Forum Centralne

Wspólne forum Księstwa Sarmacji i jego prowincji

Przejdź do zawartości

W przypadku problemów z zalogowaniem usuń ciasteczka.

[narracja] Soledad junto al mar

Autonomia. Wandyzm — Bananizm — Neobrawizm — Tramwaizm

[narracja] Soledad junto al mar

Postprzez Pablo Mentiroso 16 wrz 2020, o 20:39

Obrazek

Już w dzieciństwie Pablo czuł, że jest inny. W szkole nie miał kolegów – nawet, gdy ktoś próbował się do niego zbliżyć, szykował się na unik. Nie czuł potrzeby kontaktu z innymi ludźmi. Za to potrzebował natury, przyrody. Potrafił godzinami siedzieć nad morzem wpatrując się w fale, jakby widział w nich coś, czego inni ludzie nie dostrzegali. Gdy był nastolatkiem, rzucił szkołę. Nie zdobywał tam wiedzy, której potrzebował. Stwierdził, że szkoda sensu. Pożegnał się również z matką, ojca nie miał, i poszedł w kierunku plaży. Może z miesiąc temu zaczął ciosać belki w pobliskim lesie. Zbudował z nich dom, dom na drzewie – miał więc gdzie mieszkać, nie szedł w ciemno, w nieznane. Miejscowa ludność uważała go za dziwaka, ale zdolnego dziwaka – był przecież jeszcze dzieckiem, a takim zaradnym. Nikomu krzywdy nie robił.

Lata mijały, Pablo stał się dorosły. Dbał o swój dom, pożywienie zdobywał w lesie, zresztą – matka co jakiś czas przynosiła mu słoiki. Był jej za to wdzięczny, na zimę znosił dla niej drwa na opał. Radziła sobie dobrze; on z kolei czuł ulgę, że nie ma już tego dziwnego, trudnego do opisania, dyskomfortu między nimi. Spędzał życie patrząc się w fale. Było mu dobrze w opustoszałej chałupie. Eksperymentował z uprawą różnych roślin, pływał z rybami. Był czysty i nie śmierdział, ale daleko mu było do schludności. Miał długie, rozrzucone na plecy włosy, obfitą brodę, nosił luźne, przetarte, znalezione na leśnych wysypiskach, ubrania.

Zauważył jednak, że dzieciaki z okolicznej wsi zakradają się w krzaki nieopodal i go obserwują. Któregoś dnia, gdy był pewny, że go obserwują – poszedł w tym kierunku. Miał dobre intencje, chciał się przywitać. Bo może samotność na zawsze to nie jest dobry pomysł? Miał ostatnio takie przemyślenia, że może warto byłoby poznać kogoś. Jednak nie został zrozumiany – dzieciaki rzuciły w niego kamieniem, po czym z krzykiem uciekły do swoich domów. Głębokie rozcięcie na głowie było małym utrapieniem; zdecydowanie gorszym miały stać się plotki, jakoby stał się niebezpieczny.
Od wielu lat mieszkam sam w lesie przy plaży. Odciąłem się od świata, gdy byłem jeszcze dzieciakiem. Uprawa dzikich roślin i szum fal przez wiele lar wystarczał mi do czerpania satysfakcji z codziennej egzystencji.

Ale teraz… może pora coś zmienić?

Pablo Mentiroso
[konto założone na potrzeby narracji Republiki Południowego Baridasu]
Avatar użytkownika
 

Powrót do Republika Południowego Baridasu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości