Strona 1 z 2

Nos vemos

PostNapisane: 4 cze 2019, o 20:30
przez AFvTD
Szanowni Sarmaci
Przyjaciele
Wrogo… nie, wrogów nie pozdrawiam

Wiele czasu upłynęło od kiedy jestem już z wami. Wiele pięknych chwil (ostatnich urodzin JKW Tomasza Ivo Hugona na pewno nie zapomnę), przeżyliśmy, więcej przeżyliście beze mnie. Przeżyłem sukcesy, zdobywałem bardzo wysokie urzędy. Udało mi się zapracować na autorytet zoologiczny (chociaż z zoologią mam tyle do czynienia, co baletnica z budownictwem). Pełniłem liczne funkcje, począwszy od zwykłego zoologa, na Marszałku Sejmu kończąc, chociaż i tak najlepiej wspominać będę czasy pełnienia funkcji pisarza na dworach władców trzech prowincji, a przy okazji również dorywczo na Dworze Książęcym w służbie dyplomatycznej. Będę również ciepło wspominał moje bunty - m.in. ten nawołujący do głosowania przeciw w referendum w sprawie zniesienia wag głosów. Z perspektywy czasu nadal uważam, że była to dobra decyzja, jednak można było się bardziej postarać.

Mówiąc o sukcesach nie sposób jednak nie wspomnieć również o porażkach. Nadal przed oczami mi stoi nieznajomość podstawowych reguł dyplomatycznych oraz fiasko ambasadorstwa w Chanacie Kugarskim. Najśmieszniejsze jest jednak to, że później twierdziłem, że to wina nie moja, a JKW Tomasza Ivo Hugona. Tak, później przepraszałem i w ogóle, ten wątek też pamiętam.

Dokładnie tak samo zachowałem się, gdy pisałem bardzo nieprzyjemny artykuł na temat Alberta Jana Maata, który chciał sprzedać Awarę, przy okazji jeszcze obsmarowując ówczesnego premiera Królestwa Dreamlandu, Floriana von Stettina. Chociaż już bardzo spóźnione - przyjmijcie moje najszczersze przeprosiny. Z perspektywy czasu wiem, że zachowałem się strasznie dziecinnie, dałem się ponieść emocjom i nie powinienem. Po prostu nie powinienem.

Ostatnie dni jednak zmusiły mnie do refleksji. Wcześniej późno, aniżeli wcale. Miałem wielkie plany, próbowałem grać na dwóch, a nawet trzech parach skrzypiec jednocześnie. O ile gra na jednych w Hasselandzie wychodziła bardzo dobrze, i o ile próba wzięcia drugich wyszłaby - bez względu na to, co by się wydarzyło - o tyle dwóch jednocześnie podnieść już nie mogłem. Deklaracja startu do korony królewskiej w Baridasie skutecznie zaplątała mnie w ciąg decyzji, których już nie byłem w stanie zatrzymać. Jednocześnie chciałem knuć przeciwko władzy i po tę władzę sięgać. Nie skończyłoby się to dobrze, ani dla mnie, ani dla Baridajczyków.

Niestety, ale uzależnienie od mikronacji o którym już pisałem i tak jest zbyt mocne, abym mógł zerwać z nałogiem. Nie odciągnę się od mikronacji na dłużej i o tym wiem na pewno. Nie pomogą rezygnacje z funkcji, zrzeczenie się obywatelstwa, czy nawet lenna. Dlatego też nie zamierzam ze wszystkiego rezygnować. Co prawda stołek mam jeden - hasselandzki, którego dalej blokować nie będę. Natomiast obywatelstwo sobie zostawię. Lenno również. Zbyt wiele pracy włożyłem w utworzenie pierwszych tekstów z nim związanych, jak również przygotowanie map. Jestem też z Wedlą związany sentymentalnie - no bo kto by się nią zajął, jeżeli nie ja?

Dlatego też pewnie wrócę za jakiś czas. Teraz potrzebuje chwili oddechu od mikronacji i trochę dłuższego od Sarmacji. Zamierzam na jakiś czas wyjechać do Federacji Nordackiej. Cóż mogę powiedzieć - ciągnie wilka do lasu. Z Unią Trzech Narodów byłem związany więzem ojcostwa - w końcu byłem jednym z ojców założycieli UTNu. Nie mogę jednak już nazywać się ojcem Federacji Nordackiej - bo chociaż to prawdopodobnie następca Unii, to jednak zupełnie inny kraj. Personalnie natomiast, jest on bogatszy, aniżeli poprzednik, chociaż elity się zgadzają.

Sądzę, że wszystkim, a w szczególności mi wyjdzie na dobre, gdy przez jakiś czas będę do Księstwa jedynie zaglądał, by nie pogubić się w sytuacji politycznej. Może czasem zareaguję na coś, żeby nie stracić aktywności, ale poza tym… cóż mogę powiedzieć.

Mam nadzieję, że rozstanie nie przeciągnie się zbyt długo i tęsknota poruszy moim sercem, ale gdybym nie wracał zbyt długo, pamiętajcie gdzie możecie mnie szukać. Trzymajcie się dobrze, nie umierajcie i bawcie się tak, jakby nie odchodził jeden obywatel, a przybyło trzydziestu, którzy potrafią w mikronacje! (I nie są klonami)

Re: Nos vemos

PostNapisane: 4 cze 2019, o 20:36
przez Andro
Udanej podróży i — do zobaczenia! :)

Re: Nos vemos

PostNapisane: 4 cze 2019, o 20:41
przez TvHB
Prześwietny
Mam nadzieję, że ja Waszym wrogiem nie jestem. Tyle razy mieliśmy przecież okazji do współpracy (np. działalność w PR). A czy wakacje nie są przez przypadek od czerwca ;) ? Miło jednak, że na KS będziecie patrzeć i nie rezygnujecie ze wszystkiego. Życzę udanej zabawy w FN i szybkiego powrotu, bo mimo wszystko w Sarmacji najlepiej!
Z wyrazami szacunku
Tadek von Hippogriff-Brus

Re: Nos vemos

PostNapisane: 4 cze 2019, o 20:41
przez Helwetyk
Serduszko — i złamane serduszko. Pomyślności i szybkiego powrotu do najlepszej wersji nałogu!

Re: Nos vemos

PostNapisane: 4 cze 2019, o 20:46
przez Januszek vH-P
Kochany Alfredzie

A dajże no pyska! :-)
Zdrowia i rychłego powrotu, w końcu ile można od Sarmacji odpoczywać? :lol:

Re: Nos vemos

PostNapisane: 4 cze 2019, o 20:49
przez FvS
Napisz jak było na PK, jak wrócisz

Re: Nos vemos

PostNapisane: 4 cze 2019, o 20:58
przez Leszke
@AFvTD: ale w turnieju snookerowym weźmiesz udział? :D

Re: Nos vemos

PostNapisane: 4 cze 2019, o 21:03
przez AFvTD
LdR napisał(a):@AFvTD: ale w turnieju snookerowym weźmiesz udział? :D


Jak najbardziej! Czekam tylko na PK od Piwniczaka, ale pewnie będzie trzeba zajechać do Piwnicy...

Re: Nos vemos

PostNapisane: 4 cze 2019, o 21:19
przez Papieren Bitte
Pędzi prędziutko świata lokomotywa
Nudzi, zniechęca, aktywność porywa
Sarmatów zabiera, posty też kradnie
Alfred na urlop, nieładnie, nieładnie

Re: Nos vemos

PostNapisane: 4 cze 2019, o 22:18
przez AJMaat
Dokładnie tak samo zachowałem się, gdy pisałem bardzo nieprzyjemny artykuł na temat Alberta Jana Maata, który chciał sprzedać Awarę, przy okazji jeszcze obsmarowując ówczesnego premiera Królestwa Dreamlandu, Floriana von Stettina. Chociaż już bardzo spóźnione - przyjmijcie moje najszczersze przeprosiny. Z perspektywy czasu wiem, że zachowałem się strasznie dziecinnie, dałem się ponieść emocjom i nie powinienem. Po prostu nie powinienem.

Nie szkodzi. Gdy publikował JW ten artykuł, sądziłem, że to zwykły żart, który ma przypominać brukowce :P Niemniej, jeśli to miała być głębsza obraza (prawdziwą niechęć czuję do tego, który wrzucił mnie na pasek GAP), to wybaczam. Proszę jednak pamiętać, że sam nie zachowałem się wtedy rozsądnie i bura się należała.

Tak czy siak, JW dobrze spisuje się w KS - prawdę mówiąc, zawsze podziwiałem Was za aktywność, pomysłowość i serdeczność, jaką obdarzacie najmłodszych Sarmatów. Mam nadzieję, że rychle wróci JW do naszej społeczności. Pamiętajcie, że zawsze miło przyjmę Was w Gnieździe Gryfów ;)