Forum Centralne

Wspólne forum Księstwa Sarmacji i jego prowincji

Przejdź do zawartości

W przypadku problemów z zalogowaniem usuń ciasteczka.

Konkurs Sarmackiej Agencji Kosmicznej

Informacje o trwających konkursach i plebiscytach

Konkurs Sarmackiej Agencji Kosmicznej

Postprzez Arcadio 28 gru 2017, o 23:40

Drodzy Mieszkańcy i Obywatele Wszystkich Samorządów Sarmacji!

Ze względu na ten artykuł oraz obiecany w nim wątek do podsyłania propozycji opowiadań dotyczących podróży kosmicznej, czynię to, co muszę. Dla jasności wpierw przypomnę zasady konkursu.

Opowiadanie:
  • naturalnie musi nawiązywać do tematu;
  • musi mieć wyraźnie pokazany początek misji, lot na wybraną przez siebie planetę, wylądowanie na niej oraz oczywiście cel wyprawy. Powrót nie jest obowiązkowym punktem;
  • musi być oryginalne. Inspiracja to jeszcze nic złego, ale wiadomo, że nie wolno kopiować istniejących prac. Przypominam, aby nie było żadnych wątpliwości czy luk;
  • jak najbardziej może być bardzo realistyczne, długie i zawierać mnóstwo detali, będąc przy tym bardzo ciekawym. Takie rzeczy na pewno ucieszą każdego czytelnika oraz szczególnie komisję. Jednak nie każdy ma smykałkę do tworzenia epiki bądź liryki, dlatego można pisać po swojemu. Prawdopodobnie jury doceni wszelkie starania. :)

A skoro mowa o ocenianiu - konkurs będzie oceniany przez komisję, z której każdy z trzech członków wręczy ocenę od 0 do 10. Osoba z największą ilością punktów otrzyma pierwsze miejsce i kolejno za nią znajdą się osoby o niższej wartości posiadanych punktów. Obecnie jestem już w stanie podać oficjalny skład oceniających. Są to: Pan Henryk Wespucci, Pani Yennefer von Witcher oraz ja, Arcadio Norbert Deliart von Witcher.

Prace w tym temacie (lub ewentualnie przez Pocztę Konną, chociaż wolałbym, aby znalazły się one jednak tutaj) można zgłaszać do końca roku (31 grudnia) do godziny 22:00. Chętnym radzę się pospieszyć, aby zdążyć! Powodzenia! :D
(—) Arcadio N. Deliart von Witcher, obywatel Księstwa Sarmacji oraz Królestwa Baridasu.

Obrazek
Avatar użytkownika
Królestwo Baridasu
 

Re: Konkurs Sarmackiej Agencji Kosmicznej

Postprzez Daniel Szekeres 29 gru 2017, o 09:32

Dzień dobry Mieszkańcy i szanowna Komisjo!

Chciałbym przedstawić swoją pierwszą pracę w Sarmacji. Pisaną dość szybko bez przemyślenia nad fabułą po prostu usiadłem i zacząłem pisać zdanie po zdaniu idąc na żywioł. Nie wiedziałem jak to opowiadanie ugryźć czy komisji, a przede wszystkim mieszkańcom, którzy będą mieli ochotę przeczytać opowiadanie się spodoba. Czy pisać to w klimacie z happy endem, drastycznie, czy sielankowo jak w opowiadaniach dla dzieci. Mam nadzieję, że się spodoba państwu mój mix wypocin i poprosił bym o jakieś cenne uwagi co do tekstu, by w przyszłości trafić w gusta większej grupy odbiorców. Praca w pdf do odczytu jak i do pobrania link na dole.


A oto praca pt."Kosmos Braci".
https://www.pdf-archive.com/2017/12/29/kosmos-braci/
(-) Starszy szeregowy Daniel Szekeres
Kasztelan miasta Almera
Trener zakładowego klubu AKM "Riderzy Almery"
Avatar użytkownika
Królestwo Baridasu
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
 

Re: Konkurs Sarmackiej Agencji Kosmicznej

Postprzez RCA 29 gru 2017, o 12:09

Orbita Unity — księżyca okrążającego Olympusa - rok 2289.12.29
Mostek CNS Zephyr — okrętu badawczego Wspólnoty Ludzi


- Pani kapitan, jesteśmy gotowi do rzucenia cum! - stojącej na mostku i wpatrzonej w wielkie panoramiczne okno młodej kobiecie zameldował starszy nawigator.
- Piękny widok, prawda? Jeszcze nigdy nie leciałam dalej niż na Hyperiona, a tu proszę... taki awans... - odrzekła zamyślona kobieta.
- Pani kapitan? - nawigator niepewnie, lekko zbity z tropu, zapytał.
- Tak tak panie Takaya, proszę odcumować i kierować się na kwadrant alfa. — kapitan Lucia Bianchi rzuciła swój pierwszy rozkaz.
- Tak jest pani kapitan! Odcumowanie panie Xie! Jedna czwarta na manewrowych! Kierunek na Heliosa i otwieramy tunel do kwadrantu Alfa.

Lucia Bianchi ledwo miesiąc temu skończyła 33 urodziny a już powierzono jej kierowanie misją badawczą na Zephyrze. Z dumą rozejrzała się dookoła. Zasłużony okręt, doświadczona załoga, wielkie osiągnięcia. Zmarkotniała - i ona... nieopierzona doktor archeologii, której zamarzyła się kariera wielkich poprzedników. Po obronie doktoratu stanęła w drzwiach Akademii Kosmosu znajdującej się na Hyperionie, jedynym księżycu Heliosa, i powiedziała, że chce latać w kosmos. Daleko, tak daleko jak jeszcze nikt przed nią. To było 5 lat temu. Dziś znalazła się na mostku Zephyra i przez wielkie panoramiczne okno spoglądała na oddalający się kosmoport i rodzinny księżyc. Rozświetlone światłami miasta na głównym kontynencie, ciemne połacie Wielkiego Oceanu, białe strzępy obłoków nad powierzchnią. W tle zaś masywny, ogromny Olympus - gazowy olbrzym i jego delikatny błękitny odcień. Widok urzekający, niesamowity.

Układ Deneb, który nazwę wziął od wielkiej gwiazdy klasy A, którą okrąża sześć planet i pas asteroid — pierwsza, najbliższa gwiazdy, to Inferno, stopiony, pełen rzek lawy, świat skalisty; następnie pas asteroid, który powstał, prawdopodobnie, w wyniku jakiejś kosmicznej katastrofy, i śmierci jednej z planet, dziś eksplorowany przez stacje górnicze Wspólnoty; druga planeta to właśnie Olympus, gazowy olbrzym, którego okrąża Unity, jego jedyny księżyc, na którym dwadzieścia tysięcy lat temu pojawiło się życie, z którego wykiełkowała Wspólnota Ludzi; trzecia to Marble - jałowa, skalista planeta, na której praktycznie nie ma atmosfery, zryta kraterami i zamarznięta nie nadaje się do życia; dalej Helios, kolejny gazowy olbrzym, którego atmosfera to głównie wodór i hel. Heliosa okrąża Hyperion, księżyc na którym niecałe dwieście lat wcześniej ludzie ze Wspólnoty założyli swą pierwszą kolonię, rozpoczynając swą kosmiczną podróż; dalej Tumbleweed, który najbardziej przypomina Marble, jest tylko dwa razy od niej większy; kolejna to Frosty wielka pokryta wiecznym lodem skalista planeta, na której temperatury i brak atmosfery wykluczają jakiekolwiek życie.

Doktor Bianchi otrzymała jako swe pierwsze zlecenie zbadanie nowo odkrytego układu Bazkarat, który okrąża gwiazdę klasy G, żółtego karła. Układy wokół żółtych karłów to zwykle obietnica dużych zasobów energetycznych, a energii rozrastającej się Wspólnocie zawsze brak. Misja ma być łatwa i przyjemna - pewnie dlatego mnie do niej przydzielili - pomyślała doktor. Dobra, dość marudzenia - dodała w duchu - polecimy i załatwimy to tak jak należy. Spojrzała na gwiezdny kalendarz. Podróż nie powinna zająć dłużej niż dwa dni. Nowe, wydajne, napędy czasoprzestrzenne pozwalały na 50% szybsze generowanie tunelu czasoprzestrzennego i o 30% szybszą przezeń podróż. Kapitan Bianchi usiadła wygodnie w fotelu i rzuciła:
- Panie Takaya, proszę otworzyć tunel. Kwadrant Alfa, kierunek na układ Bazkarat. Pełna prędkość.
- Tak jest pani kapitan! Panie Xie! Pełna prędkość, tunel na kwadrant Alfa, układ Bazkarat!
- Aye aye! - rzucił młodszy nawigator Xie i wykonał rozkaz.

Okrętem szarpnęło i po chwili w panoramicznym oknie na mostku dowodzenia pojawiły się rozmazane smugi mijanych gwiazd. CNS Zephyr używając całej mocy swoich nowych napędów zmierzał do nieznanego układu. Doktor Bianchi rozluźniła się i pozwoliła sobie na zamknięcie oczu. Starszy nawigator Takaya spojrzał na nią i lekko się uśmiechnął. Ile razu to widział. Nowy kapitan, młody i nieopierzony, uderzenia adrenaliny i to wyczerpanie kiedy schodziła z organizmu. Będzie z niej dobry kapitan - pomyślał. Usiadł wygodnie i zaczął kontrolować przyrządy pokładowe. Wszystko szło jak należy. Wyremontowany i upgradowany Zephyr doskonale się spisywał. Oby tak dalej, oby tak dalej - Takaya uśmiechnął się do swoich myśli.

* * * * *

Układ Bazkarat - rok 2289.12.31
Mostek CNS Zephyr


Zephyr wyszedł z tunelu i od razu oczom załogi zgromadzonej na kapitańskim mostku ukazał się widok na planetę otoczoną kilkoma pierścieniami, którą okrążał jeden księżyc. Westchnęli. W tle majaczyła łuna dawana przez gwiazdę układu - wspaniałego żółtego karła, przestrzeń była czysta, nic nie powodowała alarmów. - Wołać panią kapitan! Dolecieliśmy. - zakrzyknął pan Takaya. Jeden z młodszych nawigatorów popędził do kwater i po kilkunastu minutach wrócił z doktor Bianchi.
- Oh! - wyrwało się kapitan - Ale tu pięknie! - nie była w stanie powstrzymać zachwytu. Takaya ponownie się uśmiechnął i pomyślał - zawsze to samo.
- Panie Takaya proszę rozpocząć badanie tej najbliższej planety i jej księżyca. Następnie proszę przeskanować cały system i zobaczymy ile tych planet tu jest, czy jest na nich życie. - rzuciła kapitan i usiadła w swoim fotelu.
- Tak jest! Wykonuję.

Kilka minut później zameldował - Pani kapitan! Wstępne skany wykazują, że planeta, którą mamy przed sobą to skrajna planeta układu. W sumie jest ich sześć. Dwie z nich okrążają księżyce, pozostałe cztery krążą wokół gwiazdy samotnie. Bazkarat VI, tak nazwaliśmy tę planetę przed nami, to planeta skalista, ale niestety z tylko szczątkową atmosferą i bardzo niską temperaturą. Nie widać śladów wody, natomiast cała powierzchnia jest zryta kraterami po meteorytach. Księżyc planety, Bazkarat VIa, wygląda bardzo podobnie. Możliwe, że uformował się w wyniku uderzenia w planetę wyjątkowo wielkiego meteorytu, który wyrwał z niej w przestrzeń znaczną ilość materiału, z którego następnie uformował się księżyc. Za tą teorią przemawia także układ i skład pierścieni okrążających planetę. Nic tu nie ma pani kapitan. Nic co by mogło nas interesować. Kierować się do następnego ciała?
- Tak, proszę się kierować na tego widocznego olbrzyma panie Takaya. - odpowiedziała doktor Bianchi
- Rozkaz!

- Pani kapitan! - młodszy nawigator Xie meldował - Gazowy olbrzym, którego mamy przed sobą to czwarta planeta układu. Piąta musi być po drugiej stronie gwiazdy, jeszcze zdążymy ją zbadać. Bazkarat IV ma niezwykle ciężkie jądro o wyjątkowo dużej gęstości. Niestety powłoka jest gazowa, składa się głównie z wodoru i toksycznych i żrących gazów, które uniemożliwiają nam wpuszczenie w głąb planety sond badawczych. Planeta ma cztery pierścienie zbudowane z pyłu i mniejszych skał. Sondy wykazują, że możemy z pierścieni pozyskiwać energię. To wspaniała wiadomość!
- Bardzo dobrze panie Xie. Bardzo dobrze. Proszę nadać meldunek na Unity, niech wysyłają już tu do nas okręt konstrukcyjny. A my badamy dalej. Kurs na tę błękitną planetę bliżej gwiazdy.
- Aye aye pani kapitan - rzucił Takaya - lecimy!

Kiedy Zephyr znalazł się na orbicie nowego celu na mostku zapadła cisza. Kompletna niczym nie zmącona cisza. Wszyscy wpatrywali się jak urzeczeni. Białe i szare strzępy chmur płynęły nad powierzchnią planety. Kolor planety, jak się okazało, jest efektem tego, że powierzchnia planety pokryta jest wielkim oceanem, w którym odbija się niebo. Zauważyli złote refleksy odbijającego się od powierzchni oceanu światła gwiazdy.
- Panie Takaya... - zaczęła Bianchi cicho - Czy... ja dobrze widzę? Planeta z oceanem i atmosferą?
- Sekunda pani kapitan, kończę analizy. - odpowiedział nawigator, a po chwili wyprostował się i zameldował - Pani kapitan! Melduję, że znaleźliśmy planetę zdatną do życia. Testy wykazują, że około. 95% powierzchni to faktycznie ocean, ale poza tym mamy wyspy i wysepki. Atmosfera pozwala na swobodne oddychanie. Temperatura jest nieco wyższa od tej na Unity, ale to raczej przyjemne ciepło. Planeta jest mocno nasłoneczniona. Badanie wskazało na 70% przydatność planety dla naszego gatunku! W dodatku umożliwia ona produkcję dwa razy większej ilości energii niż Bazkarat IV! Aha, no i jest to druga planeta układu, druga najbliższa gwieździe.
Kapitan wpatrzona w planetę jak zaczarowana w końcu odwróciła się do reszty załogi na mostku i szeroko się uśmiechnęła - Panie Takaya! To wspaniałe wiadomości, proszę nad...
- Alarm! - zakrzyknął, wchodząc w słowo kapitan, Xie - Alarm! Mam odczyt anomalii. Anomalia II klasy, coś zakłóca pole magnetyczne planety!
- Jak to?! - wykrzyknęła Bianchi - Co to powoduje?
- Brak informacji pani Kapitan. - odpowiedział już spokojniej Xie - Brak zagrożenia dla okrętu. - dodał po sekundzie.
- Panie Takaya? Ma pan coś?
- Nie pani kapitan. Potwierdzam analizę. Anomalia klasy II, coś co ją powoduje znajduje się na leżącym na południe od równika planety archipelagu wysp. A dokładnie na tej największej. To w ogóle chyba największa wyspa całej planety. - odpowiedział starszy nawigator.
- Dobrze... dobrze... - kapitan się zamyśliła.
Załoga w napięciu oczekiwała na rozkazy i decyzje. Chwila zadumy Lucii Bianchi przedłużała się. Po chwili jednak odwróciła się i rzekła mocnym głosem:
- Panie Hoshi - zwróciła się do kwatermistrza - Proszę przygotować wyprawę na powierzchnię. Proszę koniecznie zabrać mój sprzęt i sondy archeo. Mamy jakiegoś lingwistę na pokładzie?
- Mamy pani kapitan! - głośno powiedział młody mężczyzna i wystąpił do przodu - Jestem doktor Nordol. Językami zajmuję się zawodowo. Jestem gotów.
- Bardzo dobrze doktorze. Proszę się spakować. Za dwadzieścia minut schodzimy.
- Panie Takaya, mostek jest pański. Schodzę na powierzchnię razem z resztą badaczy.
- Tak jest pani kapitan! - Takaya wyprężył się - Powodzenia!

* * * * *

Bazkarat II - rok 2289.12.31
Pokład lądownika


Lądownik z CNS Zephyra krążył chwilę nad wskazanym wcześniej przez Takayę archipelagiem. Gdy po kilkunastu minutach pilot wskazał doktor Bianchi miejsce do lądowania ta tylko kiwnęła głową. Powoli schodząc niżej przez okna pojazdu obserwowali okolicę. Lądownik miękko opadł i osiadł na twardym podłożu. Pilot wyłączył zasilanie napędu i przełączył pojazd w tryb czuwania. Dzięki temu w razie czego szybciej będą mogli oderwać się od ziemi i wrócić na pokład Zephyra. Otworzył właz i cała ekipa badawcza powoli wyszła na zielony kobierzec trawy. Zieleń roślinności uderzała w oczy. Jeszcze nigdy członkowie misji badawczej na Bazkarat II nie widzieli takiej zieleni. Na Unity nigdy nie docierało tyle światła by roślinność rozwinęła się tak pięknie. Rozglądali się z zachwytem. A powietrze? Pachniało wspaniale. Bryza od niedalekiego morza dawała przyjemną ochłodę na rozgrzane emocjami twarze. Było przyjemne i ożywcze. Oddychali więc pełną piersią. Nawet kilka dni spędzonych na pokładzie okrętów Wspólnoty zawsze dawało się we znaki układowi oddychania. Rozejrzeli się wokół lądownika.
- Panie Hoshi - rzekła Bianchi - proszę zabezpieczyć perymeter. Rozbijamy tu obóz, energia z lądownika. Proszę się tym zająć i na wszelki wypadek wystawić też pole ochronne. My idziemy dalej. Jesteśmy w kontakcie.
- Tak pani kapitan, robi się! - Hoshi zasalutował i szybko zabrał się za pracę.
- Za mną - rzuciła kapitan - idziemy w kierunku anomalii. Tędy.

Powoli ruszyli w kierunku widocznych drzew. Na całej wyspie nie było śladów zwierząt, ludzi, istot rozumnych. Mimo to szli ostrożnie. Rozglądali się dokładnie. Kilka minut później znaleźli się w cieniu drzew i z jeszcze większą ostrożnością podążali dalej.
- STOP! - Bianchi nagle zatrzymała się i krzyknęła.
- Przed nami coś jest. Wygląda jak budowla. Powoli naprzód, ostrożnie! - po chwili dodała.
- Pani kapitan - rzekł jeden z uczestników misji - skaner pokazuje, że ta struktura jest kamienna, i że emituje jakiś rodzaj silnej energii. Być może to właśnie ona zakłóca pole magnetyczne planety?
- Tak, to możliwe - odrzekła kapitan - zbadamy to dokładnie.
- Brak śladów życia, poza roślinnością oczywiście - rzucił biolog, który był jednym z członków ekspedycji - cała wyspa jest pozbawiona zwierząt. Nie ma nawet owadów.
- OK, to nam da więcej swobody. Panie i panowie skupmy się teraz nad tym co przed nami. - rozkazała kapitan Bianchi.

W miarę zbliżania się do konstrukcji oczom misji ukazywać się zaczął potężny kompleks kamiennych budowli. W centrum kompleksu znajdowała się budowla otoczona kolumnami i zwieńczona wysoką wieżą. Wokół znajdowały się mniejsze, kwadratowe, konstrukcje, które na dachach miały kamienne misy. Przestrzeń między budynkami wypełniona była równymi granitowymi chodnikami i krawężnikami. Wejście do kompleksu wieńczyła prosta brama, pozbawiona drzwi, bardziej przypominająca kamienny portal niż zwykłe odrzwia. Na kolumnach centralnej konstrukcji i narożnikach otaczających wieżę budynków znajdowały się dziwne znaki, piktogramy, nieznane uczestnikom wyprawy litery. Wejście do głównego budynku świeciło lekką niebieską poświatą.
- Niesamowite... - szepnął doktor Nordol przyglądając się najbliższym znakom.
- Niebywałe... magiczne... - szeptała do siebie doktor Bianchi.
- O w mordę! - zakrzyknął jeden z uczestników.
- Dobrze, rozbijamy obóz i zabieramy się za badanie. - rozkazała kapitan.
- Panie Nordol proszę postarać się rozgryźć te znaki, to pismo, może powie nam coś o przeznaczeniu tego kompleksu, no i kto go zbudował. Ja się zajmę zbadaniem co kryje się w tym głównym budynku. Proszę meldować jak tylko coś pan będzie miał.
- Dobrze pani doktor, już zabieram się do pracy. - odpowiedział Nordol uruchamiając moduł analityczny przenośnego laboratorium i rozpoczynając skanowanie pobliskich budynków w celu wprowadzenia do programu znaków je pokrywających.
- Wy dawaj ze mną, broń w pogotowiu! - rzuciła Bianchi do dwóch żołnierzy towarzyszących ekspedycji.

Krok za krokiem, zbliżając się do starożytnej budowli, Lucia Bianchi zastanawiała się nad tym jak wielkie ma szczęście. Pierwsza misja, pierwsza tak wielka odpowiedzialność i od razu taki sukces. Chyba jeszcze żadna z ekspedycji badawczych nie odkryła niczego podobnego. Drzwi wejściowe były coraz bliżej, a wraz ze zbliżaniem się do nich w sercu doktor rósł niepokój. Co tam znajdę? Co mnie czeka? Skąd ta poświata? - myślała intensywnie. Ostrożnie przestąpiła próg wejściowy i znalazła się w przestronnym pomieszczeniu, które było niemal całkowicie puste. Niemalże, bo na jego środku znajdował się kamienny podest, w środku którego umocowany był potężny kryształ emitujący niebieskie, lekko pulsujące światło, które skupione kierował też w górę, do szczytu wieży górującej nad kompleksem. Gestem ręki zatrzymała żołnierzy i wskazując palcem drzwi kazała ich pilnować. Sama powoli podeszła do podestu i kryształu. Kamienna podstawa pokryta była tym samym pismem co kolumny i narożniki budynków na zewnątrz. Kryształ wydawał się lekko brzęczeć dźwiękiem na granicy słyszalności i równie dobrze to mogło być złudzenie. Patrzyła jak oniemiała...
- ... anchi... an! ...lo? ...szy ... ani?! HALO?! HALO?! - nagle w słuchawce usłyszała urywane słowa.
- Halo? Halo? Co się dzieje? Nordol? To pan?
- Pa... kap...n? Ha...? ...lo? - zakłócenia były zbyt wielkie by dało się zrozumieć co mówi osoba po drugiej stronie.
- Panie Nordol proszę poczekać, przejdę bliżej wejścia, słyszy mnie pan?
Doktor Bianchi odwróciła się i ruszyła w kierunku wyjścia z budynku.
- Halo? Doktor Bianchi? Słyszy mnie pani? - słyszalność od razu się poprawiła.
- Tak, tak, halo, jestem doktorze, co się stało?
- Proszę pod żadnym pozorem nie ruszać kryształu! - zakrzyknął Nordol w słuchawce.
- Kryształu? Skąd pan wie o krysztale? - Bianchi osłupiała i zatrzymała się w pół kroku.
- Rozgryzłem część napisów. Nie było to trudne, zajęło mi kilka godzin, ale udało się...
- Jak kilka godzin?! Przecież zostawiłam pana jakieś dwadzieścia minut temu?! - zdumiona kapitan odrzekła.
- ... pani kapitan... zniknęła pani w drzwiach tego budynku dwanaście godzin temu... - odrzekł Nordol.
- Jak... jak to możliwe?
- Proszę mnie posłuchać... napisy mówią o tym, że to starożytna świątynia rasy, która nazywała się Bothrianami. Liczy kilkadziesiąt tysięcy lat. Zbudowali ją na odległej od swego domu planecie i dedykowali swemu najważniejszemu bóstwu. Ale nie tylko. W tym krysztale, który znajduje się w centrum budynku, w którym pani jest zawarli całą ówczesną wiedzę swego ludu, robiąc z niego coś w rodzaju repozytorium, biblioteki, jak my byśmy to nazwali... ale zabezpieczyli go dodatkowo. Kryształ zakrzywia, od dziesiątek tysięcy lat, pole magnetyczne planety. Gdybyśmy go teraz ruszyli, wyjęli by badać i rozszyfrowywać wiedzę w nim zawartą, zdestabilizowalibyśmy delikatną równowagę w powłoce utrzymującej tę planetę w kupie... skończyłoby się to natychmiastową katastrofą dla nas, tej wiedzy i całej planety... za żadną cenę nie możemy ruszyć tego kryształu pani doktor! Za żadną cenę!
- Dobrze, rozumiem... - kapitan Bianchi cicho powiedziała do mikrofonu wbudowanego w skafander, który nosiła i odwróciła się by raz jeszcze spojrzeć na kryształ - ŻOŁNIERZU! CO TY ROBISZ?! ZOSTAW TEN KRYSZTAŁ! ŻOŁNIERZU! SŁYSZYSZ MNIE?! NIEEEEEE! NIE DOTYKAJ! SŁYSZYSZ MNIE....?! ŻOŁNIE....
Pozdrawiam,
Robert Fryderyk
Książę Sarmacji, Król Baridasu, Król Sclavinii, suweren Teutonii, etc. etc.
Avatar użytkownika
Książę Sarmacji
Królestwo Baridasu
Trybunał Koronny
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
Korona Księstwa Sarmacji
Naczelna Izba Architektury
Konsulat Sclavinii
Dobry Obywatel
Kościół Diuczej Wiary
 

Re: Konkurs Sarmackiej Agencji Kosmicznej

Postprzez Arcadio 1 sty 2018, o 16:52

Uwaga, uwaga! Znamy wyniki konkursu! Wzięły w nim udział dwie osoby, których opowiadania można zobaczyć powyżej i których nie trzeba chyba przedstawiać. Zgodnie z założeniem wysokości nagród z ostatniego numeru „Wysłannika z Kosmosu” pierwsze i drugie miejsca otrzymują kolejno 25000 i 15000 libertów. Punkty oddane przez komisję nie zostaną opublikowane publicznie, podam tu jedynie miejsca.

Pierwsze miejsce oraz nagrodę w wysokości 25000 lt otrzymuje Pan Robert von Thorn, zaś drugie miejsce i 15000 lt trafia do Pana Daniela Szekeresa.

Obydwóm Panom serdecznie gratuluję! Należy również pamiętać, że to tylko zabawa! :D
(—) Arcadio N. Deliart von Witcher, obywatel Księstwa Sarmacji oraz Królestwa Baridasu.

Obrazek
Avatar użytkownika
Królestwo Baridasu
 

Re: Konkurs Sarmackiej Agencji Kosmicznej

Postprzez RCA 1 sty 2018, o 16:59

Bardzo dziękuję i gratuluję koledze.
Pozdrawiam,
Robert Fryderyk
Książę Sarmacji, Król Baridasu, Król Sclavinii, suweren Teutonii, etc. etc.
Avatar użytkownika
Książę Sarmacji
Królestwo Baridasu
Trybunał Koronny
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
Korona Księstwa Sarmacji
Naczelna Izba Architektury
Konsulat Sclavinii
Dobry Obywatel
Kościół Diuczej Wiary
 

Re: Konkurs Sarmackiej Agencji Kosmicznej

Postprzez Daniel Szekeres 1 sty 2018, o 19:13

Super nie spodziewałem się jakiejkolwiek nagrody, ponieważ nie śledziłem konkursu od momentu wstawienia swojej pracy. Szkoda, że tylko 2 prace wpłynęły. I korzystając z okazji pogratulować zajęcia 1 miejsca Prześwietnemu Panu Robertowi, biorę się za zaległości i przeczytam sobie co tam słychać na mostku CNS Zephyr.
(-) Starszy szeregowy Daniel Szekeres
Kasztelan miasta Almera
Trener zakładowego klubu AKM "Riderzy Almery"
Avatar użytkownika
Królestwo Baridasu
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
 

Re: Konkurs Sarmackiej Agencji Kosmicznej

Postprzez Guedes de Lima 1 sty 2018, o 22:00

Gratuluję laureatom! Bardzo interesujące opowiadania. :)
GUEDES hr. DE LIMA h. SZACHOWNICA
Dziekan Wydziału Historii i Nauk Humanistycznych
Właściciel Unicorn Media Corporation
Ojciec Założyciel - Dumny Sclavińczyk


"Rzeczpospolita Sclavinii i Trizondalu to był najbardziej nieodpowiedzialny projekt w historii mikroświata". - Piotr von Thorn-Cetnarovich, Prezydent Rzeczpospolitej Sclavińskiej.
Avatar użytkownika
Konsulat Sclavinii
 


Powrót do Konkursy i plebiscyty

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron