Strona 1 z 1

Historii Wedli ciąg dalszy?

PostNapisane: 31 paź 2018, o 18:39
przez AFvTD
Szanowne Baridajki,
Szanowni Baridajczycy

Chociaż przez moją decyzję Wedla nie została (jeszcze) nadana mi jako lenno, ja natomiast muszę ponownie przemyśleć tę decyzję, pomyślałem, że kontynuacja rozpoczętej już historii nie jest złym pomysłem. Chociaż historykiem nie jestem najlepszym, to jednak chciałbym, aby była to historia w miarę wiarygodna i chciałbym ją wpleść w jakieś wątki związane z Ciuad de Bravo, Almerą oraz innymi prowincjami, jak również chętnie nawiązałbym do historycznych osób związanych z Baridajskimi rodami. W związku z tym chciałbym się zapytać, czy ktoś nie chciałby uchylić rąbka tajemnicy o swych korzeniach, które możnaby było wpleść w wątki Wedli. Obecnie historia stoi na połowie XIV wieku, a władzę w Wedli objął burmistrz, Albert z Widli - prosty chłop ze wsi.

Tutaj również mam drugie pytanie. Przez przypadek dzisiaj rozpocząłem pisanie dalszej historii. Jednakże, nie zwróciłem uwagi, że wcześniej już takową pisałem. W związku z tym chciałbym przedstawić oba wstępy i zapytać, który z nich będzie względnie ciekawszy i waszym zdaniem daje większe pole do popisu. No i oczywiście, w który z nich łatwiej będzie wpleść coś od was ;)

Liczę, że mimo ogólnego marazmu uda mi się uzyskać chociaż kilka odpowiedzi. W końcu Wedla jeszcze moja nie jest i zawsze ktoś może mnie uprzedzić i podebrać wspaniałą inspirację WARA MI OD WEDLI, BO PSAMI POSZCZUJE I ALKOHOLE ZABIORĘ

Pierwszy
Po objęciu władzy przez Alberta, Wedla była bogata, a przemysł rolniczy związany z gospodarowaniem gai orzechowych przynosił wielkie korzyści. Przez wiele lat Wedla nie była tak bogata jak teraz i przez niewiele już okresów do swej świetności z XIV wieku nie wróciła. Widlanin cenił sobie bardzo kulturę i sztukę, zapraszał regularnie znamienitych twórców na swój dwór, który wypełniony był wspaniałą muzyką, obrazami i rzeźbą, a sam przebudowywany był na wzór scholandzkich pałacyków arystokrackich. Sam jednak nigdy nie zapomniał o swej rodzinie i pozostał mu sentyment do wsi, którą często odwiedzał i starał się wspierać jak tylko mógł. Do władzy pomógł się wspiąć swej rodzinie i wyniósł ją jak najwyżej tylko mógł. Sam natomiast stał się szlachcicem wybrednym i ludność zaczęła za nim nie przepadać.
Powiada się o nim, że gdy tylko ktoś mu się przeciwstawił, czy to na dworze, czy na ulicy, na śmierć go niechybną skazywał, a w najlepszym przypadku jedynie na chłostę bądź w lochu go osadzał. A krytyki nie znosił jak nikt inny. Spisał przez to kodeks, zakazów, jakie obowiązywały w mieście, a potem nakazał go starszyźnie miasta opublikować jako obowiązujący dokument. Nie zgadzała się jednak ona na to, więc Widlanin zdecydowal się przelać szalę goryczy - postanowił przejąć całkowicie władzę w Wedli. Wojsko uzbroił i nadał dowództwo swemu bratu, Tadeuszowi, samemu chowając się w piwnicy pałacu. Nakazał całą starszyznę zabrać na placu przed pałacem, po czym ściąć każdemu za pomocą topora głowę. A haniebna to i niehonorowa śmierć była, jednak tym większą skazą to było dla Alberta, niż umierających, gdyż sam nie oglądał umierających, myśląc, że umknie mu to płazem. Gdy cała starszyzna na stracenie została skazana, sam Albert i przeciwko bratu się obrócił i na niego całą winę zrzucił, twierdząc, że sam przejął dowództwo nad armią, a jego samego podstępem w piwnicy winnej zamknął, upijając uprzednio. Tak samo i jego brat zginął z ręki kata.


Drugie
W dniu wybrania Alberta na burmistrza Wedli ten miał już wielkie plany na rozwój. Człowiekiem może wielce wykształconym nie był, ale głowę miał na karku. Stabilna Wedla rozkwitała, a wspaniały władca tylko przyśpieszył otwieranie się miasta na resztę świata. Orzechy, które stały się bogactwem grodu zaczęto wykorzystywać na większą skalę. Cóż by zrobił chłop bez alkoholu! Dlatego też z początku otworzono browar, w którym poza zwykłą procedurą warzenia piwa dodawano rozdrobnione orzechy. Nie był to jednak dobry pomysł, a trunek był niesmaczny. Dlatego też z czasem stwierdzono, że chmielu i jęczmienia z orzechami łączyć nie należy. Dlatego sięgnięto po silniejsze trunki. Stare kobiety w bukłakach próbowały wino wyczarować z orzechów, jednak na niczym spełzły te starania. Ostatecznie jednak zaczęto gorzałkę produkować, a do niej dodawać najznakomitsze orzechy Wedli. Okazał się to pomysł dobry, jednak poza Wedlą nikomu nie smakował ten wymysł. Albert zauważył to szybko i zrezygnował z dalszej produkcji trunków, a orzechy nadal sprzedawane były w surowej postaci.

Albert poślubił córkę kupca z Wedli, piękną Julię.


Liczę na was i pozdrawiam
Fare Aryon i obywatele baridajscy!
AFvTD

EDIT: A, jeżeli mam się odczepić od Wedli i nie pisać dalej, to też przyjmę taką decyzję do siebie i ustosunkuję :) Jeżeli mam sie na marne starać, to po co? :)

Re: Historii Wedli ciąg dalszy?

PostNapisane: 31 paź 2018, o 19:53
przez Laurencjusz
Wielmożny Wicehrabio,

Wasza determinacja w dążeniu do wyznaczonego celu jest godna uznania, bo to iście monarchofaszystowska postawa. Zachęcam do dalszych prac, które będę starał się wspierać. Jeśli chodzi o wersję to według mnie najlepiej będzie gdy Wielmożny sam wybierze i zdecyduje co wybrać lub może uzna by obie wersje trzeba powiązać.

Jeśli chodzi o lenno to wniosek zawsze można ponowić i w żadnym razie nie odczepiać się od Wedli. Powodzenia.

Re: Historii Wedli ciąg dalszy?

PostNapisane: 1 lis 2018, o 22:12
przez Konrad Jakub
Inicjatywa faktycznie bardzo słuszna i piękna. Myślę, że wobec pozostania w KS nie byłoby problemów z nadaniem lenna, a KPL wniosek zaopiniuje pozytywnie. Jeżeli planujecie się zająć krainą, róbcie to śmiało i nomen omen — wedle — własnego uznania.

Jeżeli będę mógł w czymś pomóc, zachęcam pisać.

Re: Historii Wedli ciąg dalszy?

PostNapisane: 1 lis 2018, o 23:58
przez Führanka
Wielmożny Wicehrabio,

Wasza determinacja w dążeniu do wyznaczonego celu jest godna uznania, bo to iście republikańska postawa. :)

Bardzo fajna inicjatywa, ze swojej strony mogę zapodać do pomocy Kronikę http://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/9108/8 jednak sięga ona tylko do początków wieku XI. Może jednak w czymś pomoże. :)

Legendy głoszą, że ród Alatriste jest w jakiś sposób powiązany z siostra Emila Rolnika czyli Evelin, która wyszła za maż za Esio zwanego Czarnym Orłem. Dlaczego o tym wspominam? A dlatego, ze jednym z ich potomków jest również Emanuel z Wedli (ur. ok. 1466, zm. 1532 w Árnovike) – baridajski żeglarz, badacz zamorskich terenów, geograf, młodszy syn księcia Gotfrieda. Urodził się ze związku Gotfrieda, księcia wedlowskiego.

http://www.sarmacja.org/artykul/pokaz/6586/4 - tutaj link do opisu, oczywiście jest on trochę nieaktualny.

Oczywiście nie widzę przeciwwskazań, żeby lekko zmienić tę historię albo jakoś zgrabnie to umieścić. Jestem tutaj otwarty na propozycje. :)

Re: Historii Wedli ciąg dalszy?

PostNapisane: 2 lis 2018, o 14:27
przez Julian FER
Wasza Królewska Mość!
Wielmożny Wicehrabio!
Szanowni Przedmówcy!

Popieram pomysł rozwoju Wedli i gdyby było trzeba to ofiaruję pomoc.

Re: Historii Wedli ciąg dalszy?

PostNapisane: 4 lis 2018, o 19:01
przez Führanka
I jak tam się sprawy mają?

Re: Historii Wedli ciąg dalszy?

PostNapisane: 4 lis 2018, o 20:57
przez AFvTD
Historia Wedli będzie kontynuowana z pewnością. Ale teraz próbuję ocalić Hasseland przed śmiercią. Pomimo to w tak zwanym międzyczasie prace będą postępować, a jakość nie spadnie :) jedynie w górę.

Re: Historii Wedli ciąg dalszy?

PostNapisane: 5 lis 2018, o 01:33
przez Führanka
W takim razie czekam na inicjatywę. :)