Forum Centralne

Wspólne forum Księstwa Sarmacji i jego prowincji

Przejdź do zawartości

W przypadku problemów z zalogowaniem usuń ciasteczka.

Ferska wyprawa [wątek narracyjny]

Najstarsza prowincja Księstwa Sarmacji oraz nasza stolica, Książęce Miasto Grodzisk

Ferska wyprawa [wątek narracyjny]

Postprzez von Thorn-Janiczek 24 lis 2019, o 18:27

Ciepłe, słabe światło rozchodziło się po pokoju, pachnącym kawą i kurzem. Miękkie plamy jasności padały na starą, nadgryzioną zębem czasu mapę. Ciszę wieczoru przerywało jedynie szuranie papierów, stukot odkładanego na stół kubka i od czasu do czasu ciche westchnienia. Wiszący na krześle mundur pobłyskiwał dwiema gwiazdkami na granatowym pagonie.
- Szlag, trzeba wreszcie tam iść… - mruknął mężczyzna, pocierając nerwowo brodę.
Kubek z dopitą kawą stygł. Ołówek kreślił linie, tworzył punkty i zaznaczał miejsca, posłuszny ruchom dłoni porucznika Książęcych Sił Powietrznych. Po kilku kwadransach baronet von Thorn-Janiczek odłożył ołówek, usiadł ciężko na krześle i zapatrzył się w mapę. W jego głowie kłębiły się myśli, obawy i pytania bez odpowiedzi. Jakie trudności i niebezpieczeństwa napotka? Czy wróci cały i zdrów? Czy ta wyprawa w ogóle ma sens? Czy uda się przywrócić Księstwu leżące odłogiem ziemie? Gdyby w tym czasie jakaś postronna osoba zajrzała do pokoju, albo zabłąkana dusza stanęłaby nad stołem, zobaczyłaby, że mdłe światło oświetla postrzępioną mapę, w której rogu wyblakły tusz tworzy litery, układające się w napis FER…

Obrazek

Broń krótka, latarka, akumulatory, lina, racje żywnościowe, podstawowe opatrunki, sprzęt radiowy… Plecak okazał się cholernie mały, a przydatnych przedmiotów tak dużo. - Będę jak pieprzony muł, tragarza powinienem zatrudnić - zmełł przekleństwo baronet, dopinając plecach, w którym upchnięty był jego dobytek, który miał się przydać na najbliższe dni. - Chwała wynalazcom spodni bojowych - uśmiechnął się do siebie mężczyzna, pakując do bocznych kieszeni dodatkowy ekwipunek. Amunicja do niezawodnego Colta 1911, tabletki uzdatniające wodę, kompas - to i wiele innych trafiło do schowków w ubraniu żołnierza. Ciężki plecak, kryjący nie tylko zapasy ale i podstawowy sprzęt biwakowy, ubrania na zmianę oraz sprzęt elektroniczny wylądował na plecach. Żwir i piach miło chrzęściły pod wygodnymi, odpornymi na ciężkie warunki terenowe butami. Dzięki przyciemnianym okularom świecące ostro słońce nie męczyło oczu. - A więc tak czuli się pionierzy z dawnych lat… - mruknął von Thorn-Janiczek, splunął i ruszył w kierunku pustkowi Gelloni, tam, gdzie mapa wskazywała Fer. Fer, którego został burmistrzem. Fer, który zamierzał choćby odrobinę podźwignąć z zapomnienia.

Obrazek
por. KSP baronet Bartosz von Thorn-Janiczek herbu Groty
Avatar użytkownika
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
 

Re: Ferska wyprawa [wątek narracyjny]

Postprzez von Thorn-Janiczek 26 lis 2019, o 16:26

Żwir chrzęścił nieprzyjemnie pod butami o grubej, wojskowej podeszwie. Słońce prażyło niemiłosiernie. Lekki wiatr, niosący fale gorącego powietrza wcale nie niósł ukojenia. Krople potu wolno i cierpliwie wsiąkały w ubranie, znacząc je ciemnymi plamami potu. Trzynaście kilometrów. Zrobił tylko pieprzone trzynaście kilometrów. Cały dzień marszu po pustkowiach, usłanych tu i ówdzie ruinami, wykrotami i porzuconym dobytkiem dnia codziennego. Trzynaście kilometrów! Von Thorn-Janiczek usiadł w cieniu kawałka muru, zdaje się, że kiedyś był to magazyn. Odpoczywając w cieniu, który nie dawał wytchnienia pociągnął łyk wody i wyjął mapę. To był trzeci dzień wyprawy, mężczyzna pokonał około 40 kilometrów, choć w linii prostej pokonał ich może z 20. Kluczenie między budynkami, ruinami i innymi przeszkodami nie ułatwiało sprawy. - Trzeba będzie to posprzątać, bo przecież tu się żyć nie da… - mruknął, patrząc na pająka, który w cieniu leżącej nieopodal blachy dobierał się do wciąż trzepoczącej muchy. Toczyła się walka życia ze śmiercią. Oderwawszy wzrok od niewątpliwej tragedii mężczyzna wyjął notatnik i zaczął pisać.

Obrazek

***
Dzień 3, godzina 16:19, pustkowia Gellonii.

Śladów bytowania ludzi brak. Tereny zniszczone, ale możliwe do odzyskania. Wymagana pomoc wojska (?), służb saperskich. Rezerwuary wody obecne, niezanieczyszczone substancjami szkodliwymi, jak wynika z pobieżnych badań. Roślinność zdrowa, choć rozpleniona z powodu braku kontroli. Fauna obecna, w nocy dało się słyszeć wycie wilków, ale bez kontaktu wzrokowego. Stan zapasów: dobry. Stan zdrowia: dobry. Stan sprzętu: dobry. Kolejny wpis na dniach.
por. KSP baronet Bartosz von Thorn-Janiczek herbu Groty
Avatar użytkownika
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
 

Re: Ferska wyprawa [wątek narracyjny]

Postprzez Piotr III Łukasz 27 lis 2019, o 05:56

Zadzwoniłem do kierownika wyprawy. Ze smutkiem wysłuchałem relacji.
Pamiętam, gdy to miasto żyło, gdy sam tam jeździłem z przemycanymi fajkami - pomyślałem sącząc tajemniczy* płyn.

*) zapraszam korporacje do współpracy reklamowej
(—) Piotr III Łukasz
książę Sarmacji
Ojciec Założyciel Księstwa Sarmacji
Avatar użytkownika
Książę Sarmacji
Żołnierz Książęcych Sił Zbrojnych
Naczelna Izba Architektury
Trybunał Koronny
Królestwo Baridasu
Królestwo Hasselandu
Konsulat Sclavinii
Dobry Obywatel
 

Re: Ferska wyprawa [wątek narracyjny]

Postprzez Bocian wczoraj, o 10:16

Piotr vel Bocian poznawał tę okolicę. Sam nie wiedział w jaki sposób, bo nic nie było takie jak to zapamiętał. Może to przez kolor cegieł zniszczonego budynku sugerujący jaka była tu kiedyś fasada kamienicy? A może to te ruiny obok, które podobne były do charakterystycznego gmachu, który mijał kiedyś codziennie? Nie znał do końca odpowiedzi. Po prostu czuł, że to tutaj.

Mężczyzna ostrożnie przeszedł kilka metrów w stronę dziury w murze. Przeszedł przez nią wchodząc na stertę gruzu. Rozejrzał się na wszelki wypadek i zrobił dwa kroki w przód uważając, by nie nastąpić po drodze na żaden dziwny przedmiot. A przynajmniej nie na taki, który wyróżniał się czymś spośród tych leżących wszędzie dookoła. Nie miał ochoty po tym co przeszedł wpaść do jakiegoś zakrytego szybu i utknąć tu do końca swoich dni licząc, że znajdzie się jeszcze ktoś, kto zaryzykuje wędrówki po okolicy. Stopą nadepnął na blachę, która mogła być kiedyś częścią dachu. Coś nieprzyjemnie zazgrzytało pod butami. Na wszelki wypadek przeniósł nogę w bezpieczniejsze miejsce.

Krok po kroku przeszedł kilkanaście metrów. Znalazł stabilny kawałek muru i na nim usiadł. Ściągnął z twarzy maskę przeciwpyłową i zrobił kilka łyków wody z menażki, którą miał w plecaku. Rozejrzał się. Tak, to chyba tutaj. O ile nie pomylił całkowicie ruin będących kiedyś budynkiem, to było właśnie cel jego podróży. Siedząc na murze postarał się przywrócić w wyobraźni układ pomieszczenia. Tak, to chyba właśnie tutaj codziennie przyjeżdżał do pracy i spędzał przy biurku cały dzień.

Schował menażkę i siedział przez chwilę nieruchomo. Jest tu. I co dalej? Siedział i bezczynnie czekał. Na co ? Konkretnie nie wiedział na co. Po prostu na coś. Na kogoś. Nie miał dalszych planów. Po prostu coś go od dawna ciągnęło do tego miejsca. Miał nadzieję, że gdy przybędzie tutaj, to coś się wydarzy, chociaż w głębi duszy miał przeczucie, że nikogo tu nie spotka. W sumie po co ktoś miałby tu przebyć?
Obrazek
Avatar użytkownika
Konsulat Sclavinii
 


Powrót do Starosarmacja

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość