiaturę laptopa. - Dwa tory, wewnętrzny o długości 1950 metrów, szerokość trzech bieżni. I drugi, zewnętrzny, 2300 metrów, docelowo trawiasty. - Dodał po chwili. - Mają tam być te, no… - przygryzł wargę przerzucając strony w komputerze - wyścigi płaskie, płotowe i przeszkodowe. Cokolwiek to znaczy - mruknął, unosząc brew. - Dobra dobra, ważne, że się wszystko zgadza. - westchnął pierwszy, spoglądając na kręcących się robotników i innych inżynierów. Ci odpowiedzialni byli za wytyczenie wszystkich elementów wewnątrz torów - ścieżek, drogi przelotowej dla zmotoryzowanej obsługi, stawów. O dziwo wszystko szło jak w zegarku - nie było opóźnień, nieprzewidzianych wypadków czy problemów innej natury. Nawet okoliczna ludność nie protestowała zbytnio z powodu hałasu czy pyłu. - Oby tak dalej… - szepnął do siebie mężczyzna.

Obrazek


Pierwsze wykopy i fundamenty znaczące teren przyszłego toru zaczęły się pojawiać nazajutrz po wytyczeniu toru. Rowy, w których znajdą się odpływy kanalizacyjne i drenaże, fundamenty na których pojawią się tory, budynki i przeszkody. Wreszcie sporej wielkości dziura, która w przyszłości będzie oczkiem wodnym - oczywiście oczkiem wodnym, który ucieszy tysiące oczek zgromadzonych na trybunach. Ogromne wywrotki już zaczęły zwozić specjalny piasek przeznaczony na jeden z torów wyścigowych, inne z kolei magazynowały specjalne maty, które będą podkładem dla trawy mającej wyrosnąć na torze zewnętrznym. Wszystkie te materiały znajdowały się w suchych magazynach, wybudowanych naprędce z blach. Bzyczenie wkrętarek jeszcze po dziś dzień brzęczało w uszach wszystkich pracowników, którzy godziny spędzili na składaniu tych modułowych pomieszczeń. - Wszystko idzie zgodnie z planem? - zagadnął von Thorn-Janiczek, podchodząc do inżynierów, którzy korzystając z chwili przerwy dopalali papierosy stojąc przy ogromnych betonowych rurach, które miały służyć do odprowadzania wody. - Tak, na razie wszystko gra i buczy - uśmiechnął się jeden z nich. - Bierzemy się powoli do planowania stawiania padoków, stajni i tej małej kliniki - dodał, wyrzucając niedopałek do puszki po coli. - No chłopaki, czas na małe zmiany… Ta klinika nie będzie taka mała - z uśmiechem powiedział von Thorn-Janiczek i podał mężczyznom teczkę z planami. - Inwestor chce by była o wiele większa, na co najmniej pięć koni - zaznaczył. - I nie tylko tych ścigających się na bieżąco, ale też leczących się, przechodzących terapię i dochodzących do zdrowia - dodał. Jeden z inżynierów otworzył teczkę i gwizdnął przez zęby, patrząc na plany architektów. - Nieźle nieźle… Wiedzą, że koszt podskoczy? - zapytał, przeglądając wykresy, rysunki i tajemne linie. - Tak, z tym problemu nie ma. Materiały i sprzęt też się znajdą. To co, do roboty? - zatarł ręce i spojrzał na wielki plac, na którym coraz wyraźniej widać było zarysy przyszłych tras wyścigowych.
kpt. KSP bar. Bartosz von Thorn-Janiczek herbu Groty
Avatar użytkownika
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
Dwór Jego Książęcej Mości
Starosarmacja
Dobry Obywatel
 

Re: Budowa Auterrskiego Toru Wyścigów Konnych.

Postprzez von Thorn-Janiczek 26 lut 2020, o 22:06

Delikatny, jasny piasek aż kłuł w oczy, odbijając słoneczne światło. Wyrównany pełnymi zaangażowania ruchami pracownika wyglądał jak tafla jeziora, niezmącony końskim kopytem czy ludzką stopą. Nieopodal pierwsze kiełki trawy, wyrastającej pod specjalnymi, mini szklarniami zaczynały zielenić się i radować oczy przechodzących robotników. Tak samo zresztą było na wytyczonych wcześniej torach, nie tylko na padokach. Pierwszy, pokrywany coraz to nowymi warstwami specjalnego kruszywa i piachu, nadawał się już do użycia. Może nie gonitwy po złote medale, ale na pewno do przejażdżki inaugurującej. Z tą jednak trzeba było poczekać. Drugi zaś, trawiasty, na razie również był pokryty rzędami specjalnych, nawadnianych folii, które utrzymując wyższą temperaturę pozwalały kiełkować specjalnej trawie, przeznaczonej na konne tory. Odpowiednio ubity grunt zachowywał stałość, sprężystość i zarazem twardość, zaś trawa dodatkowo wpływała na jakość toru. - Pięknie rośnie, co? - zagadnął jeden z robotników, ocierając pot z czoła. Von Thorn-Janiczek uśmiechnął się, poprawiając przyciemniane okulary. - I nie tylko trawa rośnie. - odpowiedział z uśmiechem, obserwując pracowników, siedzących na pobliskich budynkach i z werwą pokrywających ich dachy podkładem. Drewniane ściany, wzmacniane kamienną podmurówką nadawały swojski klimat, jednak mężczyzna wiedział, że wykończenie w środku będzie nowoczesne i zarazem nawiązujące w formie do klasycznych form rustykalnych. Ciemnoczerwona dachówka spoczywała na pobliskich paletach, czekając tylko na to, by znaleźć się na dachach. Spoceni brukarze, z wypiętymi zadkami, klęczeli na przygotowanej wcześniej wylewce, kładąc starannie dobrane terakotowe płytki, między którymi wytyczali rowki, prowadzące do odpływów - wody i ścieków. Kilku stolarzy kończyło belki podpierające strop. Rzucający przekleństwami majster rugał robotnika, który chciał się wziąć do wnoszenia bel słomy. - Popieprzyło cię?! Dachu nie ma, a ty byś chciał słomę wnosić? Skaranie boskie, skąd ty się urwałeś, ze stażu?! - wydzierał się siwowłosy fachman, o mało nie opluwając nieszczęśnika. - Anzelm, spokojnie, bo ci żyłka pęknie - zaśmiał się dyrektor budowy, klepiąc staruszka w ramię. - Nauczy się, ma czas. - dodał i pomyślał, że młody chłopak ma nie tylko czas, ale i gdzie się uczyć. Stajnie przeznaczone dla koni wyścigowych rosły w oczach aż miło, jedna za drugą. W końcu to tutaj ma się pomieścić blisko trzy dziesiątki sportowych bestii, których kopyta zryją auterrski tor.

Obrazek


Blat, zrobiony z nieoheblowanych dokładnie desek stał na dwóch kozłach. Tu i ówdzie zostało na nim miejsca, by zmieścić kubek z kawą, puszkę energetyka czy popielniczkę. Jednak były to zaledwie skrawki przestrzeni - na blacie królowały plany. Plany, mapki geodezyjne, rzuty boczne, przekroje, ujęcia z lotu ptaka. O dziwo przypałętało się tam nawet zdjęcie gołej baby, ta jednak, mimo wyraźnych walorów, nie miała nic wspólnego z dziesiątkami arkuszy, opisanych pojedynczym, ale tłumaczącym wszystko słowem „klinika”. - Oddzielne boksy kliniczne są, ujęcia wody, niezależne źródło prądu, dwie sale operacyjne… - mruczał inżynier, patrząc po planach i zerkając na własny notatnik. - Dobra… magazyn leków i środków opatrunkowych jest, sala do tomografii, prześwietleń i tych innych pierdól też gotowa… Szlag! Zapomniałem sprawdzić spalarnię! - stuknął się w głowę, a na jego skroni pojawiła się kropla potu, jak za każdym razem gdy o czymś zapomniał. - Jaja mi urwą, przy samej głowie. - wymamrotał do siebie, wystukując nerwowymi ruchami numer inżyniera terenowego, nadzorującego grupę budującą klinikę weterynaryjną, która miała obsługiwać konie. - Edek! Jak tam spalarnia? Wszystko gra i buczy? - zapytał na pozór niewinnym tonem. - A co ma nie buczeć? Kończymy podpinanie instalacji gazowej i elektrycznej, tak za godzinę test i wszystko cacy. - odpowiedział kolega po fachu. - Dobra, to bez odbioru. - mruknął inżynier, rozłączył się i wytarł pot z czoła. - Kolejny raz udało się przeżyć… - westchnął i wrócił do studiowania planów. Jeszcze kilka, może dwa lub trzy dni, i do kliniki będzie można wnosić sprzęt. Zaplombowane kartony z podstawowymi narzędziami lekarskimi, sprzęt medyczny, wszystkie te fiu bździu komputery i całą tę końską technologię. - No leczą ich lepiej niż ludzi, ale co ja tam wiem… - mruknął pamiętając, że klinika była oczkiem w głowie szefa. Von Thorn-Janiczek osobiście nadzorował dobór sprzętu, kafli czy nawet tak durnych i prostych rzeczy jak klamki. Wszystko miało się świecić jak psu jajca, jak to mawiał szef. W pobliskim magazynie już czekało całe wyposażenie. Klinika będzie pierwszym, w pełni gotowym, budynkiem, który zostanie sprawdzony i przygotowany do użycia. Inżynier zwinął plany, odfajkował wszystkie zadania związane z budynkiem i dziarskim krokiem ruszył do kontenera, gdzie z kolegami miał przysiąść nad tą cholerną strefą chilloutu. Oczywiście przy okazji napić się kawy. Bo co to za praca, bez kubka parującej sypanki?

Obrazek
kpt. KSP bar. Bartosz von Thorn-Janiczek herbu Groty
Avatar użytkownika
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
Dwór Jego Książęcej Mości
Starosarmacja
Dobry Obywatel
 

Re: Budowa Auterrskiego Toru Wyścigów Konnych.

Postprzez von Thorn-Janiczek 29 lut 2020, o 12:36

- Spaghetti sclavińskie, pierogi po teutońsku, gulasz gelonski, książęce pulpeciki, frytki z sosem hasselandzkim… - wymieniał zaopatrzeniowiec, drapiąc się po głowie. - Na samą myśl cieknie ślinka, co? - zagadnął jeden z inżynierów, unosząc do ust swój nieodłączny atrybut - kubek z kawą. - I pomyśleć, że niedługo to wszystko ruszy… Ciekawe, czy będą mieć baridajskie pączki? - zastanowił się, upijając łyk ożywczego napoju. Rozmowy mężczyzn przerywał dźwięk wiertarek, wkrętarek, odgłos docinania kafli, burczenie starego majstra i dziesiątki innych odgłosów budowy. Po chwili wyszli z powstającego budynku restauracji i podeszli do rozłożonego nieopodal stołu. I znów niedokładnie oheblowane deski rozstawione na kozłach zastawione były dziesiątkami planów, wykresów i wizualizacji. Restauracja miała być finalnie piętrowa, na parterze znajdowała się główna kuchnia i sala dla amatorów dobrego jedzenia. Piętro z kolei, prócz wydzielonej części restauracyjnej, miało zostać zajęte przez kawiarnię. Duży wybór ciast, deserów, kaw i innych smacznych przekąsek ściągnie niejednego fana wyścigów końskich. Dodatkowym atutem miał być ogromny taras, na którym niedługo pojawią się krzesełka i stoliki, dotąd magazynowane w jednym z blaszanych hangarów. Pracownicy w pocie czoła, korzystając z ładnej pogody, kładli właśnie modrzewiowe panele na tarasie, by nabrał on przyjemnego klimatu. - Martwię się trochę tą windą na jedzenie, między kuchnią a piętrem. Wentylacja działa odpowiednio? - zapytał jeden z planistów, wskazując na arkuszu zaznaczony szyb. - Tak, sprawdziliśmy miernikami, zrobimy też testy, na pewno nic nie wystygnie, jedzenie też nie będzie przesiąkać zapachem innych dań. - uspokoił go inżynier. - Zresztą, to jest tylko kilka metrów - wzruszył ramionami. Tymczasem w dwóch innych miejscach wokół wytyczonego i ukończonego toru trwały prace nad nieco mniejszymi przybytkami oferujących rozkosze podniebienia. Spory bar sałatkowy wznosił się obok placu, przy którym miała powstać trybuna VIP. Z kolei bar oferujący soczyste hamburgery miał stanąć nieopodal głównej trybuny. Na razie wylano fundamenty, ale pracownicy już transportowali surowce, z których miały stanąć ściany. Wytyczano również drogi kanalizacji i podpięć do zasilania. Jeden z inżynierów nadzorował to wszystko, zaznaczając w swoim kajecie postępy w pracach. Nieco martwiły go ciemne chmury, gnane przez coraz bardziej porywisty wiatr, ale poranna prognoza pogody nie zapowiadała żadnych ulew. A przynajmniej ulew, które mogłyby przeszkodzić im w pracy. Tak czy inaczej, najważniejsza część, czyli tory, były gotowe i zabezpieczone przez kaprysami aury.

Obrazek


- Jeszcze kilka tygodni temu to było pole obrośnięte krzakami, gdzie srały ptaki i harcowały myszy, a teraz? Aż miło popatrzeć! - pomyślał von Thorn-Janiczek, zerkając na wielki plac budowy. W powietrzu czuć było rozgrzanym asfaltem, który został niedawno wylany na ogromnej przestrzeni. Wymalowane równiutkie linie znaczyły białą i żółtą farbą drogi przejazdu i miejsca parkingowe. Zainstalowane latarnie błyszczały nowością, a światło słoneczne załamywało się w jasnych, czyściutkich kloszach. Wszystko było gotowe, wystarczyło tylko włączyć zasilanie. Cztery tysiące miejsc parkingowych czekało na spragnionych sportowych wrażeń widzów. Pomiędzy miejscami parkingowymi uwijała się ekipa odpowiedzialna za elementy roślinne. Wielkie, drewniane donice lądowały w wyznaczonych miejscach, gdzie asfalt nie zakrył warstwy ziemi. Tam miały zakorzenić się drzewka, które zielenią i świeżością nadadzą życie wielkiemu, asfaltowemu placowi. Poza tym zbawienny cień w gorące dni na pewno ucieszy właścicieli samochodów, które będą się tu nagrzewać. - Systemy nawadniania drzewek sprawdzone? - zagadnął szef jednego z przechodzących pracowników, który niósł akurat plan zasadzania roślin. - Tak, sprawdzony. - potaknął tamtem. - W kilku miejscach były przecieki, ale są zatkane i uszczelniliśmy instalację, teraz już wszystko gra. - odpowiedział i skierował się do grupy robotników, którzy rozładowywali małego tira z worków z nawozami i czarnoziemem. Z kolei po drugiej stronie budowy powstał już inny parking, o wiele mniejszy - parking dla strefy VIP. To tutaj miały się zatrzymywać najważniejsze osobistości księstwa, które w spokoju, bez błysku fleszy, chciały dostać się na tor wyścigów konnych. Równiutko wylany asfalt, większe miejsca postojowe, zieleń - to nie było wszystko, co gwarantował parking dla vipów. Każde miejsce było dodatkowo zaopatrzone w podziemny panel, otwierany za pomocą indywidualnego kodu przypisanego do biletu bądź zaproszenia. W panelu znajdował się zestaw do ładowania samochodów elektrycznych, moduł komunikacyjny z obsługą obiektu a także tablet z wirtualną mapą obiektu. Specjalne udogodnienia dla specjalnych gości.

Obrazek


Pisk i śmiech dzieci zagłuszał pracę maszyn budowlanych. Prawie. Bo jednak ciężko przekrzyczeć ryjącą ziemię koparkę i wchodzący na wyższy bieg spych. Jednak dzieciaki nie dawały za wygraną, przepełnione emocjami. Stojące z opiekunami zebrały się w otoczonej taśmami przestrzeni. Każde dziecko dostało babeczkę z polewą lukrową w kształcie konia. Wziąwszy się do pałaszowania smakołyków zaczęły słuchać mężczyzny, który pojawił się przed nimi. - Witajcie! - zaczął von Thorn-Janiczek. - Zaprosiliśmy was tutaj, by pokazać Wam wizualizacje i pracę nad zakątkiem, który jest skierowany bezpośrednio do was i to wam ma się podobać - uśmiechnął się, wskazując na szkraby. - W strefie wypoczynkowej będzie cały duży blok, w którym będziecie mogły się bawić, odpoczywać i zawierać nowe znajomości. - mówiąc to, odsłonił zakryte tablice, na których nadrukowane były wizualizacje parku. Tor przeszkód dla dzieciaków, strefa planszówek i gier video, mały padok z kucykami, plac zabaw i karuzela - to tylko część tego, co przygotowano dla najmłodszych. Na wizualizacjach nie znalazły się jeszcze inne rozrywki i atrakcje, takie jak mały diabelski młyn, fotobanki czy spory suchy basen z kolorowymi piłeczkami. - Dostęp do strefy będzie oczywiście w większości bezpłatny, nie licząc kilku atrakcji, takich jak przejazd na kucykach - zaznaczył główny wykonawca. - To jednak zależy od przyszłego zarządcy toru, więc nie chcę tutaj niczego wyrokować - dodał, spoglądając na opiekunów dzieci. - Oczywiście dla dorosłych również przewidzieliśmy miejsce na odpoczynek - zaznaczył, wskazując na ostatnią planszę. - Strefa relaksu połączona z ogrodami i beach barem, wygodne leżaki, kilka mini saun i mały basen solankowy będą do państwa dyspozycji. Wszystko w najwyższej jakości - zakończył. Za plecami mężczyzny trwała gorączkowa praca, by strefa chillu jak najszybciej mogła cieszyć i tych małych, i tych dużych.

Obrazek
kpt. KSP bar. Bartosz von Thorn-Janiczek herbu Groty
Avatar użytkownika
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
Dwór Jego Książęcej Mości
Starosarmacja
Dobry Obywatel
 

Re: Budowa Auterrskiego Toru Wyścigów Konnych.

Postprzez von Thorn-Janiczek 4 mar 2020, o 13:29

Trawiasty tor zielenił się, ciesząc oko i miło kontrastując z torem piaskowym. Słońce i kilka pierzastych chmurek odbijały się w stawach na środku torów. Żwirowymi alejkami uwijali się robotnicy, usuwając ostatnie ślady budowy. Znikały resztki folii zabezpieczających, walające się, bezpańskie papiaki czy resztki drzazg szalunków. Tor był gotów. Jednak po obu jego stronach szał budowy trwał w najlepsze. Metalowe rusztowania oplatały niczym pajęczyna wielkie konstrukcje, na których miały się niedługo pojawić wygodne krzesełka. Płaty blach, przygotowywane teraz pieczołowicie przez fachowców miały zostać wywindowane w górę - w końcu deszcz nie może padać na fanów wyścigów! - Wszystkie krzesełka są? - zapytał jeden z inżynierów, wertując raporty zaopatrzeniowe. - Dwa tiry utknęły w korku, więc ten tysiąc ostatni jeszcze nie dojechał, ale na jutro będą, wyrobimy się - uspokoił go drugi, zapisując coś na planie trybuny głównej. Gdzieś w oddali rozległ się potężny huk i brzęk. Mężczyźni jak na komendę poderwali głowy, jeden z nich złapał krótkofalówkę, która leżała na stole kreślarskim - Siódemka, co tam się stało? - rzucił do trzeszczącego urządzenia, które odezwało się po chwili głosem jednego z majstrów - Pasy zabezpieczające stos rusztowania pękły, widocznie sparciały i wszystko pierdyknęło o ziemię szefie - rzucił wywołany. Inżynierowi kropla potu spłynęła po skroni - Jacyś ranni? Wzywać karetkę? - zapytał cichszym głosem modląc się, by nie trzeba było korzystać z lądowiska dla śmigłowców, które dopiero przed trzema dniami wyschło i było gotowe do przyjmowania jednostek latających. - Nie nie, wszystko gra, akurat nikogo nie było w pobliżu, huku tylko od cholery - uspokoił inżyniera majster. - Zaraz to poskładamy i będzie cacy! Bez odbioru. - dodał i rozłączył się. - Cholera, robię się na to chyba za stary… - mruknął mężczyzna ocierając pot z czoła i wrócił do studiowania planów. Między rzędami krzeseł, które miały zostać zainstalowane na trybunach będą przejścia, odpowiednie do przepuszczenia tłumów i ewakuacji. Klatki schodowe, windy towarowe i windy osobowe, bezpośrednie ścieżki w kierunku parkingów i stref usługowych. - Dobra, tu jeszcze oświetlenie i toalety… - mruknął do siebie. Od strony głównej trybuny dolatywał zapach schnącej zaprawy. Coraz wyżej wznoszące się trybuny cieszyły oko. Tymczasem niedaleko trwały równie gorączkowe przygotowania, ale mniejszych trybun. Przy czym mniejszych nie oznaczało wcale mniej okazałych. Zbudowane w nowoczesnym stylu, łączące beton, stal i szkło trybuny VIP-owskie były praktycznie gotowe. Prócz luksusowych lóż dla śmietanki towarzyskiej Księstwa w budynku znajdował się mały bar, strefa wypoczynku z salą bilardową, mini sauną i kawiarnią. Same loże także warte były wspomnienia. Klimatyzowane, wyposażone nie w zwykłe krzesełka ale wygodne sofy i fotele. Każda z ogromnym telewizorem, na którym można było podziwiać zbliżenia, toaletą czy lodówką, która miała się wypełnić przekąskami i napojami. Kroki na korytarzach tłumiły grube dywany, klimatu nadawało stonowane światło. A całości dopełniało patio, w którym prym wiodły drzewka cytrynowe, otaczające fontannę z brązu, w kształcie stojącego na tylnych nogach konia. - Chyba nie będą mieli na co narzekać, no nie? - zagadnął stojącego obok inżyniera von Thorn-Janiczek, z zadowoleniem oglądając wykończony budynek z trybunami VIP.

Obrazek


- Zagrody gotowe, tablice multimedialne czekają na podpięcie do systemu - zaraportował pracownik, stojąc prawie na baczność przed głównym majstrem. Ten znany był z dyscypliny, w końcu był emerytowanym żołnierzem, który odnalazł się w branży budowlanej. - Dobrze, możesz odejść. - mruknął do budowlańca, odprawiając go skinieniem głowy. Park tematyczny, rosnący przy torze wyścigów konnych miał być czymś więcej niż strefą rozrywki. To tutaj dzieci i dorośli mieli zdobyć wiedzę na temat szlachetnego sportu, jakim były wyścigi. To tutaj do ich głów i serc miał trafić koń, prawdziwy przyjaciel człowieka, towarzysz jego doli i niedoli. Pawilon historii naturalnej opowiadał nie tylko o koniu jako zwierzęciu, ale o jego ewolucji, roli w kulturze i historii. Pawilon edukacyjny miał pokazać jak wykorzystuje się siłę i piękno konia, a zarazem jak należy o niego dbać, by był zdrowy, silny i szczęśliwy. Była oczywiście też część rozrywkowa - ogromna hala wypełniona multimedialnymi instalacjami, które bawiąc także uczyły. Gry planszowe z motywem końskim, gry komputerowe, wyścigi konne w wirtualnej rzeczywistości czy proste gry przestrzenne przygotowane z myślą o najmłodszych. Dodatkowo pobliskie zagrody miały prezentować zwiedzającym praktycznie każdy typ konia, jaki dało się spotkać na świecie. Od malutkich kucyków, przez perszerony aż po zebry, należące do rodziny koniowatych. Hale już były gotowe, teraz zaczął się najważniejszy etap - wykończenie. Ogromne systemy wentylacyjne oraz oświetlenie ściągnęło do tej części inwestycji najlepszych specjalistów. - A może by tak aromamarketing? - zagadnął von Thorn-Janiczek majstra, stając obok. - Wiesz, niech ludzie czują zapach konia, lekki zapach stajni, rozgrzanej słońcem słomy i siana… - rozmarzył się główny wykonawca. - Byle nie gówna, no nie? - zaśmiał się majster, brutalnie i po żołniersku sprowadzając szefa na ziemię. Ten się zaśmiał i klepnął staruszka w ramię, odchodząc w kierunku powstającego nieco na uboczu budynku. To tam, pomiędzy parkiem tematycznym a torem miał powstać budynek dla mediów. Specjalne instalacje pokazujące wyścigi w trybie rzeczywistym, systemy komputerowe przekazujące bieżące informacje. Wreszcie spora sala konferencyjna z odpowiednimi instalacjami, do których mogli się podłączyć przedstawiciele mediów elektronicznych. - Dodajcie jeszcze z przodu trochę drzewek, dadzą cień - rzucił do ogrodników, zajmujących się wkopywaniem krzewów wokół parku tematycznego. W powietrzu wciąż było czuć zapach budowy, ciszę przerywały stukoty i trzaski budowy, ale tor był prawie na ukończeniu. Von Thorn-Janiczek wciągnął głęboko powietrze w płuca, rozkoszując się smakiem dobrze wykonanej pracy i ruszył jasną, żwirową alejką przed siebie, w kierunku wielkiego posągu konia, wesoło pogwizdując. Zbliżył się do niepozornego, drewnianego budynku z przyjemnością obserwując tańczące po brązie światło. Posąg przedstawiał dżokeja na koniu, prowadzonego przez innego mężczyznę. Symbolika symbiozy między człowiekiem a koniem była jednoznaczna. Uśmiechając się zerknął na budynek w tle - drewniany, w klasycznym stylu skrywać miał biura administracji, sekretariat oraz gabinet dyrektora toru. Pracownicy wnosili ostatnie meble, by móc przygotować budynek na wprowadzę nowych właścicieli.

Obrazek
kpt. KSP bar. Bartosz von Thorn-Janiczek herbu Groty
Avatar użytkownika
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
Dwór Jego Książęcej Mości
Starosarmacja
Dobry Obywatel
 

Re: Budowa Auterrskiego Toru Wyścigów Konnych.

Postprzez Joanna Izabela 11 mar 2020, o 20:44

Kiedy możemy oczekiwać oficjalnego otwarcia? Muszę sobie w kalendarzu wpisać, żeby być na tak ważnej uroczystości.
(-)Joanna Izabela
Królowa Teutonii
Avatar użytkownika
Królestwo Teutonii
Rada Ministrów
Prefektura Sarmacji
Dobry Obywatel
 

Re: Budowa Auterrskiego Toru Wyścigów Konnych.

Postprzez Eugeniusz Maat 11 mar 2020, o 20:51

Jeszcze jeden wpis z budowy, jeden wpis z otwarcia (termin oczywiście podamy niedługo) i gonitwa inauguracyjna w systemie „ręcznym”. Potem do organizacji wyścigów szykujemy niespodziankę ;)
Úr Burgmáster ik úrs Auterra

Obrazek
Avatar użytkownika
Królestwo Teutonii
Dobry Obywatel
Dwór Jego Książęcej Mości
 

Następna strona

Powrót do Życie Teutonii [Úr Teutonienlejb]

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości