Strona 1 z 1

Polityka mieszkaniowa (i ogólnie o mieszkaniach)

PostNapisane: 10 wrz 2019, o 22:52
przez Juarez
Wątek kieruje do osób w wieku 20+, czyli takich, co o własnym mieszkaniu myślą lub już takowe posiadają.

Ostatnio wkurwiam się na myśl o kupieniu własnego mieszkania. Mają te dwadzieścia-pare-lat, bez nadzianych rodziców czy odziedziczenia lokum po kimś z rodziny, własne "M" to mrzonka. Z tego, co zaobserwowałem to pozostają jedynie: kredyt, wynajem lub długi wyjazd za granicę.

Pierwsze u mnie odpada. Młody wiek, zarobki 2600 netto, pierwsza dłuższa praca (6 miechów). Moja luba podobnie. Poza tym perspektywa "posiadania" mieszkania z kredytem na plecach do mnie nie przemawia, bo właścicielem de facto będzie bank, a ja przez 20 lat (daj Boże tylko tyle) co miesiąc będę się oglądał na wiszącą ratę.

Wynajem też do dupy. Wynajmowałem mieszkanie w Sopocie, M2. Nie dość, że hajs szedł de facto w błoto (i to niemały, 2300 ze wszystkimi opłatami) to jeszcze problemy z właścicielką, sąsiadami, wiecznym remontem elewacji bloku. Wiem, że dużo osób, szczególnie młodych żyje wynajmując, nawet z rodzinami. Mi to kompletnie nie pasuje. W ogóle nie jest to opłacalne, ani przyszłościowe z mojej perspektywy.

Ostatnia opcja, praca za granicą. Po pierwsze musi to być pewniak i nie żadne truskawki czy pakowanie lodów. Wiem jak to wygląda. Pracowałem w Londynie, Szkocji, w gastro i jako supervisor na halach i przy uprawach. Jakieś kontakty mi zostały i choć po części jestem skłonny na takie rozwiązanie to wiem jak to się kończyło u znajomych. Wyjechali planowo na rok, dwa, odłożyć na swoje, a koniec końców zostawali i brali tam mieszkanie w kredycie (jebać logikę) powielając schemat polski albo wracali z podkulonym ogonem, bo nie pykło z lokum, papierami itp.

A te rządowe projekty to też kpina. Mieszkanie dla Młodych, Mieszkanie Plus itd. Jeden projekt sprzyja deweloperom, a drugi promuje życie na wynajmie. "Damy Wam kredyt, ale tylko na mieszkania z tej, a nie innej półki", "Dopłacimy Wam, ale do kosztów wynajmu", "Dołożymy pieniądze, ale weźcie kredyt to przez X lat będziemy Wam go spłacać". Wszystko fajnie, ale mi to wcale nie pomaga w budowie stabilnego gruntu pod resztę życia. Na Zachodzie jest tendencja do życia na wynajem. Tam wynajmuje większość. Im dalej od Odry tym większy procent żyjących na cudzym. Mam wrażenie, że u nas taki trend też jest mimowolnie promowany. Mi natomiast zależy na zdobyciu czegoś swojego przy możliwie najmniejszym zadłużeniu, nie mówię, że od razu, ale też nie będę do 30. roku życia mieszkał u rodziców. Oszczędzając latami z dziewczyną, mam wrażenie, że dorobię się tylko garbu.

Jak to wyglądało lub wygląda w Waszym przypadku? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Tak dla wiadomości dodam, że obecnie mam 21 lat.

Re: Polityka mieszkaniowa (i ogólnie o mieszkaniach)

PostNapisane: 11 wrz 2019, o 08:46
przez Santi Vilarte
Ciężka sprawa, ale wyjścia widzę tylko takie:
-cięcie na kosztach wynajmu przez wynajmowanie w kilka osób (oczywiście co innego, jak się ma kogoś...),
-usprawnienie rządowych programów,
-zamieszkanie w mieście-sypialni z w miarę niezłym połączeniem, również dla cięcia kosztów.

Kredyt ma też tę istotną wadę, że wiąże z danym miejscem. Ale przy okazji, Sopot jest chyba naprawdę drogi w porównaniu do Gdyni/Gdańska?

Re: Polityka mieszkaniowa (i ogólnie o mieszkaniach)

PostNapisane: 11 wrz 2019, o 18:13
przez AJ Piastowski
A coś takiego jak TBS? Co prawda też nie obejdzie się bez kredytu, bo trzeba wkład własny, ale jest to dużo tańsza opcja. Ale w zamian za to, że po X latach (nie pamiętam, chyba z 20) mieszkanie przechodzi na własność.

Można też się starać o mieszkanie komunalne. Co prawda czeka się długo, ale potem rozwinąć się mogą ciekawe perspektywy. Po 5 latach od zamieszkania można wykupić je na własność od gminy, za 10% wartości, a jeśli trafisz na mieszkanie, które jest ostatnim niewykupionym w danej kamienicy to wykupujesz za 1% wartości. Obecnie miasta bardzo chętnie odsprzedają mieszkania.

Re: Polityka mieszkaniowa (i ogólnie o mieszkaniach)

PostNapisane: 11 wrz 2019, o 20:12
przez Juarez
Santi Vilarte napisał(a):Kredyt ma też tę istotną wadę, że wiąże z danym miejscem. Ale przy okazji, Sopot jest chyba naprawdę drogi w porównaniu do Gdyni/Gdańska?

To właśnie jeden z głównych powodów, dla którego kredyt za mną nie przemawia. Fakt, Sopot jest strasznie drogi, ale idzie to wyrównać. To miasto studentów i klubowiczów. Duże napiwki można łapać. Mi to wyrównywało większe koszty niż np. w Gdańsku. Tam za tę samą sumę masz lokum w dobrej lokalizacji i o wiele lepsze warunki użytkowe.

AJ Piastowski napisał(a):A coś takiego jak TBS? Co prawda też nie obejdzie się bez kredytu, bo trzeba wkład własny, ale jest to dużo tańsza opcja. Ale w zamian za to, że po X latach (nie pamiętam, chyba z 20) mieszkanie przechodzi na własność.

To jest właśnie ten ból. Nie chce się pakować w kredyt na 200 tyś na starcie.

AJ Piastowski napisał(a):Można też się starać o mieszkanie komunalne. Co prawda czeka się długo, ale potem rozwinąć się mogą ciekawe perspektywy. Po 5 latach od zamieszkania można wykupić je na własność od gminy, za 10% wartości, a jeśli trafisz na mieszkanie, które jest ostatnim niewykupionym w danej kamienicy to wykupujesz za 1% wartości. Obecnie miasta bardzo chętnie odsprzedają mieszkania.

O tym szczegółowo nie czytałem. Mieszkam w małym mieście, do 30 tyś mieszkańców. Aczkolwiek sprawdzić nie zaszkodzi.

Po kilku miesięcznym śledzeniu rynku średnia wartość sprzedaży małego M2 w bloku, w mojej okolicy, to 190-210 tyś + inne powiązane koszty. Aktualnie, nawet w perspektywie 5-7 lat ciułania, jest to suma dla mnie horrendalna.

Re: Polityka mieszkaniowa (i ogólnie o mieszkaniach)

PostNapisane: 11 wrz 2019, o 21:05
przez Santi Vilarte
@AJPiastowski to o mieszkaniach komunalnych jest ciekawe, ale jak to jest - zawsze kojarzyły mi się one z takimi zrujnowanymi norami...

@juarez a znasz się coś na inwestowaniu oszczędności?

Re: Polityka mieszkaniowa (i ogólnie o mieszkaniach)

PostNapisane: 11 wrz 2019, o 22:36
przez AJ Piastowski
Santi Vilarte napisał(a):@AJPiastowski to o mieszkaniach komunalnych jest ciekawe, ale jak to jest - zawsze kojarzyły mi się one z takimi zrujnowanymi norami...


Takie też bywają i jest to jedna ze standardowych zagrań Urzędu Miasta zaproponować ruinę w nadziei, że ktoś się zdecyduje na remont we własnym zakresie. Generalnie Urząd Miasta biorąc pod uwagę pewne uwarunkowania typu, dzieci, dochód itp. (po wcześniejszym wywiadzie środowiskowym) wyznacza 3x potencjalne lokalizacje, które proponują Ci w ramach mieszkania komunalnego. Oczywiście jak to zwykle bywa i na co urzędnicy po cichu liczą, pomiędzy pierwszą propozycją (najczęściej ruiną - do remontu), a drugą (jeśli odrzucisz tą pierwszą) mija sporo czasu, co ma na celu uzyskanie efektu zniechęcenia. Koncepcja jest taka, że bierzesz pierwsze z brzegu mieszkanie, na lukratywnych warunkach wynajmu (bo jest to ruina) i zobowiązujesz się do remontu. Czekasz na taką propozycję 3-5 lat (lub więcej) więc myślisz sobie qrwa, nareszcie mam jakąś opcję zrobienia kroku na przód. Oczywiście w przypadku odrzucenia jakiegoś mieszkania musisz solidnie udokumentować, że np. dojazd z zaproponowanego mieszkania do miejsca pracy zajmuje ci 1,5h i nie masz alternatywy, że dziecko w drodze i mieszkanie za małe, że to, że tamto, że sramto...

Chcę przez to powiedzieć, że deklarując się poniekąd na mieszkanie typu pierwsze z brzegu i podpisywaniu umowy na to, że je wyremontujesz wpadasz w pewnym sensie we własne sidła, bo remont mieszkania, który idzie na Twój koszt sprawia, że wzrasta wartość takiego mieszkania i przy ewentualnym wykupie (nawet 5 lat później) po prostu jesteś frajer i płacisz podwójnie.

Minusem jest natomiast to, że jeśli mieszkanie numer 2, lub później numer 3 również Ci nie odpowiada, to nie ma szans, na to, że masz opcje powrotu do wcześniejszej propozycji. Albo bierzesz to co Ci dajemy w danej chwili, co jest akurat wolne, albo wypad. Po trzeciej próbie i odmowie wypadasz z gry :P

Odpowiednie rozegranie, trochę szczęścia, nieustępliwość i wytrwałość mogą w przyszłości jednak okazać się sukcesem.

Re: Polityka mieszkaniowa (i ogólnie o mieszkaniach)

PostNapisane: 12 wrz 2019, o 14:28
przez Natalia Wittelsbach
Bardzo pesymistycznie patrzysz na sprawy. Tak się właśnie składa, że prowadzę biuro pośrednictwa, więc chętnie Ci doradzę :). Niestety pracuję w Krakowie nie Sopocie, ale podejrzewam, że tam jest podobnie.

Jak rozumiem, nie dysponujesz gotówką na zakup mieszkania. Wbrew pozorom jest to lepszy wybór zakupić mieszkanie na kredyt niż za gotówkę. Dlatego, że posiadaną gotówkę możesz zainwestować na różne sposoby albo gotówka może być dla Ciebie zabezpieczeniem jakichś nieprzewidzianych wydatków itd itp. Generalnie szkoda się pozbywać gotówki, chyba, że przewidujesz jakieś spadki wartości i musisz ulokować kapitał. Wtedy rynek nieruchomości jest jednym z najpewniejszych lokat kapitału.

Tymczasem kupując na kredyt to bank wykłada gotówkę, a ty spłacasz, ale to, co wydajesz obecnie na wynajem mieszkania od kogoś inwestujesz w coś, co do Ciebie należy. Jeśli mówisz, że twój wynajem kosztuje bagatela 2300 miesięcznie! (według mnie ogromna suma na twój wiek!!!), to podejrzewam, że pewnie najem kosztuje cię jakieś 1800 ? Twoja rata pewnie nie wyniosłaby więcej. A przecież zawsze lepiej inwestować we własne mieszkanie niż spłacać mieszkanie komuś, nie? A posiadane przez Ciebie mieszkanie możesz zawsze wynająć komuś innemu (idealny scenariusz, bo właściwie spłaca się samo, a nadwyżka wpada ci do kieszeni, a ty nie zainwestowałeś w interes swojej gotówki!) albo sprzedać. Na dzień dzisiejszy wprawdzie ceny mieszkań są dość wysokie, ale znając ten rynek, z czasem i tak pójdą w górę. Więc da facto najpewniej jeszcze na tym interesie zarobisz.

Masz tylko ten duży problem, że pewnie nie masz wkładu własnego, a bez tego bank nie udzieli ci kredytu.

Re: Polityka mieszkaniowa (i ogólnie o mieszkaniach)

PostNapisane: 24 wrz 2019, o 20:46
przez Juarez
Czyli sumując wychodzi jeden wielki c*uj (czytaj: kredyt). Może przez te kilka lat coś uciułam, a potem się zobaczy. Kredyt to dla mnie jak wystawienie policzka na liścia z pocałowaniem ręki.

Re: Polityka mieszkaniowa (i ogólnie o mieszkaniach)

PostNapisane: 24 wrz 2019, o 22:29
przez kaxiu
Mnie ogólnie dziwi silnie zakorzeniona w Polsce potrzeba posiadania mieszkania na własność, nawet za cenę kredytu na ponad 40 lat. Po pierwsze koszt kredytu, po drugie własne mieszkanie przecież też generuje koszty (zwłaszcza w mało efektywnych tworach typu spółdzielnie), więc to nie jest tak, że jak się kupi to za darmo. Jak się już mieszkanie na kredyt kupi to de facto się jest związanym z konkretnym miejscem i konkretnym partnerem :) - a czasy, że całe życie przepracuje się w jednym miejscu chyba się już definitywnie skończyły.

Re: Polityka mieszkaniowa (i ogólnie o mieszkaniach)

PostNapisane: 25 wrz 2019, o 11:36
przez AJ Piastowski
To prawda, patrząc za zachód od Odry i dalej, tam proporcje i trendy są zupełnie odwrotne. Mało tego nawet nie przywiązuje się aż takiej uwagi, żeby mieć odpicowane wszystko (z pomysłem, aranżacja, modne, wygodne) w miejscu zamieszkania, wystarcza tylko podstawowe wyposażenie.

Ale nie ma się co dziwić, uwarunkowania zwłaszcza po II WŚ sprawiły, że status społeczny posiadaczy mieszkania na własność były tak naturalne, że po dziś dzień z pokolenia na pokolenie uznaje się to za godny kapitał na przyszłość, który zapewnia majętność i ułatwia start dla następnych pokoleń.

Zawsze jednak jest jakaś alternatywa, ot chociażby można połączyć przyjemne z pożytecznym jak Państwo Dawidowscy, których niemal od samego początku obserwuję na FB - SailOceans. Świetny przykład, że można inaczej i co najważniejsze da się.