Forum Centralne

Wspólne forum Księstwa Sarmacji i jego prowincji

Przejdź do zawartości

W przypadku problemów z zalogowaniem usuń ciasteczka.

Zapomniana historia Księstwa

Dla ducha i oka

Re: Zapomniana historia Księstwa

Postprzez Zombiakov 29 sie 2017, o 09:43

RCA napisał(a):Synek daj linka :)


http://vonthorn.sarmacja.org/galeria/biblioteka/ - dział Historia
Diuk Prokrust Zombiakov
... bo śmierć to nie koniec ...
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi
Avatar użytkownika
 

Re: Zapomniana historia Księstwa

Postprzez Orjon 29 sie 2017, o 11:19

A dokładniej to tu. Wygląda trochę kiepsko, bo justowałem wszystko jak leci, i robiłem to dość dawno, więc oryginalnego pliku do edycji nie mam. Niektóre nazwiska też pousuwałem - ale część została
ObrazekObrazekObrazek

Obrazek

AF972. Archiwizuję stare rzeczy w ramach Galerii von Thorn - i podobno nawet dobrze to robię.

gg 52656478
mail: kacskrz@gmail.com
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi
Avatar użytkownika
Rada Ministrów
Korona Księstwa Sarmacji
 

Re: Zapomniana historia Księstwa

Postprzez incisive 29 sie 2017, o 12:24

Mości Hrabio.
Nie mnie historię zmieniać. Owe praktyki partiom rządzącym pozostawię. Ja tylko fakty zapomniane staram się ze starego umysłu wygrzebać, i młodym przedstawić.
A wstydzić Hrabia nie ma się czego. O Waścinych romansach to tylko ja już chyba pamiętam, ale wspominać nie wypada z szacunku dla niewiast.
W pas się kłaniając
Jedyny żebrak Księstwa Sarmacji:
Incisive
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi
Avatar użytkownika
 

Re: Zapomniana historia Księstwa

Postprzez incisive 29 sie 2017, o 13:56

A odnośnie legend Księstwa... Pamiętam jeszcze pare. Choć umysł starego żebraka już nie ten. Drzewiej istniał na ten przykład zamek na górze. Trzyczaszkowskim się zwał. Tu jego legenda, której Panicz nie zna...
Zamek Książąt Trzyczaszkowskich.
(Plac Niezgody)


Na stoku wulkanu trzema czaszkami przez ludzi tam zamieszkujących zwanego, książe Angrod zamek warowny postawić kazał.
I stało się wedle słów jego, bo choć lud prosty w ukryciu szemrał przeciw zbytkowi pana swego, to nikt przecie w twarz powiedzieć tego nie śmiał, okrutnej kary się obawiając...
I słusznie się obawiali...
Gdy tylko loch pod zamkiem stanął szybko zapełniać się zaczął, zarówno chłopami którzy z daniną się opóźniali, jak i szlachtą która krwawemu księciu się sprzeciwić smiała...
Gdy Książe do lochów schodził krzyki nieziemskie z pod ziemi dobiegać poczynały, i robotnicy z trwogą bloki kamienne w zdwojonym wysiłku, by w miejsce ono przeklęte nie trafić, pod górę pchali... I tak przez lat dwanaście budowa trwała, a trzynastego roku zamek stanął, a Angrod zamieszkał w nim na stałe...
I począł wyprawy zbójeckie po wyspie całej prowadzić i dobra jak i niewolników niezliczone ilości przybywać do zamku zaczeły...
Z wyprawy takowej Książe niewiaste przywiózł i siłą poślubił, a w niedługim czasie ta dwóch synów mu poczeła i zmarła.
Książe śmiercią małżonki nie przejął się zbytnio, i już z wyprawy następnej kolejną szlachciankę gwałtem wziętą poślubił, by synów jego wychowywała.
A malcy rośli szybko, i po kilku latach wszyscy widzieli że w ojca się wdali.
Gdy w wieku lat pietnastu byli na wyprawy z księciem już hadzali, a rycerze księcia w droge im wchodzić obawiać się poczeli.
Gdy siedemnaście wiosen im było własne zbrojne bandy zebrali, i na własną rękę kraj cały poczeli grabić.
Tymczasem Angrod na tyfus zachorzał, i po kilku miesiącach choroby zmarł w mękach.
Młodzieńcy ojca pochowawszy nie czekając zbyt długo zbójeckie wypady z większym jeszcze rozmachem i okrucieństwem prowadzić poczeli.
I wzioł Malach branke na jednej z takowych wypraw, a ona niewiasta okrutnie upodobała się bratu jego – Thaurowi.
Kłótnia wielka wybuchła pomiędzy braćmi, i w gniewie za miecze chwycili u stóp zamku swego.
Ciosy okrutne padały, a wszyscy bali się z furią walczących rozdielić...
Na koniec Thauron w odsłoniętą głowe brata uderzył, a ta od ciosu straszliwego na pół pękła.
I zabrał Thauron brankę nieszczęsną do zamku, i tam jako jedyny Pan jego przez długie lata grozę po wyspie całej szerzył...

Od dnia tego plac pod zamkiem Placem Niezgody był zwany, ichoć wieki całe temu w ruinę popadł, to jeszcze niejeden Sarmata z życiem swym wtym miejscu przekletym się pożegnał.

Z wyrazami szacunku,
jedyny żebrak Księstwa Sarmacji
Incisive
Avatar użytkownika
 

Re: Zapomniana historia Księstwa

Postprzez RCA 29 sie 2017, o 14:05

Oh jak wspaniale że do nas wróciłeś!
Z poważaniem,
hrabia Robert von Thorn
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi
Avatar użytkownika
Konsulat Sclavinii
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
Trybunał Koronny
Dobry Obywatel
 

Re: Zapomniana historia Księstwa

Postprzez incisive 29 sie 2017, o 14:17

I by nie przeszkadzać Sarmatom, okazuje się że istnieje jeszcze zapis Ministerstwa Dziedzictwa Narodowego. Warto to zapisać dla potomnych, bo wiele lat pracy ludzi tu się znajduje. Proponuję zajrzeć, i zapisać legendy.
http://www.mdn.sarmacja.org/21.php
nigdy nie wiadomo, kiedy to dobro zaginie.
Z wyrazami szacunku,
jedyny żebrak Księstwa Sarmacji
Incisive
Avatar użytkownika
 

Re: Zapomniana historia Księstwa

Postprzez incisive 29 sie 2017, o 14:26

Ależ Hrabio... Kto dziurę w brzuchu wiercić Sarmatom będzie? Wiesz doskonale, że ja jak morowa zaraza pojawiam się, gdy źle się dzieje. Nie mówię, że za głos rozsądku robię, bo to by kłamstwem było. Ale za głos sumienia nie raz stary żebrak się odzywał. Księstwo jest moim domem. Zawsze miło tu powrócić po latach tułania się po świecie. Tylko chatę żebraka jak zawsze nowe władze zaorali. Ale nic to. i tak na schodach Biblioteki Unisławowskiej czuję się jak u siebie. A i pare mostów jeszcze zapewne w Grodzisku się znajdzie. Dam radę.
Z wyrazami szacunku,
jedyny żebrak w Księstwie Sarmacji
Incisive.
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi
Avatar użytkownika
 

Re: Zapomniana historia Księstwa

Postprzez Patryk Vindsor 29 sie 2017, o 19:50

Dobra robota. Kroniki są rozległe, ale jak się skopiuje do Ivona Reader to do poduszki świetnie się słucha :)
Patryk Vindsor

Obrazek
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi
Avatar użytkownika
Korona Księstwa Sarmacji
 

Re: Zapomniana historia Księstwa

Postprzez Roland 3 wrz 2017, o 09:25

Patryk Vindsor napisał(a):Dobra robota. Kroniki są rozległe, ale jak się skopiuje do Ivona Reader to do poduszki świetnie się słucha :)


Jak można słuchać tego beznamiętnego, bezdusznego głosu do poduszki? :D
(—) Roland hr. Heach-Romański,
Główny Architekt Konsulatu, były funkcjonariusz,
płodny artysta, a także oddany systemowiec
ObrazekObrazekObrazekObrazek

Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi
Avatar użytkownika
Trybunał Koronny
Konsulat Sclavinii
Dobry Obywatel
 

Re: Zapomniana historia Księstwa

Postprzez incisive 13 wrz 2017, o 03:34

Stary żebrak jeszcze wygrzebał coś takiego, jak Rezerwat Sarmacki.
Niestety nie posiadam całości zapisków, a tylko swoje.

Rezerwat Sarmacki

W zachodniej częsci Księstwa Sarmacji znajduje się rezerwat przyrody.
Choć wielkiej powierzchni on nie zajmuje, to mimo wszystko ogromu dziewiczego piękna nikt mu zaprzeczyć nie może.

Zachodnią granice wody słone, łagodnie rozlewające się po plażach, bądź kipiel nieprzebytą na skałach przybrzeżnych znaczą.
Środek, to lekko pofałdowane sawanny i stepy.
Od wschodu zaś prastare puszcze na stoki najpierw pogórza, a następnie bezskutecznie już na same zbocza nie wysokich wszak, jakże do przebycia ciężkich Gór Smoczych wspiąć się próbują.

Wybrzeże Syren
Równina Jednorożców
Las Gryfów
Góry Smocze

Wybrzeże syren:
Wybrzeże to nazwę swą zawdzięcza istotom mitycznym, jakie niegdyś je zamieszkiwały.
Może to tylko legenda, lecz nie raz jeszcze znaleć można kości kochanka, który z miłości zczezł na plaży, swą oblubienicę nawołując.
W rezerwacie wybrzeże do jednorodnych zdecydowanie należeć nie może.
Są tu zarówno skały jak i piaski. Niektórych miejscach brzeg łagodnie zbliża się ku falom, w innych kończy się stromym urwiskiem.

Szóstego dnia podróży trafiłem na plażę przecudną...
Była tak piękna, że opisać ją trudno.
Żółty piasek nie tknięty stopą ludzką, błękitna woda której toń fale przez wiatr poruszane lekko powierzchnię znaczyły...
Kilka mew w powietrzu...
Poza tym cisza i spokój.
Strudzony byłem okrutnie, więc gdy usiadłem tylko na ciepłym piasku oczy moje same się zamknęły...
Nie wiem czy spałem, czy tylko zadumałem się na czas jakiś.
Gdy oczy na powrót otworzyłem nie wierzyłem w to co widzę...
Z fal, niezbyt od brzegu daleko istota przecudna się wynurzyła.
Jawa to czy sen...
Długie jasne włosy skrywały nieco jej twarz anielską, lecz nie na tyle, by ukryć jej wielką urodę.
Widziałem jej błękitne oczy patrzące do góry, jej różowe usta lekko otwarte, ręce skierowane ku niebu...
Na początku mnie nie zauważyła.
Zaśmiała się nie wiem czemu i powoli zaczęła się wynurzać...
Najpierw szyja łabędzia, potem barki i jędrne piersi...
Następnie brzuch, jakim niejedna tancerka by się nie powstydziła...
Aż w końcu ujrzałem coś, w co uwierzyć nie mogłem.
Od pasa ta cudowna istota rybą była...
Z wrażenia chyba krzyknąć musiałem, bo spojrzała na mnie z przestrachem i czym prędzej pod wodę się skryła....
Tego dnia nie ujrzałem jej więcej, choć wiele godzin jeszcze na tej cudownej plaży spędziłem.
Również przez kilka następnych dni.
Wracałem jednak na tą niezwykłą plażę w nadziei, że ujrzę tą przecudną istotę, i cierpliwie czekałem patrząc na leniwie płynące fale.
Po kilku tygodniach codziennych wyczekiwań w końcu coś się zaczęło dziać.
Najpierw lekkie zawirowania wody, potem mignięcie skóry lub łuski...
W końcu zobaczyłem ją po raz wtóry...
Z wody nieśmiało wynurzyła się twarz mojej syreny...

Równina Jednorożców:
Teren ten jest porośnięty głównie trawami i niewielkimi krzewami, choć w niektórych miejscach można spotkać kępy drzew, wyrosłych specjalnie po to, by w ich cieniu się schować przed palącym słońcem.
Równina Jednorożców jest terenem naprawdę pięknym.
Świetnie nadaje się do celów rekreacyjnych.
Fakt, ciężko tu spotkać jednorożca, ponieważ zwierzęta te z natury są bardzo płochliwe, lecz za to innych zwierzyny jest "pod dostatkiem". Na równinie onej ślady cywilizacji zapomnianej się znajdują, i mimo minionych wieków obecnością swą o pradawnych ludach świadczyć mogą.

Już drugi dzień idę bez jedzenia i wody, i czuję że siły mnie opuszczają. Co kilka kroków potykam się, a wzrok zawodzić mnie zaczyna... Przyjdzie mi sczeznąć na tym przeklętym stepie z pragnienia... Po raz kolejny potykam się i upadam... Wstaję z wielkim trudem...
Kątem oka zauważam jakiś ruch. Powoli odwracam głowę, i wiary nie mogę dać w to, co przecie sam widzę...
Przede mną stoi biały jednorożec...
Istota ta kopiąc kopytem ziemię patrzy to na mnie, to lekko w bok, tak jakby jakiś kierunek mi chciała pokazać.
Wiedziałem, że chciała bym szedł w tym kierunku.
Ale czy mam jej usłuchać?
Wszak tyle opowieści słyszy się o tym, jak mityczne istoty gubią lub zabijają ludzi...
Ale ja już niewiele mam do stracenia. Ruszam we wskazanym kierunku.
Zwierze szło za mną, i lekko trącało mnie chrapami gdy z drogi zboczyłem.
Po godzinie, może dwóch ciągłego marszu siły mnie zaczęły opuszczać. Co kilkanaście kroków upadałem. Mój przewodnik bił wtedy nerwowo kopytem o ziemię, a gdy to nie pomagało łapał mnie delikatnie zębami za strzępy ubrania, i starał się pomóc się podnieść.
Przestałem widzieć cokolwiek... Nogi zaczęły się podemną uginać. Wiedziałem, że to już koniec. W końcu potknąłem się i upadłem. Wiedziałem, że nie wstanę...
Gdy tak leżałem ledwo żyw, poczułem wilgoć na policzku. Z trudem oczy otworzyłem, i starałem się skupić wzrok...
Udało się w końcu. I ujrzałem przed sobą niewielki strumyk leniwie płynący pomiędzy trawami.
Z trudem wyciągnołem rękę i zanurzyłem w nim dłoń, po czym przetarłem nią twarz...
Pomogło... Zaczynałem lepiej widzieć. Podczołgałem się do przodu i napiłem się wprost ze strumyka... Co za ulga...
Rozejrzałem się za moim wybawcą... Nigdzie ani śladu... Czyżby istota owa była tylko wytworem mej umęczonej wyobraźni?
Nie miałem sił się nad tym zastanawiać. Tuż przed utratą świadomości obiecałem sobie tylko, że kiedyś ty wrócę, i podziękuję istocie za uratowanie mi życia.

Równina Jednoróżców - magiczne kręgi



W swych podrurzach trafiałem na różne dziwne miejsca...
Lecz to w takie zdumienie mnie wprawiło, jak żadno inne.
Najpierw pojedyńcze skały stojące pośród stepu napotykałem, i wiele uwagi nie byłem skłonny im poświęcać,
lecz po pewnym czasie skały one w jakoweś grupy poukładane być zaczeły, najpierw małe,
lecz po kilku godzinach marszu całymi kilometrami ciągnąć się poczynały.
Z ciekawością wielką onym tworom przyglądać się poczołem.
Niewątpliwie ludzką ręką stawiane były, choć człeka żadnego od dni wielu oczy me nie widziały.
Niektóre mchem obrosły, a inne w ziemię głęboko się zapadły...
Setki, a może i tysiące lat w niejscu tym stać musiały, na okolicę spoglądając.
Ciekaw jestem, co opowiedzieć skłonne mi by były, gbyby mowę ludzką znały?
Do jakich celów służyć mogły?
Jakie istoty zaciągnąć je tu zapragnęły?
Czy jakowych wrogów potęgą i wiedzą pradawnego ludu odstraszać miały?
Czy może miejscem kultu dla boga dawno zapomnianego były?
Niestety... Nigdy chyba na to pytanie odpowiedzi znaleźć nie będę w stanie...

Z wyrazami szacunku,
jedyny żebrak Księstwa Sarmacji:
Incisive
Avatar użytkownika
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kultura i sztuka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron